mamawniemczech blog

Na moim blogu opisuję codzienne życie mamy w Niemczech. Jestem dumną mamą chłopca i dziewczynki. Serdecznie zapraszam na mojego bloga! Komentarze mile widziane!

Mając w domu dzieci, wiadomo, że nie można się nudzić, ba – dzieci są nawet świetną wymówką aby znów razem z nimi bawić się i cieszyć życiem :) Moje malucy uwielbiają ze mną robić różne eksperymenty czy wykonywać jakieś plastyczne projekty. Niedawno znalazłam na you tube filmik pokazujący jak można wykonać magicznie świecący w ciemności słoik:) Do tego wystarczy kupić świecące pałeczki (wewnątrz jest fluorescencyjna farba), złamać je aby zaczęły świecić i odciąć oba końce aby farba wyciekła do słoika (im bardziej byle jak tym lepiej, będzie lepszy efekt:) ), zamknąć słoik i wstrząsnąć farbką, gotowe. Zgasić światło i cieszyć się efektem swojej pracy :) To było założenie i prawie się udało, bo słoik syna był gotowy, natychmiast pobiegł do ciemnego pokoju sprawdzić czy świeci (dzień wcześniej użyliśmy takich patyczków z farbą, ale niestety świecenie się „wyczerpało”) i kręcił słoikiem patrząc przez denko i nagle ….. wszystko się wylało na podłogę tworząc ciekawą kompzycję, przypominającą galaktykę i różne konstelacje:) Efekt naprawdę wuper moim zdaniem. Dzieciaki wzięły pędzle i malowały różne kształty, synek między innymi Wielki Wóz.

Podziwiajcie ten krótkotrwały efekt, farbka po kilku godzinach przestaje świecić, niestety jest bardzo tłusta ….

IMG_2407 IMG_2408 IMG_2409 IMG_2410

 

IMG_2408

 

IMG_2409

 

IMG_2407

 

Niedawno zrobiłam pyszną lasagne według tego przepisu: 
http://zmiloscidogotowania.blog.pl/2015/10/22/lazania-z-miesem-mielonym-sosem-pomidorowym-i-beszamelem/
, polecam! Po raz pierwszy lasagne smakowała wszystkim, głównie za sprawą tego, że każdy płat makaronu lasagne osobno krótko obgotowałam i nie był surowy i twardy jak to za zwyczaj było:)

Składniki (na 4 spore porcje lub 6 mniejszych):

około 12-14 płatów makaronu lasagnie
60-100 g parmezanu lub innego twardego, dojrzewającego sera, startego na tarce

sos mięsno-pomidorowy:

1 łyżka oleju rzepakowego
1 średniej wielkości cebula
2 ząbki czosnku
600 g chudego mięsa mielonego (np. z szynki)
2 puszki krojonych pomidorów
szczypta cukru
spora szczypta suszonej bazylii, oregano i tymianku
sól i pieprz do smaku
opcjonalnie szczypta pieprzu cayenne

sos beszamelowy:

2 łyżki mąki
2 łyżki masła
2 szklanki zimnego mleka
szczypta soli i gałki muszkatołowej

Przygotowanie:

Sos mięsno-pomidorowy: Na oleju podsmażamy pokrojoną w kostkę cebulę. Gdy się zeszkli dodajemy drobno posiekany, roztarty czosnek. Smażymy około minutę i dokładamy mięso mielone. Smażymy je aż się zetnie, rozbijając łopatką na małe grudki.

Wlewamy pomidory z puszki, doprawiamy cukrem i ziołami i gotujemy, aż sos lekko zgęstnieje. Na końcu doprawiamy solą, pieprzem i pieprzem kajeńskim. Odstawiamy na bok.

Sos beszamelowy: W rondlu topimy masło, dodajemy mąkę i cały czas mieszając robimy jasną zasmażkę. Zestawiamy zasmażkę z ognia i cały czas mieszając stopniowo dolewamy zimne mleko. Mieszamy energicznie, żeby nie powstały grudki. (Jeszcze nie zdarzyły mi się grudki, od kiedy wlewam zimne mleko; jeżeli jednak takowe powstaną sos możemy po przygotowaniu przecedzić przez sitko). Wstawiamy z powrotem na mały ognień i gotujemy ciągle mieszając około 10 minut, do uzyskania gładkiego, aksamitnego sosu. Na koniec doprawiamy solą i gałką muszkatołową.

