Dzisiaj temat leworęczności. Nasz Fikacz jest  (najprawdopodobniej) leworęczny, opiekunki w przedszkolu zasugerowały, że dobrze by było, gdybym przyszła na spotkanie dla rodziców poświęcone właśnie temu tematowi. Dzisiaj wieczorem pojechałam więc. Wykład prowadziła dyplomowana pani biolog, która przekwalifikowała się na doradcę w przychodni zajmującej się osobami leworęcznymi. Z trwającego prawie 2 godziny spotkania, na którym pojawiło się około 30 osób, dowiedziałam się m.in. że leworęczność można w sumie już zauważyć u rocznego dziecka – obserwujemy, którą ręką częściej spontanicznie sięga po zabawki i jeśli chodzi o jedzenie (nie używając sztućców), którą ręką sięga np. jedząc frytki. Zazwyczaj w wieku 4 lat, jeśli dziecko używa lewej ręki, rzadko zdarza się przejście na prawą a jeśli używa obu rąk tak samo często i nie można jednoznacznie określić czy jest prawo- czy leworęczne, to zalecane jest przeprowadzenie testu. Przedstawiono nam również różne przydatne i nieprzydatne leworęcznym rzeczy, mogliśmy sami spróbować jak się tnie osobie praworęcznej nożyczkami dla osoby leworęcznej, pokazano nam jak dobrze przygotować dla dziecka miejsce do nauki – po lewej stronie szuflady biurka, na biurku przybory do pisania po lewej stronie a oświetlenie – po prawej, ewentualnie na wprost, na biurku specjalna podkładka, na której namalowano „krzywy” kąt – w tym miejscu dziecko powinno ułożyć kartkę (leży ona wtedy ukośnie) – pozwala to na uniknięcie nieprawidłowego trzymania przyboru do pisania (dziecko mając kartkę prosto przed sobą i pisząc lewą ręką nie dość, że sobie zasłania tekst, to dodatkowo przesuwając po nim rekę, rozmazuje, dlatego aby to „obejść”, próbuje w taki sposób pisać, że w bardzo nienaturalny sposób wygina nadgarstek w łuk aby móc pisać i jednocześnie widzieć pisany tekst).