mamawniemczech blog

Na moim blogu opisuję codzienne życie mamy w Niemczech. Jestem dumną mamą chłopca i dziewczynki. Serdecznie zapraszam na mojego bloga! Komentarze mile widziane!

Wpisy z okresu: 1.2015

wczoraj dostałam telefon z przedszkola … Znów coś z Tusią…. Okazało się, że mala miała problemy ze zrobieniem siusiu bo miala stan zapalny. Opiekunka mowila, że w okolicach intymnych miała bardzo zaczerwienione i nawet otwartą ranę, sugerowała zeby najlepiej to obejrzał lekarz. Sprawy niestety nie ułatwia fakt, ze mała bardzo niechętnie pozwala na dokładne oczyszczenie, wręcz zaciska nóżki, odpycha nas …. Jeszcze wczoraj próbowałam umówić się na wizytę do pediatry ale niestety nie było wolnych terminów i dziś krótko po 8:00 miałam przyjechać do gabinetu. Oczywiscie najpierw musiałam odstawić Fikiego do szkoły i odmówić Taeskind, które miało przyjść wyjątkowo w piatek. Na szczęście krotko czekałyśmy, małej jeszcze sie zachciało siusiu i przy okazji zbadaliśmy mocz – było wszystko w porządku. Badanie było oczywiscie trudne bo mala ma uraz do lekarzy i protestowała. Przy okazji też prosiłam o zbadanie brzucha bo mała się czesto uskarża na bóle i właściwie od urodzenia ma go wydęty. Lekarka wyczuła, że w dole brzucha jest twardziej i powiedziała, że pewnie ma problemy z zatwardzeniem co też może mieć wpływ na problemy w toalecie przy siusianiu. Zapisała mi lek microlax, który miałam użyć zeby mała pozbyła sie zalegającego kału. Niestety lek Nie dość, ze sie cieżko aplikowało – prosto do odbytu pipetą co dopiero powodowało protesty – to jeszcze mimo upływu 20 minut jak pisało w ulotce, nie działał bo mała sie nie umiała wypróżnić ….. Dałam jej dwie dawki bo pierwsza chyba nie do końca była zaaplikowana. O 11:40 czekałam przepisowe 20 minut i nic a miałam o 12:15 odebrać Fikacza do szkoły i na 13:00byc u ergoterapeuty z nim a Tusia miała mi oczywiscie towarzyszyć …. Nawet do lekarki dzwoniłam ale mowila, zeby spokojnie czekać, na pewno sie wypróżni…. No nic, pojechaliśmy, w aucie na fotelik podlozylam coś w razie czego. Prosiłam cały czas zeby poszła na toaletę i spróbowała ale nie. gdy mały był na terapii szybko pojechałam do Kauflandu i kupiłam naturalne soki jabłkowe bo pani z przedszkola mi powiedziała, że też mogą pomóc, pozatym tam mogę wsypywać proszek mocioci, który też zapisała pani doktor i kazała go podawać przez trzy miesiące. Celem ma być regularne wypróżnienie się. Prawdopodobnie mała ma blokadę i wstrzymuje się przed pójściem do toalety, więc leki mają pomóc ten problem rozwiązać. Lek podany przed 12:00 faktycznie zadziałał tylko, ze dopiero o 15:00, kiedy bylismy na treningu piłki Fikaczka…no ale dobrze, że w końcu poszło. Miałam ze sobą rzeczy na przebranie, na hali w toalecie był nawet przewijak w łazience więc poszło sprawnie. Jeszcze kilka dni i nie będę sama z dziećmi bo mężuś wróci z delegacji w Indiach….

We wtorek miałam przed sobą pierwszą wywiadówkę. Niestety rozmowa była wyznaczona na 17:25 więc musiałam zabrać ze sobą Tusię. Trochę przeszkadzała w rozmowie ale najważniejszych rzeczy się dowiedziałam o moim synalku a mianowicie:

- brakuje mu słownictwa – kurs lub na pewno logopeda

- jest bardzo delikatny, obserwować bo w sytuacjach szkolnych ( długo płakał jak sie go odprowadzało do szkoły, czy jak zapomniał worka na basen) reagował nazbyt histerycznie , przesadnie az płakał. Może pomoże psycholog dziecięcy?