Partiami (po maksymalnie 3 sztuki) obgotowujemy płaty lasagne – wrzucamy do osolonego wrzątku, pilnujemy, żeby się nie posklejały (tak je podrywamy łopatką) i gotujemy około 3 minuty.

Dno i boki żaroodpornego naczynia smarujemy olejem. Układamy jedną warstwę płatów makaronu. Na nim układamy połowę sosu mięsno-pomidorowego i 1/3 sosu beszamelowego. Posypujemy odrobiną sera i przykrywamy kolejną warstwą makaronu. Na nim ponownie układamy warstwę sosu pomidorowo-mięsnego, beszamelu i sera i przykrywamy ostatnią warstwą. Polewamy ją beszamelem, obficie posypujemy serem i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180OC na około 30-40 minut (do zrumienienia – ja się trochę zagapiłam i lazania „zdrowo się” przyrumieniła).

Dzisiaj pierwszy raz dzieciaki idą po szkole do świetlicy, pierwszy raz też mają zajęcia z logopedą. Syn już zna logopedę, bo codziennie jest on przez niego odbierany ze szkoły, córka pierwszy raz idzie (do tego logopedy, wcześniej miała zajęcia logopedyczne w przedszkolu). Z racji, że to ierwsze spotkanie, muszę być na nim obecna i przynieść receptę (10 terapii, 2 razy w tygodniu) od lekarza rodzinnego. Właściwie powinnam pojawiać się na każde spotkanie, żeby podpisać receptę ale umówiłam się z logopedą, że podpiszę za jednym razem receptę, a logopeda wpisze odpowiednie daty, więc nie będę musiała dwa razy chodzić – raz do logopedy a potem jeszcze dzieciaki odebrać.

Wczoraj odbyło się spóźnione przyjęcie urodzinowe naszej córci. Z racji, że córka kocha tęcze, nie mogło zabraknąć tęczowych akcentów, więc jak pisałam w poprzednim poście, wyczarowałam dla niej tęczowy lodowy napój a tort z Hello Kitty także (po przekrojeniu) był tęczowy:)

Zamieszczam fotki mich wypocin :P

tort

 

kolorowy koktajl

 

Przepraszam, że do góry nogami ale coś z ustawieniami zdjęć nie tak …

Dzisiaj zaległe przyjęcie urodzinowe naszej córci, na które zaprosiła najlepszego przyjaciela z przedszkola:) Wcześniej niestety musieliśmy zrezygnować z zabawy bo kolega się rozchorował … Na szybkie Kinderparty przygotowałam dziś kolorowy mrożony koktajl do picia z tego przepisu: 
https://magazin.kaufland.de/rezepte/rainbow-cocktail/
. W przepisie niestety podane jest niebieski curacao bez alkoholu, którego bezskutecznie poszukiwałam w EDECE ale poradziłam sobie w ten sposób – odmierzyłam odpowiednią ilość wody i wkropiłam kilka kropel niebieskiego farbnika spożywczego. Kolor fioletowy, którego nie ma w przepisie uzyskałam mieszając sok z czarnej porzeczki (który właśnie na opakowaniu był fioletowy, dlatego go kupiłam) i trochę niebieskiej farbki znów. Wszystkie kolory wlałam do osobnych woreczków na lód i na kilka godzin dałam do zamrażarki. Jakąś godzinkę przed przyjściem gości, wyjmę woreczki, pokruszę lód i warstwami będę go układać w przygotowanych szklankach:) Mam nadzieję, że się uda:) Zdjęcia wstawię później, wraz ze zdjęciem tortu Hello Kitty (także tęczowego)

