mamawniemczech blog

Na moim blogu opisuję codzienne życie mamy w Niemczech. Jestem dumną mamą chłopca i dziewczynki. Serdecznie zapraszam na mojego bloga! Komentarze mile widziane!

Wpisy z okresu: 12.2013

Witajcie po dosc dluzszej przerwie – swieta a jak swieta to dom pelen gosci :) W tym roku znow bylo nas pelno – rodzice, tesciowie i szwagier z zona. Na szczescie nie zjechali sie wszyscy jednego dnia :P Pierwsi pojawili sie w sobote przed Wigilia moi rodzice z naszym pieskiem, w niedziele tesciowie a w drugie swieto szwagier. Naszego Mailo adoptowalismy ze schroniska w Rudzie Slaskiej. W schronisku mial robocze imie Mambo. Piesek okazal sie bardzo sympatyczny i grzeczny, byl nieco wiekszy od Perelki (suczki mojej mamy, mieszanca chichuahy), ma okolo 40 cm w klebie wedlug ludzi ze  schroniska, siega okolo do kolana. Piesek zostal wykastrowany i wyleczony z kaszlu kenelowego, ktorego sie niestety nabawil w schronisku. W porownaniu z Perelka jest psem nieszczekliwym, gdy ktos puka do drzwi, leci na kontrole. Jedynie podczas Wigilii probowal zebrac i troche uslyszelismy jak szczeka ale igbnorowalismy jego proby zwrocenia na siebie uwagi i przestal. W sobote minal tydzien pobytu i jak dotad mielismy male problemy, ktore mam nadzieje szybko mina i lacze je oczywiscie z tym, ze piesek przyszedl do nas ze schroniska, do tego pelno ludzi tu bylo az do niedzieli. Pierwszym problemem bylo znaczenie terenu w domu :/ Mailo upodobal sobie obsikiwac futryny drzwi z kuchni i kosz na papiery w kuchni. Kilka razy myslalam, ze komus sie cos tam rozlalo ale po kilku razach domyslilam sie, ze to sprawka Mailusia. Niestety pomimo wielu prob, nie udalo nam sie go zlapac na goracym uczynku, wiec wedlu ksiazki, ktora czytam („Moj pies swiadczy o mnie”), nie karalismy go, tylko probowalismy go obserwowac i w razie czego od razu go skarcic. Drugim problemem jaki sie pojawil, to to, ze Mailo w kolko cos ma w pysku – glownie zabawki dzieci, ktore ona beztrosko wszedzie rozrzucaja- i nie chce oddac. Szwagrowi udalo sie wyjac mu z pyska lizaka Tusi ale dzis mial w pysku plastikowego malego misia Tusi i nie chcial mi go oddac, moja mama probowala i zaczal na nia warczec az w koncu ugryzl ja w palec ale tu nastapila reakcja natychmiastowa i dostal w pyszczek za kare. Chyba wiedzial, ze zle zrobil, bo sie schowal za kanape i potem poszedl do mamy sie przepraszac. Pozniej znow cos mial w zebach pod zwiedzaniu piwnicy ale wyplul na szczescie :) No poki co pomyslelismy, ze jesli chodzi o znaczenie terenu to bede musiala z nim czesciej wychodzic. Dzis robilam to co mniej wiecej 2-3 godziny i poki co, widac bylo sukces. Dodatkowo wiecej z nim na dworze biegalam, zeby sie wyszalal, dzis nawet na jednym spacerze kolo 18 przebiegl sie z nami Fikaczek. Dodatkowo wyczytalam w poradniku, ze u psow po kastracji troche to trwa zanim spadnie poziom hormonow i takie wpadki moga sie zdarzac i nalezy byc po prostu konsekwnetnym i cierpliwym, nie reagowac przesadnie. Pisalo tam co prawda, ze po tygodniu od kastracji takie cos moze sie zdarzyc ale biore poprawke na zwierzaka. Mailo jest mlodym psiakiem, wiec na pewno potrzebuje sie wyszalec na spacerze, gdy to dostanie, powinno byc nieco lepiej mysle. Jeszcze tylko nie mial okazji byc sam w domu i mam nadzieje, ze to jakos sie uda i ze nie zacznie szczekac wtedy (mam wrazliwych sasiadow). Trzymajcie kciuki!