- mały chce byc zawsze pierwszy we wszystkim co robi i nie jest wtedy dokładny. Pani mowila, że są dni gdy pismo ma bardzo staranne a w inny dzień jakby pisał ktoś inny :)

-mały lubi rządzić i cieżko mu sie podporzadkowac

- jest nastawiony tylko na jednego kolegę, który w dodatku jest z charakteru podobny do niego i bardzo impulsywny, więc pani robi co może żeby chłopaków odseparowywać, szukać mu nowych kolegów.

- mały na szczęście chetnie sie uczy i jak sie bedzie ćwiczyć, to szybko nauczy sie czytać.

w zeszłym tygodniu musiałam jechać z Fikaczkiem do laryngologa na przeprowadzenie testu, o którym wspominała mi przed świetami laryngolog. badanie ma na celu zbadać czy występuje zaburzenie w przesyłaniu impulsu płynącego z mózgu. Znalazłam laryngologa niedaleko przedszkola Tusi i pojechaliśmy. Lekarka bardzo sie zdziwiła po co ja chce robić taki test i kto mnie do niej wysłał. Wiec tłumaczyłam od początku, ze mały od dłuższego czasu chodzi do logopedy i ergoterapeuty, ze ma problemy ze słownictwem i koncentracją i zalecono wykonanie testu zeby znaleźć przyczynę problemow. Lekarka nie była chętna zbytnio ten test wykonać bo powiedziała, ze najpierw wykona tzw. MAUS Test, który składał sie z trzech części. Fikacz miał słuchawki i miał powtarzać usłyszane słowa, najpierw bez szumu, potem w drugiej części z szumem a w ostatniej miał powtarzać dwa słowa i powiedzieć czy są takie same. Wyniki były … Jakby to powiedzieć …. Niezbyt. W dwóch pierwszych częściach mały uzyskał bardzo mało punktów (9/36) a w trzeciej, podobno najtrudniejszej, uzyskał niespodziewanie  dużo punktów. Na tej podstawie lekarka stwierdziła, ze wykonanie testu, po który przyszłam, nie ma sensu. Gdyby brała pod uwagę tylko dwie pierwsze części testu, to test miałby sens ale gdy trzecia,najtrudniejsza cześć przynosi dużo punktów, to trzeba gdzie indziej szukac przyczyn I logopeda powinien wiecej ćwiczyć z małym. Super, dowiedziałam sie za 25€ tego co juz właściwie wiedziałam – to co łatwe, to nie interesuje mojego syna i ma słabsze wyniki a to co trudniejsze, jest dla niego wyzwaniem. No cóż, zobaczymy kiedy znow zatrudnia logopedę w centrum terapii gdzie chodzi mały. Poki co od nowego roku ma przerwę …

jutro siódme urodzinki naszego Fikaczka, wiec zabieram się za pieczenie tortu, żeby mały solenizant mógł zanieść kolegom. W tym roku nie bedzie to juz forma Sponge Boba ani Lightning Mc Queen tylko pierwszy raz tort w kształcie koszulki piłkarskiej. Foremkę dostałam od mojej koleżanki, silikonowa koszulka. Z racji, ze mój synek jest fanem FC Bayern München, nie trudno zgadnąć jakie koszulka bedzie miała kolory ;) wczoraj przeszłam sie do Rewe po potrzebne rzeczy do dekoracji tortu, szczególnie cukrowe „pisaki” Dr. oetkera w czterech kolorach. Dodatkowo kupiłam pierwszy raz proszek do pieczenia bez glutenu i bio cukier waniliowy a nie podrabiane vanilinzucker. Tort sie już piecze i potem przystępuję do dekorowania bo to zajmuje najwięcej czasu ;) w kolejnych postach postaram sie przedstawić szczegółowa relacje z ozdabiania.

