mamawniemczech blog

Na moim blogu opisuję codzienne życie mamy w Niemczech. Jestem dumną mamą chłopca i dziewczynki. Serdecznie zapraszam na mojego bloga! Komentarze mile widziane!

Wpisy z okresu: 5.2014

Wprawdzie Dzien Dziecka dopiero jutro ale z racji, ze jutro mam kolejny (5 juz z rzedu) mecz druzynowy, postanowilismy dzisiaj dla naszych maluchow  zorganizowac cos z tej okazji. W radiu Antenne Bayern, ktorego sluchamy uslyszelismy, ze dzis i w Dzien Dziecka wszystkie dzieci wchodza do parku za darmo :) Jedynym warunkiem, o ktorym wyczytalismy na stronie internetowej, bylo wypowiedzenie przez dziecko hasla „Antenne Bayern”:) Wiec Fikaczka juz zaczelam uczyc … :P Do Legolandu ruszylismy juz o 9;00, podroz trwala nieco ponad godzine. Mailo musial niestety zostac w domu bo na terenie parku wystepuje zakaz wprowadzania psow, mozna je za oplata (3,50 E) zostawic pod opieka ale pies podczas pobytu tam nie bedzie wyprowadzany wiec zrezygnowalismy, z reszta Mailo moglby przezyc stres, jest w koncu pieskiem ze schroniska. Na miejsce zajechalismy kolo 10:30 i juz parking byl prawie pelny, 30 minut od otwarcia parku! Poszlismy stanac do kolejki i porobic sobie troche pamiatkowych fotek. Fiki gdy kupowalismy bilety powiedzial grzecznie dzien dobry i Antenne Bayern :) Na szczescie od Tusi nie wymagali tego i tez weszla za darmo do parku. Kupilismy w sumie tylko jeden bilet bo ze sklepu Ernstings Family mialam kupon rabatowy „2 za 1″ – wiec za 40 Euro moglismy wejsc we dwojke. Do tego oczywiscie 6 Euro za parking:P

Dostalismy mape parku i zaczelismy zwiedzanie. Fiki byl z nami w Legolandzie jakies 4 lata temu, wiec tym razem chcielismy pojsc obejrzec to co poprzednio nie dalismy rady. Tym razem dzieciaki byly juz na tyle duze zeby moc jezdzic autkami wiec pierwsze co nas czekalo to okolo 15 minut czekania w kolejce na „Prawo jazdy”:P Pojechali oboje :)

Pozniej poszlismy na plac zabaw a potem pozwiedzac nowo otwarta wystawe modeli statkow ze Star Wars, potem odwiedzilismy zamek rycerski, kraine piratow, faraonow … Na koniec odwiedziny w sklepiku i kazde z dzieci wybralo sobie pamiatkowy prezent – Fiki klocki z Ninja Turtles a Tusia zestaw z basenem i zjezdzalnia Lego Friends :) Po powrocie w domu kazde z rozicow pomagalo w budowaniu hihi :P

 

Pisalam juz we wczesniejszych postach o tym, ze w przedszkolu Tusi co jakis czas przyjezdza Heckscher Klinik z Monachium, ktora specjalizuje sie w badaniu autyzmu. Potrzebne papiery do zgloszenia malej przekazalam juz przedszkolu jakis czas temu ale jak mi mowiono podczas ostatniej rozmowy z wychowawcami malej (w lutym), moge sie spodziewac pierwszego wolnego termiu w lecie a tu taka niespodzianka – w zeszlym tygodniu dostalam telefon od pani psycholog z tej kliniki z pytaniem, kiedy bym mogla przyjsc na rozmowe z paniami psycholog z kliniki. Termin ustalilam na dzisiaj, musialam tylko moja mala podopieczna „przesunac” na jutro i o 9:30 bylam w przedszkolu Tusi. Rozmowe ze mna prowadzily dwie panie psycholog, jedna z nich kojarzylam ze spotkania informacyjnego zorganizowanego jakis czas temu w przedszkolu Tusi, wlasnie na temat autyzmu, druga byla z tego co zrozumialam z kliniki w Monachium. Panie przeprowadzily ze mna ogolny wywiad a pozniej mialy mala poobserowac w jej grupie,jak sie zachowuje, czy wykazuje jakies cechy charakterystyczne dla dzieci autystycznych. W przyszlym tygodniu zostane poinformowana, gdyby u malej wystapily jakies jakies podejrzenia o autyzm. Wowczas bede musiala chyba dwa razy pojechac do kliniki w Monachium gdzie mala bylaby filmowana podczas zabawy itp oraz musialabym wypelnic bardziej specjalistyczny formularz. Zobaczymy co sie okaze.