A oto nasz Mailo:

Dzisiaj w grupie w przedszkolu Fikaczka zorganizowane zostalo wigilijne spotkanie z rodzicami, podczas ktorego dzieci wystawily „Jaselka”. Nasz Fikaczek gral Jozefa i trzeba bylo przyznac, ze postac ta mowila najwiecej tekstu :)

Poczatek wystepu troche sie przedluzyl, bo jedno dziecko nie chcialo wystepowac, drugiemu zgasla swieczka i tak dalej … W koncu dzieci poprzebierane w stroje wyszly niosac swieczki i spiewajac jedna z wyuczonych piosenek, o podarowaniu swiatla. Nastepnie kazde dziecko zanioslo rodzicom swoja swieczke i wrocilo na scene. Nastepnie dzieci zagraly swoje role, troche z podpowiedzia pan wychowawczyn. Potem zaspiewalismy wspolnie piosenki a na koniec dzieci wreczyly wlasnorecznie zrobione kartki i prezent – domek dla ptaszkow w ktorym umocowany byl pokarm. Dzieciaki potem mialy wolne i szalaly do woli. Poszlismy z Fikaczkiem i jego najlepszym kolega Oliverem na pietro, do pokojow, w ktorych odbywaja sie terapie i gdzie moga troche poszalec :) Fikaczek wreczyl paniom swoje prezenty i pojechalismy szukac choinki bo swieta tuz tuz … W koncu udalo nam sie ladne drzewko niedrogo kupic w Wolnzach i pojechalismy do domu i zostalismy z Fikaczkiem sami bo maz musial jechac do pracy – dostal pol dnia urlopu na wystep syna w przedszkolu. My czekalismy na mojego Tageskind i wspolnie dzis przygotowalismy sol do kapieli, ktora ladnie zapakowalismy i maly wreczy swojej babci na swieta :) Udalo mi sie naklonic chlopakow do robienia swiatecznych kartek :)

Witajcie znowu!

Ostatnio moje wpisy pojawialy sie troche nieregularnie bo nieustannie przeszukiwalam internet w poszukiwaniu pieska :) Zdecydowalismy sie w koncu na psa i to na pieska ze schroniska :) Poczatkowo chcielismy adoptowac jakiegos psiaka w okolicznych schroniskach ale w zyciu nie sadzilam, ze za taki gest dobrej woli kasuja tutaj miedzy 150 a 300 Euro!!!! Za ta cene moglabym miec psa rasowego! Zdecydowalismy wiec, ze adoptujemy w Polsce i zaczelo sie ogladanie stron internetowych z ofertami psow do adopcji. Psow cala masa ale jak juz jakis byl odpowiedni pod wzgledem wzrostu i nie za stary to albo nie polecali do dzieci albo byl na drugim koncu Polski :/ No zeby od reki adoptowac to by to nie stanowilo problemu ale jednak dobrze by bylo pieska poznac, przynajmniej moi rodzice zeby go zobaczyli no i zeby sie z sunia mojej mamy zgadzal. Do dzis czekam na filmik video ze schroniska pod Lodzia z suczka, ktora mnie interesowala i sie nie doczekalam. Jednego pieska znalazlam blizej rodzicow w Rudzie Slaskiej, na zdjeciach sliczny sredni piesek w typie terierka i rodzice mieli go obejrzec w niedziela. Krotko zanim tam pojechali, pojawil sie nowy piesek – maly czarny miks pudelka, w wieku okolo 2-3 lat, ladnie chodzacy na smyczy, nadajacy sie do dzieci i umiejacy sam zostac w domu. W niedziele rodzice obejrzeli oba i ten czarny przypadl im do gustu, z sunia tez nie bylo problemow. Biedny tylko chodzil w kolniezu bo byl krotko po kastracji i troche kaszlal. Pani powiedziala, ze sie podleczy i bedzie wszystko w porzadku, przebywa w cieplym pomieszczeniu. Dzisiaj zadzwonilam spytac o jego zdrowko i go zarezerwowalam. Poki co piesek dostaje antybiotyk bo po zabiegu kastracji troche spuchl i ma on tez pomoc na zdiagnozowany przez lekarza kaszel kenelowy. Do przyjazdow moich rodzicow zostalo troche czasu i licze, ze piesek do tego czasu calkiem wydobrzeje i w pelni sil ruszy w daleka podroz do swoich nowych wlascicieli :D