Dla zainteresowanych przepis na tort, który mam z opakowania formy Zygzak McQueen:

200 g masla

200 g cukru

400 g maki (użyłam mąki bez glutenu do ciast  i ciasteczek firmy Schär, z Rewe, jest też w dm)

3 jajka

1 paczka cukru waniliowego

1 paczka proszku do pieczenia

75 ml mleka

wszystkie składniki umieścić w misce i wymieszać mikserem ( ja używam takiej kulki drewnianej i ucieram ręcznie), piec 45 minut w temperaturze 180 stopni (góra/dół, lub 160 stopni termoobieg).

jak wczesniej pisałam, mam problemy skórne, z którymi zmagam sie juz ponad 4 lata, odkąd urodziłam córkę (2 dziecko, po synu nic mi nie było). Problem dotyczy jedynie twarzy, na której wyskakują mi małe białe pecherzyki, skóra jest bardzo zaczerwieniona, przesuszona i w gorszych chwilach wręcz swędzi i piecze :( nie pomagały wizyty u dermatologa – u jednego w Pl dowiedziałam sie, ze moge sie wyleczyć z tzw. Trądziku różowatego i jedynie biorąc pół roku antybiotyk. Niestety biorąc go było mi niedobrze i przerwałam leczenie. Pózniej byłam u siebie w niemczech ale nie dość, ze miesiąc czekałam to lekarka nie miała wystarczajaco czasu obejrzeć skóre, zapisała mi maść, którą mi też w Pl zapisano ale nic nie pomogła a i nawet gorzej moja twarz wygladała. Postanowiłam obserwować co moze wywoływać alergię i na próbę odstawić gluten ale łatwiej powiedzieć niz zrobić. O ile chleb mogę upiec z mąki bezglutenowej, o tyle bez czekolady i kawy żyć nie mogę i wczoraj sie pierwszy raz złamałam :/ dodatkowo wyczytałam, ze gluten lubi występować pod wieloma innymi nazwmi więc robienie zakupów dopiero będzie uciążliwe Jupi ;) już i tak spędzam czas na czytaniu etykiet ale do tej pory byłam na tropie laktozy bo z kolei mąż jej nie toleruje. Pocieszam się faktem, że pijąc herbatę z czystka trochę sobie pomogę. Herbata ta ma wiele zalet o których można poczytać dużo w internecie. Tutaj zacytuję jedno ze źródeł: 

10 powodów dla których warto pić herbatkę z czystka

Zielona herbata jest słynna z tego, że ma dużo biologicznie czynnych substancji o działaniu antyoksydacyjnym i wzmacniającym układ immunologiczny, a więc chroniącym nas przed chorobami (np. nowotworami, infekcjami wszelkiego typu itd). Picie zielonej herbaty jest owszem zdrowe, ale nie pozbawione wad, a to za sprawą niezbyt zdrowych substancji psychoaktywnych zawartych w herbacie(teina, teofilina, teobromina – szczególnie dzieci należy przed tymi substancjami chronić).

Warto wiedzieć, że istnieje herbatka dużo mniej słynna i głośna, ale kilka razy silniejsza w działaniu i w dodatku pozbawiona tych niechcianych substancji. To herbatka z czystka (Cistus Incanus). Znana od wieków. Polecana przez św. Hildegardę z Bingen, która słusznie stwierdzała, że podstawą zdrowia są trzy filary: dieta, zioła oraz post. Do zaleceń świętej można dodać jeszcze codzienną porcję umiarkowanego ruchu jako czwarty niezbędny filar. Każda z tych rzeczy wzmacnia bowiem nasz układ odpornościowy, dzięki któremu choroby omijają nas z daleka.

