mamawniemczech blog

Na moim blogu opisuję codzienne życie mamy w Niemczech. Jestem dumną mamą chłopca i dziewczynki. Serdecznie zapraszam na mojego bloga! Komentarze mile widziane!

Wpisy z okresu: 4.2012

Dzisiaj zostałam mile zaskoczona telefonem z ośrodka wczesnego wspierania rozwoju dzieci, o którym wcześniej pisałam. Otóż oddzwoniła do mnie pani, która miała rozmowę z Fikaczem w zeszły piątek. Przekazano jej, że miałam u pediatry małe problemy z dostaniem potrzebnego dokumentu, gdyż lekarz uważał, że mój syn nie potrzebuje takiej terapii. Zaproponowała mi, że sama do niego zadzwoni i powie mu co i jak i … w kilka chwil później dostałam wiadomość, że mogę potrzebny mi dokument odbrać :) Super! Mam nadzieję, że uda się pójść z nim do logopedy w naszej miejscowości bo wiem, że w przedszkolu jest taki specjalista.

W zeszłym miesiącu miałam w przedszkolu Fikacza rozmowę w wychowawczyniami. Rozmowa ta odbyła się z racji tego, że minęło pół roku odkąd chodzi do tej placówki. Wychowawczynie chciały głównie dowiedzieć się ode mnie czy także w domu Fikacz sprawia wrażenie jakby nie rozumiał, czego się od niego oczekuje, czy jest to tylko problem językowy (Fikacz wychowywany jest dwujęzycznie). Doszliśmy do tego, że to raczej problem z koncentracją. Wychowawczynie podały mi na wszelki wypadek adres ośrodka zajmującego się wczesnym wspieraniem rozwoju u dzieci, zwłaszcza upośledzonych lub zagrożonych uposledzeniem. W placówce tej pracują ergoterapeuci i właśnie ich polecono mi w przedszkolu. Zaraz po świętach miałam termin w ośrodku aby oceniono, czy taka terapia jest Fikaczowi potrzebna. Nie było tak źle ale musiałam pojechać z Tusią no i być przy Fikaczu, co trochę go rozpraszało ale dosyć współpracował. Po około 30-40 minutach rozmowy ze mną i obserwacji Fikacza, terapeutka jedynie mnie spytała czy ja chcę robić taką terapię, nie powiedziała nic wprost, że byłoby dobrze gdyby on przychodził na zajęcia. Korzystając z okazji, że byłam tam z Tusią i akurat w ten dzień dostałam z Monachium opinię psychologiczną Tusi, pokazałam ją terapeutce. Ta ją skserowała i zaproponowała w przyszłym tygodniu zadzwonić w sprawie terminów dla dzieci. Potem byliśmy u pediatry ale on ani dla Fikacza ani dla Tusi nie wystawił mi potrzebnego dokumentu. Jeśli o Tusię chodziło, to powiedział żeby się wstrzymać co wykaże EEG a jeśli chodzi o Fikacza, to powiedział, że on tego nie potrzebuje :) No trochę jestem skołowana tym ale jutro zadzwonię do tego ośrodka i powiem co i jak. może jedynie do logopedy bym z nim poszła, bo to mi też proponowano.

Jak pisałam wcześniej, moja córka zaczęła w końcu lutego samodzielnie stawiać kroki, w końcu (mając prawie skończone 19 miesięcy). Z racji lekkiego opóźnienia w rozwoju, odwiedza centrum dziecka w Monachium. Do tej pory była tam już 3 razy – dwa razy u syna doktora Vojty (od nazwiska jego ojca pochodzi terapia metodą Vojty) i u psychologa. Będąc u psychologa uspokajano nas, że to rutynowe badanie – wszystkie dzieci, które są skierowane do Monachium, są badane przez neurologa i psychologa. W zeszły poniedziałek byliśmy na kontroli u neurologa. Potwierdził, że nic złego się nie dzieje ale dla pewności we wrześniu mamy przyjść na badanie EEG i kontrolę u psychologa, żeby zobaczyć ile Tusia zrobiła postępów. Zapewniano nas, że do teraz na pewno nic nie przeoczyliśmy. Zobaczymy co będzie we wrześniu. Póki co Tusia ma wielką frajdę w chodzeniu, sprawia jej to naprawdę wiele radości:)


  • RSS