mamawniemczech blog

Na moim blogu opisuję codzienne życie mamy w Niemczech. Jestem dumną mamą chłopca i dziewczynki. Serdecznie zapraszam na mojego bloga! Komentarze mile widziane!

Wpisy z okresu: 2.2013

Dzisiaj mieliśmy w przedszkolu rozmowę z opiekunkami Fikaczka. Niestety dowiedzieliśmy się niewesołych wiadomości, mianowicie, że w szkole może mieć problemy z przystosowaniem się. Ma co prawda jeszcze półtora roku czasu (w styczniu kończy sześć) ale opiekunki obawiają się, że będzie mu ciężko. W przeciwieństwie do tego jak się zachowuje w domu, w przedszkolu pozwala ze sobą robić wszystko, co mu dzieci każą, gdy mu ktoś coś zabierze, to się nie broni, ba nawet nie mówi opiekunkom, tylko dopiero mi w domu. Dodatkowo co więcej mu sprawi kłopotów, to to, że jest bardzo niepewny, gdy dostaje jakieś polecenie do wykonania (oczywiście zależy jakie, bo przyniesienie z lodówki mleka to dał spokojnie radę), zastanawia się, patrzy na innych i panie powiedziały, że w szkole od dzieci się o wiele więcej wymaga i on po prostu sobie nie poradzi. W grupie potrzebuje dla bezpieczeństwa swojego najlepszego kolegi – Miki, bez niego czuje się bardzo zagubiony a kontaktów z innymi dziećmi nie szuka, w przeciwieństwie do jego kolegi. Było nam bardzo przykro to słyszeć ale dla jego dobra od września pójdzie do innego ośrodka, który go mam nadzieję przygotuje lepiej. Opiekunkom też było trudno nam to mówić, bo bardzo naszego urwiska lubią. Podali nam namiary na jedną placówkę w Pfaffenhofen, do której na szczęście zabierałby małego spod domu busik. Tam będzie mniejsza grupa i dwie nauczycielki, więc mamy nadzieję, że problem tkwi w tym, że w dużej grupie mały się źle czuje i nie potrafi się skoncentrować dobrze.

Tusia robi postępy w nauce mówienia a oto dowody:

03.11.12- nie wiem

od 7.11 zaczęła kłaść sama nakładkę na WC

09.11.12 – sisi,auci

10.12.12-jest

31.01.12 – tatuś

04.01.13 – ciocia, pabaj-lodówka (?), misia-mamusia

07.01.13-trzymaj,jajo

08.01.13- moko – mokro

09.01.13-pipa

16.01.13-pokaż

17.01.13-siadaj

20.01.13 – Leti liczy eins,zwei,drei

21.01.13 – nie chcesz, co chcesz

22.01.13-Franklin

23.01.13- odejdź

 

Jeszcze gdzieś mam zapisane inne ważne daty, muszę poszukać i w wolnej chwili wrzucić.

25.01.13 – wyraźne nie u logopedy

Dzisiaj Fikaczka czekał bilans 5-latka. Trochę się denerwowałam jak wypadnie, gdyż zazwyczaj robił z siebie głuptaska i na pytanie o wiek odpowiadał źle, mimo, że w domu znał doskonale odpowiedź ale jak to powszechnie wiadomo – dziećmi się nie pochwalisz :P Na szczęście Fiki stanął na wysokości zadania, aż byłam zdziwiona. Na początku oczywiście typowe badanie – mierzenie, ważenie, sprawdzanie obwodu głowy i badanie moczu. Potem asystentka pokazała małemu obrazek trójwymiarowy i miał powiedzieć czy coś na nim rozpoznaje – okazało się, że widział i jeszcze umiał po niemiecku nazwać gwiazdkę, psa i auto:) Potem były inne rodzaje obrazków – dwukolorowe  - na tle zielonych „kamyczków” były czerwone kształty i z pośród około 10 rozpoznał i nazwał po niemiecku bezbłędnie prawie wszystkie – psa, kwiatka, rybę,słonia,ptaszka, drugi raz kwiatka. Nie umiał tylko nazwać kraba i żółwia ale to nie było nic dyskwalifikującego. Potem pani kazała skakać a następnie dała kredki, kartkę i kazała w poczekalni namalować ludzika, w tym czasie Tusia miała mieć zaaplikowane szczepienie na kleszcze (wirusowe zapalenie opon mózgowych – FSME). Potem nastąpiła wymiana – Tusia poszła do poczekalni do cioci (była ze mną moja najlepsza przyjaciółka, która wpadła do mnie na 2 tygodnie) a mały wrócił do pana doktora. Pan doktor kazał jeszcze raz poskakać, tym razem na jednej nodze, potem to samo bez spodni i skarpetek, stwierdził, że wszystko ok. Potem trochę go pytał o przedszkole – dowiedział się od młodego do jakiej grupy chodzi, jak się nazywają jego wychowawczynie, choć początkowo trochę mały był speszony i podał swoje imię. Potem policzył do 5, po polsku też poprosił o liczenie, kazał wymówić kila słów z literą r, dał próbki kremu do pielęgnacji skóry bo zauważył, że oba dzieciaki mają suchszą skórę. Na obrazku Fikaczka był super ludzik – miał twarz z oczami, nosem i buzią, tulów, ręce z 5 palcami i nogi :) Po raz pierwszy mały poprawnie napisał swoje imię i dumnie ogłosił to panu doktorowi :) Na sam koniec musiała nastąpić najmniej przyjemna część badania – szczepienie :( Młody dawno nie dostawał już zastrzyków więc się odzwyczaił, bardzo go musiało boleć i płakał bardzo ale dość szybko się dał uspokoić. Poskarżył się tylko cioci w poczekalni, że pan doktor mu zrobił pik ale przytulił pieska i było ok – potem czekały obiecane pączki a w nagrodę wybrał sobie w sklepie świecący miecz ze STAR WARS :) Potem rundka po sklepach innych i do domu bo o 14:00 przyjechać miała do Tusi terapeutka. Mała bardzo dobrze dziś współpracowała – „gotowała” w zabawie dla swojego misia. Pochwaliłam się pani, że w środę mała zaczęła liczyć po niemiecku do trzech a odkryła to ciocia :) Słyszałam na własne uszy potem bo mała łaskawie zaprezentowała swoją nową umiejętność mamusi  czego oczywiście przy terapeutcce odmówiła :P  Terapeutka żegnając się mówiła, że we wtorek w przedszkolu w rozmowie z wychowawczyniami Fikaczka, wspomniano, że dobrze by było, żeby w klinice w Monachium przeprowadzić także dla Fikiego opinię psychologa, który by stwierdził w jakich obszarach są deficyty a w jakich jest w porządku. Zobaczymy kiedy dostaniemy termin, mail z zapytaniem już wysłany :)

