Wczoraj bylam z moim tata i dzieciakami w Monachium w Centrum Dziecka, bo Fikacz mial miec kontrole u pychologa i neurologa. Mielismy sprawdzic po pol roku jak Fikacz sie rozwija po pojsciu do szkoly. U neurologa poszlo szybko i sprawnie, lekarz nie wykryl jakichs nieprawidlowosci. Pytal malego z czego jest krzeslo (drewno), z czeko okno (szklo), choc Fiki odpowiedzial, ze lod :P ale na pytanie z czego jest to w co pan doktor puka, to powiedzial poprawnie szyba. Na pytanie z czego jest widelec powiedzial, ze ze srebra ale lekarzowi chodzilo o metal, chcial sprawdzic czy maly zna podstawowe rodzaje materialow. Potem bylismy u pani psycholog. Dalam jej kopie swiadectwa malego (na polrocze) gdzie wychowawczyni i inni nauczyciele pisza, ze oczywiscie wystepuje u niego problem z koncentracja. Psycholog po wykonaniu kilku testow z malym stwierdziala, ze oczywiscie maly koniecznie potrzebuje logopedy i to najlepiej dwa razy w tygodniu i jesli to mozliwe to nie dwie godziny z rzedu bo trudno mu bedzie sie skoncentrowac. Ergoterapie mozna w sumie zakonczyc bo maly nie ma problemow z pisaniem i koordynacja. Dodatkowo pani powiedziala, ze napisze nauczycielce aby dobrze zrozumiala z czym ma maly problem, bo chyba wychowawczyni nie jest do konca swiadoma problemu. Maly ma problem zrozumiec polecenia (typu na pytanie jak nazywa sie pomieszczenie, w ktorym sie gotuje, maly odpowiedzial kuchenka a nie kuchnia) wiec nauczycielka musi sie zawze upewniac czy maly zrozumial polecenie bo inaczej maly dalej nie ruszy. Jesli chodzi o slownictwo, to z testu wyniklo, ze w porownaniu z testem sprzed pol roku, to jest na tym samym, stalym poziomie ale w porownaniu z rowiesnikami, jet to troche ponizej normy :( Co prawda widac, ze maly w rozmowie umie sie wyslowic, duzo opowiada, z bledami i chaotycznie troche ale jak tlumaczyla mi psycholog, maly wie co chce powiedziec, szuka pasjacych mu slow zeby zbudowac zdanie, a jak ktos do niego wydaje polecenie, on wylapuje znane mu z tego slowa i probuje po wojemu jakby zrozumiec co ma zrobic, czasem dobrze „odgadnie”, czasem zle. Psycholog powiedziala, ze poki co mam sie skupic na zalatwieniu malemu dwoch potkan z logopeda w tygodniu, odczekaniu na wyniki a jesli nie bedzie poprawy, to poszukac psychologa dzieciecego, ktory by pomogl pracowac nad zachowaniem malego. Koszty takiej terapii pokrywalaby kasa chorych, nie muialabym ciagle chodzic do lekarza pediatry po recepte. Pytalam psycholog czy to, ze maly ma problemy z koncentracja i ma niespozyte poklady energii (ciagle lata po pokoju, kopie cos, ma ataki zlosci jak mu cos nie wychodzi albo jak za kare ma isc do pokoju mimo, ze doskonale wie co go spotka jak nie poslucha, zawse go najpierw ostrzegamy, maly buja w oblokach czesto, nie slucha itp.) moze byc ADHD (w Niemczech ADHS). Psycholog powiedziala, ze jesli nawet, to jest to dosc lagodna forma. Pycholog na szczescie jest „normalna” i nie uwaza, ze od razu dziecku pakowac leki na ADHD, ktore robia co prawda dziecko grzeczne i spokojne no ale nie o to przeciez tylko chodzi. Dostalam kilka broszurek na temat ADHD, byc moze odnajde tam naszego syna powiedziala pani psycholog. Dodatkowo musialam wypelnic kwestionariusz dotyczacy ADHD i taki sam zestaw dostalam tez do wypelnienia przez nauczycielke i zobaczymy co z tego wyjdzie. Poki co bede chyba probowala dawac mu tran i syrop neopasmine (ziolowy syrop wlasnie na taka nadpobudliwosc), najwyzej nie pomoze a nie zaszkodzi :)

Dzisiaj dzieciaki pojechaly z dziadkiem do Polski bo my mozemy dopiero ruszyc w Wielki Piatek, wiec niech dzieciaki maja troche dluzszy pobyt :)