Dzięki tym tradycyjnym trzem (a w zasadzie czterem) filarom możemy być przewlekle zdrowi całe swoje (bardzo długie!) życie. Bez leków, suplementów, szczepionek i innych nowoczesności, które wymyślone przez człowieka miały współczesnym społeczeństwom zapewnić nieustające zdrowie i długowieczność w zamian za poprzednie tradycyjne trzy filary, ale niestety nie zapewniły. Sprawdzają się bowiem bardzo średnio, a najczęściej wcale. Więc zapamiętajmy, że tych klasycznych filarów zdrowia nic nie zastąpi. To jest oryginał. Wszystko inne co zostało wymyślone potem to jedynie namiastka i nędzna podróbka.

Czystek jest jedną z najsilniej działających roślin wzmacniających układ immunologiczny u człowieka, będąc przy tym całkowicie pozbawionym działań ubocznych czy też możliwości przedawkowania. Herbatkę z czystka mogą pić przy tym również dzieci, już od 3 miesiąca życia. Znakomicie smakuje z dodatkiem miodu i/lub soku z cytryny.

cistus_incanus

Jeśli jeszcze herbatki z czystka nie próbowaliście, to zachęcam do zaopatrzenia się w nią – oto 10 powodów (i to nie zmyślonych, ale takich za którymi stoi nauka) dla których warto to zrobić:

1. Dzięki temu, że jest niezwykle bogata w polifenole doskonale rozprawia się z drobnoustrojami, np. z wirusami. W przypadku infekcji górnych dróg oddechowych pomaga szybciej pozbyć się symptomów. Zanim więc sięgniesz po jakiekolwiek reklamowane w TV apteczne „lekarstwo na grypę i przeziębienie” – napij się herbatki z czystka. Jego skuteczność w przypadku infekcji potwierdziły badania kliniczne.

2. Mężczyznom cierpiącym w starszym wieku na przerost prostaty może przynieść ulgę z uwagi na swoje własności antyproliferacyjne i cytotoksyczne.

3. Usuwa toksyczne metale ciężkie z organizmu(szczególnie łatwo wiąże kadm), dlatego polecana jest szczególnie palaczom.

4. Z powodu swoich własności antybakteryjnych, antywirusowych i antygrzybiczych czystek przyniesie ulgę cierpiącym np. na łupież, łuszczycę, trądzik, egzemy, rozrost candida albicans, chroniczne i powtarzające się infekcje zatok, rozmaite grzybice skóry i paznokci, infekcje spowodowane przez gronkowca złocistego, wirusa opryszczki, wirusa półpaśca, zakażenia Helicobakter Pylori i inne schorzenia spowodowane namnożeniem się w ustroju niechcianych wirusów, bakterii i grzybów. Pomoże nawet tym, którym nie pomagają już żadne antybiotyki. Ma także działanie antyalergicznie(antyhistaminowe).

5. Pomaga zapobiegać chorobie niedokrwiennej serca, rozpuszcza zatory i zakrzepy.

6. Jest to roślinka silnie antyoksydacyjna, ma olbrzymią zdolność do wyłapywania wolnych rodników i  do obniżania aktywności kolagenazy (enzymu odpowiedzialnego za rozkład kolagenu), przez co działa odmładzająco, przeciwzapalnie i witalizująco na ludzki organizm.

7. Działa nawet na krętka wywołującego boreliozę. I to zarówno chroniąc przed zakażeniem (jeśli lubisz wycieczki do parku czy lasu to włącz koniecznie czystka do swojego codziennego menu, ponieważ odstrasza on kleszcze) jak i będąc ważną częścią ziołowego protokołu gdy zakażenie już miało miejsce: substancje zawarte w czystku „oklejają” krętki, przez co zostają one unieszkodliwione.

8. Można stosować czystka również w u zwierząt domowych w celu ochrony przed pchłami czy kleszczami.

9. Napar z czystka jest znakomitym środkiem wspomagającym higienę jamy ustnej. Przepłukanie buzi po umyciu zębów naparem z czystka śmiało zastąpi wszelkie drogeryjne płyny do płukania ust, w  których najczęściej jako substancja antybakteryjna używany jest toksyczny triklosan. Czystek działa również wybielająco na zęby, ponieważ posiada potężne działanie na bakteryjny biofilm – po prostu go rozpuszcza. Napar przeznaczony do płukania jamy ustnej można osłodzić ksylitolem lub erytrytolem dla dodatkowego działania antybakteryjnego.

