mamawniemczech blog

Na moim blogu opisuję codzienne życie mamy w Niemczech. Jestem dumną mamą chłopca i dziewczynki. Serdecznie zapraszam na mojego bloga! Komentarze mile widziane!

Wpisy z okresu: 7.2015

http://www.akademiawitalnosci.pl/chleb-orkiszowy-na-mlodym-zakwasie-ktory-zawsze-sie-udaje/

 

Takiego chleba jak domowy nie kupisz w żadnej piekarni. Ponadto robiąc chleb samodzielnie masz stuprocentową pewność, że do produkcji został użytyprawdziwy zakwas, a nie sproszkowany. Jedynie prawdziwy fermentowany naturalnie zakwas ma właściwości neutralizujące nieprzyjazne dla zdrowiaantyodżywcze składniki zawarte w pełnoziarnistej mące - fityny. Nie zrobi tego ani dodanie drożdży ani zakwasu w proszku.  Te niby drobne szczegóły produkcyjne mogą mieć zatem wpływ na nasz zdrowie. Ponadto Twój chleb będzie pozbawiony polepszaczy i innej chemii. Zrobienie chleba na zakwasiejest bardzo proste, choć nie jest szybkie.  Dzisiaj łatwy przepis na chleb, który zawsze się udaje, nawet jeśli jest na młodym zakwasie. Idealny przepis dla początkujących :)

Zaopatrzmy się w 1 kg mąki orkiszowej pełnoziarnistej typ 2000 oraz 1 kg mąki żytniej razowej typ 2000 (to na zakwas). Najpierw musimy przeznaczyć cierpliwie tydzień czasu na wyhodowanie zakwasu. Nie jest to ani jakoś wybitnie uciążliwe ani też trudne. Wymaga tylko czasu. Najlepszy jest zakwas żytni, ale można go zrobić także z innej mąki razowej (np. orkiszowej) lub z gryczanej (gotowej lub zmielić kaszę gryczaną niepaloną w młynku do kawy i mamy mąkę).

Robimy zakwas

Do litrowego słoja wyparzonego wrzątkiem wsypujemy  pół szklanki mąki (żytnia razowa typ 2000) i dodajemy pół szklanki wody. Mieszamy dokładnie drewnianą łyżką i przykrywamy ściereczką (nie zakręcamy słoja). Na drugi dzień robimy to samo: dodajemy pół szklanki mąki i pół szklanki wody, na trzeci i czwarty dzień tak samo. Nazywa się to dokarmianiem zakwasu. Pomiędzy dokarmieniami można zakwas wymieszać drewnianą łyżką (młody ma tendencje do rozwarstwiania się). Po czterech dniach  dokarmiania mamy już pełen słoik zakwasu! Zamykamy słoik kiedy tylko ostatnia porcja mąki z czwartego dokarmienia już „przepracuje” (ulegnie fermentacji), po czym odstawiamy nasz gotowy zakwas do lodówki na 2 a nawet 3 dni (można i dłużej) aby sobie poleżakował. Będzie on mieć konsystencję gęstej śmietany i kwaskowaty zapach.

zakwas

W przeddzień pieczenia chleba wyjmujemy go z lodówki i po doprowadzeniu do temperatury pokojowej dokarmiamy go niewielką ilością wody i mąki w równych proporcjach (np. po 3 łyżki). Zostawiamy na 2-3 godziny aby się obudził i zaczął znów pracować (na powierzchni pojawią się małe bąbelki).

Robimy zaczyn.

Do dużej miski odmierzamy 300 g naszego aktywnie pracującego zakwasu, dosypujemy 0,5 kg mąki (orkiszowa pełnoziarnista) i dolewamy 0,5 litra zimnej wody. Mieszamy dokładnie łyżką i pozwalamy pracować pod przykryciem (np. lnianą ściereczką) przez pół doby lub nawet więcej.

W międzyczasie możemy dokarmić nasz zakwas, ponieważ część zużyliśmy teraz do zaczynu. Dodajmy zatem znowu do naszego słoja z zakwasem pół szklanki wody i pół szklanki mąki żytniej typ 2000 (można więcej dokarmić np. po szklance, ale pamiętać o proporcjach pół na pół) i pozwólmy mu to „przepracować”, po czym możemy go z powrotem schować do lodówki, gdzie będzie czekał na kolejny wypiek chleba.

Robimy ciasto.