Dzisiaj kładąc synka, przypomniałam mu o naklejonych na jego ścianie świecących w nocy gwiazdkach, które tatuś przywiózł dla niego i dla jego siostry z delegacji w Indiach (razem z wiszącym pod sufitem systemem słonecznym, którym syn zaczął się interesować po kilku wycieczkach w niedalekim planetarium). Na półce znalazła się część „domowego” planetarium a dokładniej jedna plastikowa półkula nieba z konstelacjami gwiazd, która również świeci po ciemku. Synek bardzo żałował, że reszta zabawki się zepsuła, więc zaczęłam szukać tego (starszego już) modelu w Internecie. Znalazłam na ogłoszeniach prywatnych jeden jedyny i czekam na odpowiedź czy możliwa byłaby wysyłka bo trochę daleko … Obiecałam synowi, że może zrobimy sobie własne, osobiste planetarium  i natknęłam się na taką propozycję 
http://www.designmom.com/2012/05/diy-constellation-jar/
 Póki co zabieram się za szukanie materiałów – słoik, mała lampka, srebrna folia i narzędzie do wykłucia w folii przeróżnych gwiezdnych konstelacji ) Gdy nasze planetarium będzie gotowe, dam znać :)

W zeszły czwartek rozpoczęły się coroczne mistrzostwa w tenisie ziemnym w naszym mieście. Brałam w nim udział już kilka razy, trzy lata temu nawet zajęłam pierwsze miejsce, rok potem trzecie a w zeszłym roku musiałam zrezygnować z występu bo miałam operowanego koślawego palucha i 6 tygodniu w ogóle ciężko mi było się ruszać …. W tym roku czeka mnie, jak pisałam w poprzednich postach, kolejna operacja, tym razem żylaków, już za miesiąc więc aby się odstresować, powiedziałam sobie a co mi tam sprawdzę, czy po tylu latach będę znów mistrzynią i …. udało się :) W weekend grałam swoje mecze, trochę się nabiegałam bo każdy mecz grałam z dużo młodszą od siebie co w tenisie akurat nie jest najlepsze :) Finał w każdym razie był z 14 – latką, która pokonała 2 rozstawioną turnieju. Stres był dodatkowy bo nie dość, że ponad 20 lat ode mnie młodsza, to ja grałam jako pierwsza rozstawiona i głupio byłoby przegrać:) Jeszcze ten dobijający 30 stopniowy upał … ale było warto :) Po południu, po zakończonych rozgrywkach, odbyło się wręczanie nagród a wczoraj w gazecie można było przeczytać o rozegrnaych zawodach. Może uda mi się wygrać jeszcze dwa razy z rzędu i puchar przechodni będzie mój :)

http://www.donaukurier.de/sport/lokalsport/pfaffenhofen/Favoritensiege-in-Geisenfeld;art1728,3265812

Po prawie miesięcznym pobycie dzieciaków u babci i dziadka, dzisiaj wreszcie wrócą :) Nie powiem, taki „urlop” od nich raz w roku na nieco dłużej (zazwyczaj są to 3 tygodnie ale tym razem ich pobyt się nieco przesunął bo ja miałam dużo terminów w klinikach i wolałam żeby wrócili po nich a najlepiej jedzie się w niedzielę) nie jest zły ale po około tygodniu – dwóch już nam było „łyso”:)

Na ich przyjazd przygotowałam tęczowe ciasto w foremce Hello Kitty :) Takie samo jak piekłam Tusi do zerówki  na 6 urodzinki 2 miesiące temu. Jeszcze w następny weekend czeka mnie znów pieczenie, bo robimy zaległe przyjęcie urodzinowe z najlepszym przyjacielem Tusi z przedszkola :)