10. Regularne picie naparu z czystka powoduje zmianę zapachu wydzielin ciała. Jeśli ktoś ma problem np. z nieprzyjemnym zapachem potu (pachy, stopy), to zauważy po kilku tygodniach picia herbatki z czystka znaczną redukcję przykrego zapachu. Obok dezodorantu magnezowego jest to druga rzecz naprawdę warta polecenia.

Jak pić czystek?

Przede wszystkim długo i uparcie :)

Jednorazowe napicie się tej herbatki nic nie zdziała. Wypicie jej od czasu do czasu też nie. Po prostu należy pić ją regularnie, codziennie. Dopiero wtedy czystek pokaże nam cały swój (nomen omen) oczyszczający potencjał. Efekty odczuwalne mogą być nawet po tygodniu, choć takie bardzo zauważalne po minimum miesiącu regularnego stosowania.

Ziele czystka należy zakupić cięte, a nie mielone – wtedy widać zawartość, czy nie ma nadmiaru gałązek itd. Dobrej jakości herbatka z czystka powinna składać się niemal w całości z suszonych listeczków i kwiecia. Tylko w tańszej herbatce gorszej jakości znajdziemy w suszu dużo gałązek, co znacząco pogarsza smak herbatki. Czystek bio jest nieco droższy od nie-bio, ale daje gwarancję pochodzenia surowca z upraw kontrolowanych jak również jest po prostu lepszej jakości, lepszy w smaku.

Napar: łyżeczkę ciętego czystka zalać wrzątkiem i niech naciąga pod przykryciem ok. 10 minut. Odcedzić (jeśli masz wkładane do kubeczka zamykane sitko czyli tzw. zaparzacz do ziółek, to oszczędzasz sobie tej roboty) i po przestudzeniu wypić. 2-3 razy dziennie lub więcej. Zaleca się jedną porcję herbatki zaparzać wielokrotnie (można do 4 razy), co pozwoli na wydobycie z niej wszystkich dobroczynnych składników. Można napar dosmaczyć sokiem z cytryny i/lub posłodzić lekko np. miodem lub stewią.

Napar rodzinny profilaktyczny: w dużym litrowym dzbanku zaparzamy czubatą łyżkę stołową ciętego czystka i dalej jak w przepisie powyżej. Znakomita sprawa dla wzmocnienia systemu immunologicznego całej rodziny na przełomie sezonów gdy łatwo o złapanie katarów czy innych infekcji. Można zrobić też na upały jako napój typu Ice Tea, z dodatkiem kostek lodu, cytryny i listeczków mięty.

ice-tea

Odwar przy dolegliwościach cięższych lub o charakterze przewlekłym: Około 10 g  Cistus zalać 200-220 ml wody, doprowadzić do wrzenia i gotować 5 minut, odstawić na 20 minut do ostudzenia i przecedzić. Tak uzyskany odwar stosuje się zewnętrznie (okłady, płukanki, przemywanie) oraz wewnętrznie – 100 ml 3-4 razy dziennie (wszelkie stany zapalne, borelioza, nieżyt jelit i żołądka itd.), a także do lewatyw (doodbytniczo 150-200 ml).

Jako ziółko bogate w bioflawonoidy czystek doskonale współpracuje z witaminą C wzmacniając jej działanie (ważne przy infekcjach). Dr Klenner w swoim raporcie wspominał co prawda iż podawał soki owocowe jako źródło bioflawonoidów, lecz herbatka z czystka będzie miała jeszcze lepszy efekt synergiczny. Jak wszystkie ziołowe herbaty również herbata z czystka

