mamawniemczech blog

Na moim blogu opisuję codzienne życie mamy w Niemczech. Jestem dumną mamą chłopca i dziewczynki. Serdecznie zapraszam na mojego bloga! Komentarze mile widziane!

Wpisy z okresu: 6.2014

Dlugi weekend (Zielone Swiatki tutaj w niedziele i poniedzialek) uplynal na fali upalow … Z domu w ogole sie nie chcialo wychodzic … Ogladalismy finaly French Open i niestety final mezczyzn w niedziele pokrzyzowal nam plany i nie wybralismy sie nad pobliskie jeziora robic grilla, co bardzo przezywal nasz Fikaczek :/ Za to w poniedzialek wybralismy sie nad wode juz o 14;00 i zostalismy az do 19;00. Bylo baardzo goraco, woda byla cudowna, kapalam sie trzy razy. Zrobilismy sobie grilla i odpoczywalismy … Nasz Mailo robil furore wsrod dzieciakow, podobnie jak „Chinczyk” z „angry birds” :)

Upaly w tygodniu nie chcialy ustapic wiec we wtorek i srode odwolalam tenisa z kolezanka – nie bylo sensu sie meczyc w tym upale … W koncu udalo nam sie zagrac dwa dni z rzedu w czwartek i piatek – bylo cieplo ale nie dokuczal duzy upal. W sobote bylismy na slubie kolegi meza i juz bylo calkiem przyjemnie.

Dwa tygodnie temu moje Dziecie mialo towarzyski mecz pilkarski z druzyna z niedalekiego Vohburga :) Tym razem mecz odbywal sie u nas i ja i maz moglismy malego ogladac. Mecz wypadl w piatek o 17:00, wiec o 15:30 nie bylo treingu. Mialam auto, wiec zabralam Fikaczka i mojego Tageskind kolo 16:00 na zbiorke przed klubem i tam tez czekalam na Tusie az wroci z przedszkola busikiem. Bylo bardzo cieplo :/ Nasz Mailo pojechal z nami kibicowac oczywiscie :) Fiki mial isc do przebieralni ubrac klubowy stroj ale zaczal mi plakac, ze sie wstydzi i nie chce ;( W koncu poszedl ale okazalo sie, ze nie ma wystarczajaco duzo kompletow i dzieciaki beda musialy grac na zmiane. Poszlismy w kierunku boiska i po drodze spotkalismy meza, ktory wrocil z delegacji w Austrii. Rozbilismy nasz maly namiocik dla ochrony przed sloncem i wszyscy kibicowalismy Fikiemu. Mecz zakonczyl sie co prawda przegrana druzyny syna 9:7 ale kazde dziecko na koniec dostalo symboliczna nagrode :)

Dzisiaj odbywal sie nasz piaty z rzedu mecz druzynowy, tym razem na wyjezdzie w Dachau. Pojechalismy cala rodzinka na 13:30 na korty. Dzisiaj gralam znow jako 2 rakieta klubu i mialysmy do dyspozycji 4 korty (klub posiada 13) wiec wszystkie rownoczesnie zaczelysmy swoje mecze. Mimo iz dzisiaj nie bylam w najlepszej kondycji (zle spalam i troche klulo mnie w szyi), wygralam szybko 6:0, 6:0. Moje kolezanki jeszcze graly, wiec przszlismy sie wszyscy do lezacego blisko kortow lasu na spacer. Kiedy wrocilismy, grala juz tylko nasza druzynowa „4″ – toczyl sie wlasnie 3 set meczu i w koncu 11:9 (Super tie-break) wygrala nasza Holenderka. Po grach pojedynczych prowadzilysmy juz 4:0. Deble zaczelismy grac kolo 17:00 (wyjatkowo szybko:P) i gralam w parze z „moja” Holenderka, z ktora juz 3 razy gralam mecze. Pierwszy set byl nasz – 6:4, choc nie bez problemow. W drugim poszlo nam troche gorzej i przegrywalysmy 4:3… Jessica prosila mnie zebysmy wszystko zrobily zebysmy znow nie musialy grac 3 setow bo nie dalaby juz dzis rady :) Udalo sie przy moim serwisie wyrownac na 4:4 i potem dwa gemy byly juz nasze choc nie oddane bez walki :) Caly mecz pierwszy raz wygralysmy do zera:) Po meczu pojechalismy do domu bo chcialam ogladac Djokovica na Rolland Garros, jednak gdy skonczylismy mecz, juz dwa sety wygral i zanim dojechalismy do domu (okolo godzina drogi), juz bylo po meczu :/ Po drodze wstapilismy do pizzerii i do domu :)


  • RSS