W poniedziałek byłam na wizycie w klinice żył w Regensburgu aby skonsultować moje problemy z żylakami. Po wizycie u lekarza rodzinnego, który mnie wysyłał właśnie do Regensburga, zrobiłam jak najszybciej termin i po miesiącu czekania dostałam termin na koniec sierpnia. Moja lekarka mówiła żeby, jeśli operacja będzie konieczna, najlepiej wykonać ją na jesieni – zimie. Na wizytę nie musiałam na szczęście zabierać dzieciaków (wakacje),  bo są na wakacjach u babci i dziadka :P Haha jeden stres mniej:P Trochę mniej mi było do śmiechu gdy na wizycie dowiedziałam się, że nie dość, że czeka mnie operacja, to w dodatku dwukrotna, na obie nogi. Z miejsca dostałam terminy – pierwszy już w październiku więc o zimowym sezonie treningów mogę zapomnieć ale z racji na żylaki i tak miałam mniej grać :) Jedyna pociecha, że zabieg będzie (w miarę możliwości bo żyły są już dosyć uszkodzone) przeprowadzony metodą nieinwazyjną (fale,laser) ale czy to pomoże, okaże się dopiero na kontroli dzień po zabiegu … Jeśli nie – czeka mnie operacja inwazyjna, po której się dłużej niestety do siebie dochodzi … Na szczęście moja kasa chorych opłaci nieinwazyjny zabieg. Trwa on pół godziny, do żyły jest wprowadzany wenflon i za pomocą ciepła uszkodzona żyła jest zamykana, tak to mi przynajmniej przedstawił lekarz … No na razie nie myślę za wiele o zabiegu, szykuję się do VII otwartych mistrzostw naszego miasta – tak dla odstresowania się ….

Dzisiaj znów miałam wizytę na gimnastyce korekcyjnej a dokładnie miałam masowany dziś kark. Odkąd miesiąc temu skończył się dla mnie sezon tenisowy (drużynowo) to od tego czasu męczę się z bólem pleców (szczególnie, bo tak to pobolewanie w dole pleców mam już ładnych parę lat) i ścięgnem Achillesa – zerwałam je w obu nogach po ostatnim meczu drużynowym …. Problem polega na tym, że masaże i gimnastyka (6 razy na 1 receptę) niewiele przynoszą a jestem już po 5 sesjach …. Dodatkowo na początku września pojechałam aż do Monachium, do ortopedów, których poleciła mi koleżanka z drużyny a tam …. rozczarowanie :/ Dojazd zajął mi więcej niż pobyt w przychodni ale pokolei… Zrobiono mi rentgen całego kręgosłupa i czekałam dobre 15 minut aż się w końcu pojawi lekarz …. Obejrzał zdjęcie, kazał mi stanąć bez koszulki i stwierdził, że powinnam robić tylko gimnastykę :D Super, właśnie miałam ją zamiar zacząć (wcześniej mimo recepty nie szłam bo co chwilę miałam mecze więc granie „popsułoby” to co gimnastyka naprawiła … Świetnie, jechałam na darmo bo gimnastyki takie robię przynajmniej kilka razy w roku a plecy jak bolały tak bolą – co rano jak wstaję, to czuję na dole ból pleców, jakbym dzień wcześniej dźwigała ciężary :( U ortopedów niedaleko nas byłam kilka miesięcy temu z tego samego powodu i tam przynajmniej się dowiedziałam, że końcowy odcinek kręgosłupa mam lekko skręcony (prawdopodobnie o wielu lat grania w tenisa:/ tenis jest bardzo jednostronną grą). Jutro idę do lekarki po nową receptę za masaże/ćwiczenia i porozmawiać o tak zwanym Reha Sport – podobno 50 zajęć i to wszelkiego rodzaju – techniki relaksacyjne, gimnastyka, masaże ….. Zobaczymy, coś muszę zrobić bo zwariuje! Grać w tenisa już wiem, że muszę mniej, problem polega na tym, że mi ‚szkodzi” sezon czyli rozegranie od maja do lipca 7-8 meczy drużynowych czyli w sumie 14-16 pojedynków (7-8 meczy singlowych i tyle samo deblowych, bardzo często są to mecze zacięte i niestety w wielkic upałach…). Jakby tego było mało, odzywają się moje żylaki, które się też z tenisem nie lubią:/ W przyszłym tygodniu czeka mnie wizyta w klinice, mam nadzieję, że będę się nadawać do (nieinwazyjnej) operacji. W sumie jestem obciążona dziedzicznie żylakami – moja babcia i siostry mojego taty miały, obie siostry były też na nie operowane.


  • RSS