źródło:http://www.akademiawitalnosci.pl/10-powodow-dla-ktorych-warto-pic-herbatke-z-czystka/

jak pisałam we wcześniejszych postach postanowiłam wykluczyć z diety gluten i wczoraj pierwszy raz upiekłam chleb bez glutenu. W Rewe lub dm mozna sie zaopatrzyć w mąkę bez glutenu marki Schär. Na opakowaniu jest przepis na chlebek, nawet po polsku:) o dziwo ciasto mi wyrosło – owinęłam je w folie do mrożenia i w 200 stopniach przez 50 minut upiekłam.

w ten weekend mamy w odwiedziny teściów. Z racji, że rano przestało padać ( wiał tylko dość mocno wiatr) i trochę pokazało sie słońce, chcieliśmy gdzies zabrać dzieciaki. Krótko na dwór na rowerki i wylatać pieska i ruszyliśmy na wycieczkę do muzeum człowieka i natury w Monachium (Museum Mensch und Natur). Muzeum znajduje sie w zamku Nymphenburg ( a raczej w jednym jego skrzydle), który należał do króla Ludwika Bawarskiego. Zamek kiedyś zwiedziłam z moimi rodzicami. W pobliżu jest tez oranżeria, w której można aktualnie zobaczyć wystawę egzotycznych motyli, ale to zostawiam sobie na następny raz. Muzeum to poleciła mi kuzynka męża, która była u nas w odwiedziny w październiku i przy okazji oktoberfest, które chciała zobaczyć i ogólnie zwiedzających z chlopakem Monachium, trafiła wlasnie w to miejsce. Muzeum składa sie z parteru i I piętra. Juz na parterze zwiedzając pierwsze sale, w których mozna poznać budowę systemu słonecznego, dinozaury, minerały Dzieci mogły uczyć sie i poznawać poprzez rożne interaktywne quizy. Mogły dotykać, naciskać rożne guziki, robić eksperymenty. na pietrze najbardziej podobała mi sie sala, w której było bardzo dużo możliwości poznania świata roślin i zwierząt. Mozna było przetestować wiedzę na temat gatunków drzew, poznać zwierzęta morskie, rozpoznawać głosy ptaków, obserwować insekty przez szkła powiększające i wiele innych rzeczy…. Niestety z racji, ze moje dzieci jeszcze nie umieją czytać, musiałam im pomagać i czytać polecenia. Próbowały na zasadzie prób i błędów, az sie uda odgadnąć ;) kolejna sala przybliżała wiedzę na temat mózgu i zmysłów, kolejna – genetyki. Na koniec odwiedziny w sklepiku… Dzieciaki kupiły sobie każde po zamykanej lupie, w której była zamknięta biedronka na listku. Polecam bardzo to muzeum, zwłaszcza starszym dzieciom, www.namu-bayern.de. Wstęp nie duży -3,50€ dorosły, dzieci gratis.

z racji, ze od ponad 4 lat zmagam się z alergią ( jedynie na twarzy) postanowiłam kolejny raz cos z tym zrobic. Chce sprawdzić czy odstawiając gluten, coś sie u mnie poprawi. Poki co nieco pomagało mi zażywanie naturalnego kolagenu oraz stosowanie kosmetyków. Niestety musiałam brać dość długo antybiotyk na ukaszenie po klesCzu i podejrzewam, ze to mogło popsuć cała terapię:/ poki co wczoraj zakupiłam mąkę bezglutenowa i cos będę kombinować. Oprócz tego piję z mężem herbatę z czystka (polecam artykuł http://www.akademiawitalnosci.pl/10-powodow-dla-ktorych-warto-pic-herbatke-z-czystka/) i pierwszy raz zrobiłam detoksujace smoothie. Przepis pochodzi z kotlet tv http://kotlet.tv/slodkie-zielone-smoothie/, przepis zmodyfikowałam – oprócz szpinaku, pomarańczy i banana (wszystko podzieliłam przez dwa bo chciałam na początek po szklaneczce dla siebie i męża spróbować) dodalam 1 jabłko i 1 kiwi. Muszę przyznać, że smakowalo :)