Wczoraj odbyl sie nasz 4 mecz druzynowy, tym razem u nas w Pfaffenhoffen. Z racji, ze moim dzieciakom a zwalszcza synkowi ostatnio bardzo sie podobalo kibicowanie, znow wybralismy sie cala rodzinka a towarzyszyl nam tez nasz wierny Mailo :)

Tym razem znow gralam jako 2 rakieta klubu i udalo mi sie wygrac 6:0 7:5. Grac bylo trudno bo bylo prawie 30 stopni :/ Po grach pojedynczych bylo 3:1 dla nas, przegrala tylko pani, ktora gra w druzynie Panie 40 i w sobote tez grala w rozgrywkach. W deblu przyszlo mi grac wlasnie z nia. Byl to nasz debiut i niestety po dlugim meczu (kolo 20 skonczylysmy) przegralysmy niestety w 3 setach (Super tie-break) Byl to moj 4 debel i 4 raz grany w 3 setach :P Dzieciaki szalaly na placu zabaw, moja corka nawet biegala za corkami mojej partnerki deblowej i wolala za nimi „mama”:) Za tydzien 5 mecz, na wyjedzie – w Dachau. Chyba zabiore tam tez moja rodzinke bo korty sa polozone blisko lasu, jest tam tez blisko otwarty basen i plac zabaw.

W zeszla niedziele mialam okazje brac udzial w I Komunii mojego Tageskind :) O 10:30 50 dzieci przystapilo do tego waznego dla nich sakramentu. Ludzi w kosciele bylo bardzo duzo, z trudem znalezlismy miejsce ale faktem jest, ze ruszylismy do kosciola 10 minut przed msza :P Na szczescie dzieciaki byly grzeczne, chyba glownie dlatego, ze kazde siedzialo osobno z jednym rodzicem :P Cala uroczystosc trwala ledwo godzinke Po uroczystosci wyszlismy szukac mojego wychowanka zeby zlozyc mu zyczenia i wreczyc prezent. Na moim drugim blogu www.mojsescrapy.blogspot.de mozna zobaczyc kartke na te okazje.

Po kosciele i lodach, szybko skoczylismy do domu, musialam sie przebrac, cos zjesc i jechac na 3 juz z rzedu mecz druzynowy, tym razem na wyjezdzie, niedaleko nas. Tym razem mialysmy do dyspozycji 3 korty. Ja niestety gram najczesciej jako 3 rakieta, wiec musialam i tak czekac bo najpierw gra 2 i 4 rakieta, potem 1 i ja :) dziewczyny po godzinie byly juz gotowe i na kort moglam wejsc ja. Poszlo mi dobrze i tez w nieco godzine odprawilam rywalke 6:2 6:0. Potem krotka przerwa i zaczely sie deble. Drugi debel wygral wiec mecz byl juz wlasciwie wygrany. Pierwszy raz gralam z nasza 4 rakieta i troche trudno nam sie bylo dograc, wiec pierwszy set przegralysmy 6:2 ale w drugim juz nam szlo lepiej i prowadzilysmy 4:1 i byl moj serwis. Niestety publicznosc dopingujaca nasze przeciwniczki, troche probowala mnie wyprowadzic z rownowagi ale udalo nam sie wyprowadzic na dalsze prowadzenie i potem set byl wygrany. Potem moj „ukochany” super tie-break, ktory juz 3 raz z rzedu gralam podczas gry deblowej ;p Niestety nie mialysmy juz tyle szczescia co tydzien temy i przegralysmy 10:6 :( Kolo 19 bylysmy juz po wspolnym jedzeniu i ruszylam do domu. Za tydzien mecz druzynowy u nas i znow cala rodzinka bedzie mi dopingowac :)

