mamawniemczech blog

Na moim blogu opisuję codzienne życie mamy w Niemczech. Jestem dumną mamą chłopca i dziewczynki. Serdecznie zapraszam na mojego bloga! Komentarze mile widziane!

Wpisy z okresu: 9.2012

W zeszłym tygodniu Tusia znów miała kontrolę w Centrum Dziecka w Monachium. Dzień był rozplanowany baardzo szczegółowo. Zaczęło się o 9:00 u pani psycholog, potem o 10 konstrola u neurologa – Dr. Vojty, potem badanie słuchu i na koniec badanie EEG, które na szczęście było na 13:00 zaplanowane a że mała koło 12 zaczęła być śpiąca, na badaniu pięknie zasnęła:) Powiedziano nam, że gdyby nie spała, nie dałoby się wykonać badania. Na szczęście ani psycholog ani neurolog nie znaleźli nic niepokojącego. Pani psycholog oceniła poziom Tusi na ok 21 miesięcy (mała ma obecnie 26) ale nie jest to jakieś straszne opóźnienie. Zaleciła w zamian za chodzenie do żłobka (niestety nie udało nam się jej zapisać, bo nie pasowały mi godziny odbierania) chodzenie do tzw. Kinderparku i do Heilpedagoga. Kinderpark to cotygodniowe spotkania dzieci i rodziców w przykościelnych (najczęściej) salkach. W zależności od wieku dziecka, możliwe jest zostawienie malucha pod opieką na określony czas, najczęściej około 3 godzin. Myśmy poszły dziś pierwszy raz na zapoznanie się. Tusia bez problemu została z opiekunkami na całą godzinę. Za tydzień zostanie na 2 aż się całkiem przyzwyczai do nowego miejsca. spotkania takie mają nauczyć dziecko funkcjonowania w grupie, co jest bardzo dobre zanim dziecko pójdzie do przedszkola. Żłobek pełni podobną funkcję ale wiadomo jak to jest z miejscami, nie wspominając o kosztach. Tutaj płacę 3 euro za 3 godziny opieki i wiem, że małej się podoba i jest wśród dzieci. Co do Heilpedagoga, to jest to jeden z zawodów, które oprócz logopedów, psychologów itp, wystepuje w placówce wczesnego wspierania rozwoju u dzieci i młodzieży. Nasz Fikaczek odwiedza taką specjalistkę, w szkole przy przedszkolu. Osoba taka poprzez zabawę z dzieckiem wspiera jego rozwój. Nasz Fikaczek na przykład świetnie z nią „ćwiczył” kolory (ma z tym problem i to i po polsku i niemiecku, trochę miesza nazwy). grali w danym dniu w 3 gry planszowe mające coś wspólnego z kolorem. Spotkanie takie trwa godzinę. Następne nasz synek odbędzie w przedszkolu a Tusia przyjdzie na sesję gdy Fikaczka odbiorę z przedszkola. Zobaczymy jak jej się spodoba. W marcu czeka nas kolejna kontrola …

Dzisiaj nasza 9 rocznica ślubu i z tej okazji dostałam od męża Bonsai :) Dokładnie jest to Ficus Ginseng i mam nadzieję, że będzie on dłużej żył niż jego mniejszy poprzednik :P Niestety roślinka chyba uszkodzona lub chora jest ale mam nadzieję na forum ogrodniczym dostać poradę. Jakby co, muszę wymienić.

Porządkując szpargały, natknęłam się na ciekwą rzecz – Apel Twojego Dziecka („Mamo to ja” Nr. 161):