witam serdecznie w Nowym Roku! Trochę mnie nie było na blogu – powodem był urlop swiąteczny w Polsce. Niestety ten piękny swiąteczny czas spędziliśmy przy łożku córki w szpitalu:/ zaczęło sie w dniu przyjazdu, dzien przed Wigilia. Mała miała w nocy wysoka gorączkę i nie chciała leku. Na drugi dzien było wszystko ok, żeby znow pod wieczór przy Wigilii małą rozkładała gorączka. Nawet prezentów nie chciała, tylko położyła sie spać. W nocy sie budziła, nie chciała pić ani brać leku. W pierwsze święto mama zbadała jej mocz bo cześciej siusiała, wyszło białko i podejrzenie odwodnienia (mała nie chciała juz nic jeść i pic) wiec musiałyśmy do szpitala bo tylko tam był dyżur. Lekarka najpierw trochę bagatelizowała wyniki ale gdy usłyszała, że nie pije, skierowała na pediatrię i podano kroplówkę. Tusia bardzo płakała jak jej zakładali wenflon, ma niestety uraz po pobycie w lipcu. Położyłam ja spac w jej pokoju, mama z nią została i pojechałam do domu przywieźć potrzebne rzeczy. Mama została z mała na noc, rano ją zmieniłam a popołudniu przyjechał mąż zostać z małą na noc. Na drugi dzien po 09:00 zmieniłam męża zeby sie przespał. Oczywiscie mała spędziła w szpitalu trzy dni bo inczej by sie szpitalowi nie opłacało. Stwierdzono jej odoskrzelowe zapalenie płuc i Zapisano antybiotyk. Zeby stwierdzić chorobę musiałam z mała na rentgen bo przy każdym badaniu mała krzyczała i lekarka miała problem dobrze ja osłuchać.  W końcu w sobotę o 14:00 wyszłyśmy ze szpitala. O 16:00 musieliśmy jechać w okolice Żywca na chrzciny, które miały się odbyć w niedzielę o 10:30. Z racji, ze to spory kawałek to skorzystaliśmy z zaproszenia na nocleg. Po chrzcinach o15:00 ruszyliśmy odwiedzić rodzinę w Krakowie, tam zajechaliśmy dopiero o 17:30…. 150 km oczywiscie 90% nie autostradą…. Kolejne dni to odwiedzanie rodzinki – kuzyna, który niedawno drugi raz został tatą, koleżanki-chrzestnej Tusi, jakieś zakupy, kino…wlasnie po odwiedzinach u koleżanki tak mnie złapała chrypa, ze do dziś troche jeszcze słabo mowię. Tata postawił mnie na nogi piwem z mlekiem. Piwa nieznoszę ale pomogło, niestety juz w nowym roku…. Całego sylwestra sie męczyłam. Mieliśmy w gości chrEsniaczke męża z rodzicami a tu głos wysiadał. Namawialiśmy tez koleżankę ale mowila, ze nie ma szans z jej małą, bo dużo płacze i budzi sie w nocy. Szkoda bo mieliśmy i nasze dzieci i małą dzidzie wiec nie byłoby tragedii ale co zrobic. Spotkaliśmy sie jeszcze raz na kręglach w dobrodzieniu, gdzie rodzice koleżanki maja dom. Dzieciaki poszły Z babcia na „Paddingtona”;) Tusia po wyjściu ze szpitala nie mogła długo nigdzie wychodzić wiec cieszyła sie, że może iść do kina. Ostatnie dni pobytu szybko minęły i trzeba było wracać… Na szczęście mąż do końca tygodnia a urlop, tylko Fikaczek musiał iść do szkoły. Tusie dla pewności zostawiłam w domu bo kichała, nie chciałam ryzykować, ze znow cos złapie… Z reszta w przedszkolu powiedziano mi, że dużo dzieci chodzi zasmarkanych. Ja zaczynam prace od poniedziałku Wiec jeszcze troche mi urlopu zostało ;)

w weekend mamy gości – teściowie a za tydzień szwagier nas odwiedzi bo Fiki ma urodziny.


  • RSS