Wczoraj spedzilam milo dzien z moim synkiem w Monachium. Dostalismy termin z pania psycholog w sprawie wysatwienia swiadectwo o Fikim, ktore moglabym przedstawic w przyszlej szkole i ewentualnie sprobowac dzieki niemu zeby maly poszedl do swietlicy, w ktorej jest wykwalifikowany personel. Maz niestety nie mogl nam towarzyszyc a z racji, ze termin dostalismy dopiero na 11:00, zeby sobie zaoszczedzic stresu postanowilam wybrac sie z malym pociagiem :) Maly zawsze lubil pociagi wiec pomyslalam ze to bedzie super pomysl. Zeby miec zapas, ruszylismy juz o 8:28 do Monachium. Na dworcu kupilismy sobie bilety na metro, jedna linia pojechalismy zeby zlapac U 6, ktorym okolo 20 minut jechalismy w kierunku kliniki Grosshadern. Stamtad jeszcze na piechotke jakies 5 minut drogi mialo byc. Z racji, ze pierwszy raz jechalam do Monachium nie samochodzem (nie cierpie jezdzic do Monachium autem, z powodu prolemow z parkowaniem a pod klinika jest o to baaardzo trudno, pozatym nie wspomne o korkach w godzinach porannych na autostradzie:P) nie wiedzialam ile nam zajmie dotarcie na miejsce. Na szczescie z czasem wygladalo dobrze, wiec po drodze gdy natknelismy sie na Penny, postanowilismy wejsc cos sobie kupic do przekaszenie – w klinice niestety nie ma zadnego barku. Dotarlismy w koncu kolo 10:20 na miejsce i na szczescie psycholog nas wczesniej przyjela. Okazalo sie, ze wlasciwie na darmo w sumie przyjechalismy bo pani psycholog zanotowala sobie co innego w sprawie naszego spotkania i byla bardzo zdziwiona gdy przekazalam jej, ze dostalam telefon z kliniki, ze przekazano pani psycholog mojego maila, w ktorym pisalam, ze w szkole Fikaczka nie ma Heilpedagogisches Tagestaette czyli swietlicy z personelem typu: logopeda, heilpedagog itp a po ostatniej wizycie u pani psycholog w marcu, mialam dac znac czy taka swietlica jest a jesli, nie pani psycholog musi napisac opinie o malym, Pani psycholog mowila, ze chyba ktos tu sie za bardzo postaral wypelniajac swoje obowiazki ale niewazne. Obejrzala strone WWW szkoly Fikaczka i stwierdzila, ze oferta swietlicy mimo, ze nie ma specjalistycznego personelu, oferuje ciekawe rzeczy (dzieci sie bawia, robia wycieczki, robia zadania domowe ..) i w sumie nic zlego nie zrobimy jesli maly tam bedzie do niej chodzil, tym bardziej, ze obecnie znajduje sie pod opieka specjalistow w przedszkolu i zrobil bardzo duze postepy. Dodatkowym atutem przemawiajacym za chodzeniem do „zwyklej” swietlicy jest fakt, ze bedzie przebywal z kolegami z klasy co jest wazne dla jego kontaktow socjalnych, a nie bedzie znow wyrywany i wsadzany do nowej grupy. Ustalilismy, ze odczekamy pol roku i w styczniu zadzwonie do pani psycholog powiedziec jak sobie maly radzi Gdyby cos nie gralo, zawsze moze pojsc do takiej swietlicy Dodatkowo zalecono mi zapytac sie w lato logopedy z przedszkola, czy po pobycie w przedszkolu, maly nadal potrzebowalby terapii. Podczas rozmowy maly zajmowal sie rysowaniem i nie przeszkadzal nam :) Pokazywal potem pani psycholog i opowiadal co przedstawia jego dzielo :) Potem poszlismy na metro i wrocilismy do centrum zeby zachaczyc o McDonalda – byla to obiecana nagroda za dobre zachowanie :) Kupilismy dwa Happy Meale (dla Tusi tez) i dzieciaki dostaly pudelko – potworka na jabluszko :) Potem zebralismy sie i jeszcze jedna stacje pojechalismy metrem na dworzec. Udalo nam sie wracac juz o 13:07, jeszcze chwile czekalismy na pociag Fiki bardzo chial jechac pietrowym pociagiem i juz w takim siedzial ale okazalo sie, ze to nie nasz i musial wysiadac i bardzo byl z tego powodu niezadowolony, jeszcze bardziej jak podjechal nasz i nie byl pietrowy :( Ale szybko dal sie pocieszyc partyjka „Chinczyka” Angry Birds rozegrana na stoliczku :) Gralismy tak samo w drodze do Monachium a w metrze nawet udalo nam sie zagrac w „Uno”:) Maly byl bardzo zadowolony z wycieczki tylko z mamusia :)