Dzisiaj moje urodzinki :) Z tej okazji w czwartek przyjechała do mnie najlepsza koleżanka (i mama chrzestna Tusi) z mężem. Zostaną u nas na dwa tygodnie. Dzieciaki a zwłaszcza Fikaczek, były przeszczęśliwe :P Zwłaszcza nasz syn ukochał sobie wujka, z którym grał we wszystkie możliwe gry i od rana czaił się czy wujek już wstał. W piątek wybraliśmy się na spacer do tutejszego sklepu rzeczy używanych i na zakupy. W sobotę zostawiłam dzieci Niko i razem z Pati wybrałyśmy się do pobliskiej miejscowości na zakupy :D Wróciłyśmy po 3 godzinach i zabrałyśmy się za obiad. Mąż wrócił z pracy (wyjątkowo w sobotę pracował!), zjedliśmy i wspólnie z dziećmi poszliśmy na górkę na sanki. Zabawa była przednia, udało nam się jeszcze ulepić z topniejącego powoli śniegu bałwana :) Po powrocie ciepły rosołek (ugotowany przez Pati) i gra w „Magię i miecz” z Fikaczkiem :) Po położeniu dzieci spać – partyjka „Ryzyka” i „Monopolu”. Po północy dostałam od wszystkich życzenia i prezenty :D Od Nika i Pati dostałam super rzeczy do scrapbookingu, które mam zamiar w wolnej chwili wykorzystać.

W piątek dostałam telefon z Jugendamtu w sprawie oferty opieki nad dziewczynką z Geisenfeld od kwietnia. Zastanowię się, bo jest to praca trzy dni w tygodniu od 7:30 do 15:00 – przekracza to moje dozwolone 15 godzin, które mogę pracować z racji 3 lat urlopu wychowawczego z Leti ale radzono mi się zastanowić, bo 140 Euro, któe bym musiała płacić na składki zdrowotne byłyby w połowie pokryte przez Jugendamt. W wolnej chwili zadzwonię do Jugendamtu, do kogoś, kto by mi to wyjaśnił z punktu widzenia finansów.

Za nami Tłusty Czwartek, z tej okazji piekłam pierwszy raz w życiu pączki:)

Skorzystałam z przepisu 
http://www.mojewypieki.com/przepis/paczki-przepis-i

A oto wynik mojej pracy:

Dzisiaj kolejny raz postanowiłam skorzystać z przepisu Gotuj skutecznie i upiec dwa domowe chlebki z ziarnami słonecznika i lnu.

A tak wyszły:

Ja w przepisie wykorzystałam 3/4 litra ciepłej wody, świeże drożdże i prawie całe kilo mąki. Dodatkowo foremkę na prostokątny chlebek wysmarowałam tłuszczem kokosowym (gdyż smalcu nie posiadam a według przepisu dobrze nim posmarować bo chlebek łatwo wychodzi z formy) a drugi posmarowałam masłem. Obie foremki posypałam bułką tartą. Piekłam 47 minut. Po 5 minutach po skończonym pieczeniu otwarłam piekarnik i wyjęłam chlebki a następnie aby wystygły, położyłam je na kratce.

Smacznego!

Dzisiaj odbierając Fikaczka z przedszkola, zapytałam opiekunkę czy będzie wiadomo, do której grupy od września będzie chodziła nasza Tusia. Okazało się, że będzie chodziła do grupy integracyjnej „Myszki” :) Czyli tak jak chciałam :) Zapisy już w marcu :)

Moja Tusia ma już 2,5 roczku i pije zarówno z butelek jak i ze szklanki, czasem tylko jej się zdarzy polać. Jakiś czas temu (chyba z rok minimum hehe) dostała od chrzestnej inteligentny kubeczek z firmy LOVI, który pomaga w samodzielnym piciu. Co ważniejsze picie się nie rozleje:) Kubeczek zalecany jest od 18 miesiąca życia. Mała bardzo długo nie umiała i nie chciała z niego pić a dzisiaj …. udało się :)

Dla chętnych oto fotka buteleczki i opakowania:


  • RSS