Dzisiaj swietej Barbary – dzien dla mnie szczegolny, gdyz kilkanascie lat temu w swieto tej patronki wyzdrowialam po ciezkim zatruciu. Postanowilam uczcic dzis to swieto zwyczajem, o ktorym dowiedzialam sie na niedawnym szkoleniu dla Tagesmutter,  w ktorym bralam udzial. Szkolenie dotyczylo okresu Adwentu i sposobow w jakie mozna z dziecmi spedzac ten piekny czas – spiewalismy piosenki, otrzymalismy przepisy na swiateczne wypieki, poznawalismy jakie prace plastyczne mozna wykonywac nawet z najmlodszymi dziecmi oraz zwyczaje i terminy zwiazane z Adwentem – co to jest Adwent, kto to jest sw. Barbara i sw. Mikolaj, co to jest wieniec adwentowy i po co sie go wykonuje i tak dalej ….

Swieta Barabare znalam oczywiscie, patronka gornikow ale nigdy nie slyszalam o pewnym zwyczaju zwiazanym z ta swieta. Mianowicie w dniu jej swieta, czyli 4 grudnia wlasnie, w ogrodzie przycina sie wisnie, grusze, orzech wloski lub kasztan i galazke wklada sie do wazonu z woda, w cieple miejsce. W Wigilie Bozego Narodzenia galazka powinna zakwitnac. Wedlug starego zwyczaju.  jesli sie tak stanie, w nastepnym roku bedzie w domu wesele. Dzisiaj wiec poprzycinalam troche moja czeresnie i wstawilam peczek galazek do wazonu. Zobaczymy co z tego wyjdzie :)

Po poludniu tez pieklam z synkiem ciasteczka bo jutro  w grupie beda odwiedziny Mikolaja. U siostrzyczki Mikolaj bedzie w piatek. Tusia zaniesie swoim paniom opiekunkom i terapeutkom wlasnorecznie zrobione prezenty – musujace kule do kapieli pofarbowane farbnikiem spozywczym, do tego ozdobione cynamonem i lawenda oraz zapachowa swieczka. Efekt wyszedl super. Do Tusi idzie 8 paczuszek – tyle osob sie nie zajmuje a Fikaczek swoje 4 wreczy za tydzien w srode na oplatku w grupie, na ktory zaproszeni sa takze rodzice.

 

Tak prezentuja sie prezenciki (wiecej zdjec w poprzednim poscie):

A tak ciasteczka, ktore wykonalam wedlug tego przepisu.

 

W tle zapas ulubionej herbaty mojego taty – marcepanowej od Teekanne – pojawia sie w sklepach tylko w okresie Bozego Narodzenia.

Dzisiaj musialam stworzyc kolejne kule musujace, gdyz zabraklo mi ich troche :P Zblizaja sie Mikolajki i Swieta i jak policzylam ile opiekunek ma do czynienia z Tusia to wyszlo mi az 8 paczuszek! U Fikaczka tylko 3 prawdopodobnie.

Dzisiaj zrobilam tez partie kulek, do produkcji ktorych uzylam barwnika spozywczego – czerwonego i niebieskiego. Niebiesie kule powstaly z mysla o mojej mamie i tesciowej.

 

Tak oto prezentuja sie pakunki, w ktorych sklad wchodzi: po 2 kulki musujace, laska cynamonu, lawenda i swieczka zapachowa.

 

   

 

 


  • RSS