Jak ten czas leci … Dawno na bloga nie wchodziłam :(
W lipcu byliśmy w Polsce na roczku naszej kochanej Letusi :) Zjechała się cała rodzinka z bliska i daleka :) Prawie jak drugie wesele bo uzbierało się 50 gości. Miło było się spotkać w rodzinnym gronie, tymbardziej, że ostatnio byliśmy w kraju w październiku 2010 … Po imprezie, powrót do domu, krótka przerwa i wreszcie nasz wspólny urlopik w Alpach. Pojechaliśmy do gospodarstwa agroturystycznego, przyjaznego dzieciom, w którym wszelkie produkty spożywcze pochodziły z własnej produkcji. Tydzień spędziliśmy intensywnie – wybierając się na różne wycieczki z dzieciakami – byliśmy nad Schliersee, Spitzingsee i Tegernsee, odwiedziliśmy straż pożarną, w której każde dziecko mogło poczuć się jak prawdziwy strażak i popsikać wężem, dwa razy pojechaliśmy kolejką linową, płyneliśmy statkiem po jeziorze, wędrowaliśmy w górach w poszukiwaniu ruin zamku … Była też chwila i dla nas – gra w golfa i zakupy :) Niestety wszystko co piękne, szybko się kończy. W drodze powrotnej na pamiątkę kupiłam miejscowy strój ludowy – dirndl :) Może w przyszłym roku znów się tam wybierzemy …