Miniony weekend zaliczam do bardzo udanych :) W sobote maz od 9 zajal sie dziecmi i moglam dluzej pospac :) Pozniej sie wybralam z synkiem do kamieniolomu, ktory juz dawno chcielismy odwiedzic. Podroz zajela nam nieco ponad godzine i zdazylismy akurat dwie godzinki sobie pokopac bo tam tylko do 16 jest wstep. Zaplacilismy wstep (7 Euro dorosly i 4 Euro dziecko) oraz wypozyczylismy sobie dluta (mlotki mielismy wlasne). Na miejscu mozna bylo kupic nawet znalezione okazy – amonity, raki, ryby … Na ulotce, ktora znalazlam w museum jury w Eichstaett pisalo, ze wlasnie w tym kamieniolomie jest gwarancja znalezisk i faktycznie, nie zaczelismy jeszcze porzadnie kopac i stukac a na wierzchu lezaly juz pierwsze okazy :) Bylam dumna z Fikaczka bo sam znalazl kompletny odcisk amonita :) Na koniec znalezliska przeszly przed kontrole bo do domu mozna zabrac jedynie znaleziska takie jak: amonit, rak, ryba, rosliny. Gdybysmy znalezli dinozaura, nie moglibysmy go zabrac :P Po udanych poszukiwaniach, zrobilismy po drodze zakupy i do domu a tam nasza Tusia sie wyspala i po nocy buszowala nam. W niedziele mialam drugi druzynowy mecz tenisowy, wiec obchodzony w Niemczech 11. maja Dzien Mamy spedzilam z rodzinka na kortach. Rano skoczylam z obydwoma dziatkami do kosciola na rodzinna msze swieta, na ktorej spotkalam mojego Tageskind :) Na 13:15 pojechalismy wszyscy na korty, nie wylaczajac piesia bo nie chcielismy go tak dlugo samego zostawiac – sam mecz mogl spokojnie do 19 – 20 trwac a jeszcze planowalismy cos pojsc razem zjesc. Mecz sie zaczynal o 14, wczesniej jednak zrobilysmy sobie w koncu druzynowe zdjecie w naszych nniebieskich strojach :) Dzisiaj ja gralam na 2 rakiecie i mialam przyjemnosc grac z rakieta 4 jako pierwsza. Trafilam na rywalke, z ktora dwa lata temu wygralam, dzis niestety musialam uznac jej wyzszosc i po 2 godzinach przegralam mecz 7:5, 6:3. Potem kibicowalam druzynowej 1 i 3 a potem czekalam jak zostana ustawione pary do gry deblowej. Znow gralam z moja partnerka sprzed tygodnia. Po grach singlowych byl remis – 2:2. Drugi debel wygral, wiec prowadzilismy 3:2 i od nas zalezalo zwyciestwo. iestety pierwszy set przegralysmy, w drugim w koncu zaczelo isc i wygralysmy 6:4 i zadecydowal tzw. super Tie-break, w ktorym sie gra do 10 punktow. Udalo nam sie wygrac 10:6 :) i tym samym wygrana nalezala do naszego klubu :) Moje dzieciaki mialy caly dzien pobyt na swiezym powietrzu i mialy okazje zlapac tenisowego bakcyla bo do dyspozycji dzieci byla treningowa scianka i maly kort :) Moje dzieciaki byly zachwycone i niezle wymeczone kiedy kolo 20 wracalismy do domu :)

Jak ten czas leci … Dopiero co jechalismy na swieta do Polski i czekalo nas dwa tygodnie odpoczynku u rodzicow a tu juz po … Czas jak zwykle szybko minal dzieki odwiedzinom (choc i tak w tym roku nie jezdzilismy wszedzie gdzie planowalismy i duzo ludzi przyjezdzalo do rodzicow sie z nami spotkac). Trzy dni spedzilismy u kuzynki meza, ktora zajmuje sie szkoleniem psow ale z racji, ze maz ma tam chrzesnice, to czas poswiecilismy glownie dzieciakom i jeden dzien poswiecilismy na prawie calodniowa wycieczke do Zatorlandu, gdzie znajduje sie najwiekszy park ruchomych dinozaurow, oprocz tego mozna bylo zwiedzic park owadow, park mitologii i stworzen wodnych oraz postaci z bajek. Zabralismy cala czworke (nasza dwojke, chrzesnice meza i jej brata) i swietnie sie bawilismy :) Odwiedzilismy tez kuzyna meza z zona i przy okazji podrzucilismy im ciuszki dla dzidzi, ktora ma sie urodzic w pazdzierniku. W jedna niedziele spotkalismy sie z moimi kuzynami i ich pociechami w parku przygod i rozrywek w niedalekich Wilkowicach a pozniej do domu zjechala sie reszta gosci – ciocie, wujkowie …. Odwiedzila nas tez rodzina meza w drugie swieto – wujek, ciocia i babcia oraz kuzyn Fikaczka. W jeden dzien udalo nam sie zwiedzic w koncu palmiarnie miejska, gdzie od lipca znajduja sie 4 olbrzymie akwaria, w ktorych mozna podziwiac ryby dorzecza Amazonki,  rzek polskich i inne morskie pieknosci.

Do domu wrocilismy w piatek zeby jeszcze miec troche czasu na aklimatyzacje :) Pozatym ja dzis mialam mecz druzynowy w tenisie i chcialam miec troche czasu sie do niego przygotowac psychicznie :P Udalo sie bo wygralam singla, niestety w deblu z kolezanka w trzech setach przegralysmy ale ogolnie druzyna odniosla spore zwyciestwo :) Zobaczymy jak bedzie za tydzien na kolejnym spotkaniu…


  • RSS