- Nie psuj mnie, dając mi wszystko, o co Cię proszę. Niektórymi prośbami jedynie wystawiam Cię na próbę.
- Nie obawiaj się postępować wobec mnie twardo i zdecydowanie. Daje mi to poczucie bezpieczeńśtwa.
- Nie pozwól mi utrwalić złych nawyków. Ufam, że Ty pomożesz mi się z nimi uporać.
- Nie postępuj tak, abym czuł się mniejszy, niż jestem. To sprawia, że postępuję głupio, żeby udowodnić, że jestem duży.
- Nie karć mnie w obecności innych. Najbardziej mnie przekonujesz, gdy mówisz do mnie spokojnie i dyskretnie.
- Nie ochraniaj mnie przed konsekwencjami tego, co zrobiłem. Potrzebne mi są również bolesne doświadczenia.
- Nie przejmuj się zbytnio, gdy mówię:”Nienawidzę Cię”. To nie Ciebie nienawidzę, ale ograniczeń, które stawiasz przede mną
- Nie przejmuj się zbytnio moimi małymi dolegliwościami. Pomyśl jednak, czy nie staram się za ich pomocą przyciągnąć Twojej uwagi, której tak bardzi potrzebuję.
- Nie mów, że mój strach i moje obawy są głupie. Dla mnie są bardzo bolesne.
- Nie gderaj. Będę się bronił, udając głuchego.
- Nie dawaj mi pochopnie obietnic, bo czuję się bardzi zawiedziony, gdy ich później nie dotrzymujesz.
- Nie przeceniaj mnie. To mnie krępuje i niekiedy zmusza do kłamstwa, aby nie sprawić Ci zawodu.
- Nie zmieniaj swoich zasad postępowania w zależności od układów. Czuję się wtedy zagubiony i tracę wiarę w Ciebie.
- Nie zbywaj mnie, gdy stawiam Ci pytania. Ja znajdę informacje gdzie indziej, ale chciałbym, żebyś Ty była moim przewodnikiem po świecie.
- Nigdy nawet nie sugeruj, że Ty jesteś doskonała i nieomylna. Przeżywam zbyt wielki wstrząs, gdy widzę, że nie jesteś taka.
- Nigdy nie myśl, że usprawiedliwianie się przede mną jest poniżej Twojej godności. Wzbudza ono we mnie prawdziwą serdeczność.
- Nie zabraniaj mi eksperymentowania i popełniania błędów. Bez tego po prostu nie mogę się rozwijać.
- Nie zapominaj, jak szybko dorastam. Jest Ci zapewne trudno dotrzymać Ci kroku, ale – proszę Cię – postaraj się.

Dzisiaj moja Tusia po dwóch przesuwanych terminach, przyszła na kontrolę do specjalistki od gimnastyki korekcyjnejw placówce w tak zwanym Frühförderung czyli centrum wczesnego wspierania. Pani chciała widzieć jakie postępy zrobiła mała od lipca, kiedy to byłyśmy ostatni raz. Poprzednio proponowano mi uczęszczanie na spotkania z mamami organizwanymi w hali sportowej gdzie rozkładano różne sprzęty sportowe i maluchy mogły tam baraszkować (Bobbycars, materace, konie gimnastyczne, piłki itp.). Tusia zrobiła na pracownicy ośrodka bardzo dobre wrażenie:) Od razu bez żadnego lęku wdrapała się na pochyłą kładkę (pewnie kojarzyła się jej ze zjeżdżalnią:P) i stamtąd dalej po drabince do góry! Nie była zadowolona, gdy ją stopowałyśmy :P Potem biegała i brała do rąk większą piłkę, rzucała nią i piszczała. Odkryła też trampolinę … Pracownica pomogła jej wejść na niewysoki stołek i obserwowała, czy mała bez pomocy sama zejdzie. Po dwóch, trzech próbach Tusia umiała to doskonale, prawie udawało jej się lekko zeskakiwać. Zalecono mi jedynie aby dużo uprawiała sportu – kopanie piłki, jeżdżenie na czterokołowym (!) rowerku, dużo spacerów, ustawianie jej niskiego stopnia aby ćwiczyła wchodzenie i lekkie zeskakiwanie. Pozatym nie stwierdzono aby była konieczna gimnastyka korekcyjna, o czym w raporcie dowie się pediatra. Co do „dolegliwości” Tusi jaką ma, czyli słabość wiązadeł, pracownica powiedziała, że to ma pewnie po którymś z nas i troszkę to opóźniło jej rozwój. Dowiedziałam się dziś, że być może ja mam tą dolegliwość bo poproszono mnie o odchylenie wyprostowanej w bok ręki do tyłu, ile będę w stanie i w mój łokieć jakby wygiął się w drugą stronę niż powinien więc chyba też mam tą „przypadłość” :P


  • RSS