Po wczorajszej wizycie u lekarki (nie powtórzono jej badania krwi a konkretnie nie powtórzono testu na enzym ASPAT i ALAT, które mała miała kilka miesięcy temu dosyć podwyższone), postanowiłam pójść do lekarza ogólnego aby ten spróbował pobrać krew mojemu dziecku. Pediatra próbowała wczoraj z żyły a nie z palca jak zrobiono to w zwykłym laboratorium w Polsce. Niestety ani z jednej ani z drugiej żyły się nie udało :/ Lekarka nawet mi powiedziała, że te wyniki nie mają większego wpływu na rozwój małej ale w domu poczytałam trochę o tych enzymach i między innymi dowiedziałam się, że ich podwyższony poziom może wsakzywać na chorobę wątroby lub mięsni, co moim zdaniem tłumaczyłoby problemy małej z wstawaniem, nie mówiąc o chodzeniu! Mała się dopiero obróciła z plecków na brzuszek w wieku 8 miesięcy i oczywiście lekarki to nie niepokoiło :/ Po rozmowie z koleżanką, której mam jest pielęgniarką i która mi powiedziała, że takim małym dzieciom pobiera się zawsze z palca krew. Poszłam więc dziś na badanie krwi z małą. Oczywiście znów usłyszałam „z żyły” no ale nic – na wizytę do kliniki dziecięcej, gdzie wykonuje się takie pobieranie krwi (nie wiem czemu!) nie miałam ochoty i czasu. W końcu po 20 minutach udało się pobrać próbkę krwi :) Lekarka jednak porozumiała się z naszą pediatrą i poprosiła o zaniesienie do niej próbki i wysłania jej do laboratorium. Poszłam, zaniosłam i dostałam jeszcze skierowanie, które musiałam zanieść tam gdzie byłam rano na badaniu krwi. Mam nadzieję, że w poniedziałek-wtorek dostanę dobre wyniki krwi :D.