Na drugi dzień do zaczynu dodajemy kolejne 0,5 kg mąki orkiszowej i ok. pół szklanki wody (chleb wychodzi dużo smaczniejszy i zdrowszy jeśli będzie to woda odlana po namoczeniu garści rodzynek, oczywiście niesiarczkowanych, ew. można dodać zamiast tego łyżkę miodu), dodajemy też płaską łyżkę soli morskiej lub himalajskiej oraz szklankę jednorodnych lub mieszanych ziaren(dynia, słonecznik, siemię lniane itd.) i dobrze wyrabiamy (łyżką, ręką lub mikserem), ew. możemy też dodać pół łyżeczki innej aromatycznej przyprawy (co kto lubi – kminek, zioła prowansalskie, przyprawa do pizzy itd.). Ciasto dobrze wyrobione odchodzi łatwo od ręki i od miski.

Pieczemy chleb

Z podanych proporcji wychodzą dwie keksówki o typowych wymiarach (ok. 25x11cm). Jeśli są silikonowe nic nie musimy robić, jeśli są metalowe należy je wyłożyć papierem do pieczenia. Przekładamy ciasto do keksówek, wyrównujemy powierzchnię zwilżoną łyżką  i pozostawiamy chlebki do wyrośnięcia przykryte ściereczką. Czas rośnięcia zależy od panującej temperatury i dojrzałości zakwasu. Przy młodym zakwasie chleb będzie wyrastał nieco dłużej, również wtedy gdy jest chłodno. Chleb na dojrzałym zakwasie w upalny dzień może wyrosnąć w ok. 2 godziny. Nasz chlebek na młodym zakwasie będzie wyrastał ok. 4-5 godzin. Potem jeszcze nieco się podniesie podczas pieczenia, ale dosłownie odrobinę.

chlebek orkiszowy

Gdy wyrośnie robimy na nim czubkiem ostrego noża ukośne nacięcia (zdecydowanym szybkim ruchem i nie za głęboko), zwilżamy powierzchnię wodą za pomocą silikonowego pędzla lub butelki typu spray, posypujemy ziarnami (mak, słonecznik, siemię, sezam, co kto lubi) lub płatkami owsianymi i wkładamy chleb do piekarnika (najlepiej z termoobiegiem) nagrzanego do temp. 200 stopni. Na dolną blaszkę wylewamy szklankę lub dwie wody by zapewnić dobrą wilgotność. Pieczemy 45-55 minut (z termoobiegiem krócej). Po wyłączeniu piekarnika pozwalamy chlebkom odetchnąć kilka minut i potem wyciągamy, wykładamy na ściereczkę, a potem kładziemy na kratkę do ostygnięcia. Potem możemy kroić na kromki i rozkoszować się świeżym i całkowicie pozbawionym chemii pełnoziarnistym chlebem orkiszowym, w którym nie ma też ani grama drożdży.

kromka chleba

Chleb ten bardzo długo jest smaczny i świeży, nie czerstwieje tak szybko jak kupny. Ma mięciutki środek i chrupiącą skórkę. Zabójczo pachnie! Można podzielić bochenki na pół i zamrozić nadmiar. Nie wymaga odgrzewania w piekarniku po rozmrożeniu.

Jeśli przez dłuższy czas nie będziemy piec chleba, to pamiętajmy aby nasz zakwas raz na tydzień dokarmić niewielką ilością mąki pół na pół z wodą.

A tutaj przepis na prosty chleb pszenny, który też kiedyś na pewno wypróbuje:)

http://www.mojewypieki.com/post/prosty-chleb-pszenny

 

Składniki na 1 bochenek:

  • 700 g mąki pszennej chlebowej
  • 2 łyżeczki soli
  • 25 g miękkiego masła
  • 1 saszetka suchych drożdży (7 g) lub 14 g drożdzy świeżych
  • 1 łyżeczka cukru
  • 150 ml ciepłego mleka
  • 300 ml ciepłej wody

W większej misce wymieszać mąkę z solą, dodać masło. Dosypać drożdże i cukier. Dodać mleko, wodę i wyrobić ciasto. Ciasto wyrabiać na oprószonej powierzchni, aż będzie gładkie i elastyczne, starając się nie dosypywać mąki. Pozostawić w misce, przykryte ściereczką, do dwukrotnego powiększenia objętości.

Ciasto po urośnieciu uderzyć pięścią, lekko wyrobić, uformować owalny bochenek, wyłożyć na blachę oprószoną mąką. Przykryć ponownie, pozostawić na 30 minut, lub dłużej do podwojenia objętości i napuszenia.

Używając ostrego noża naciąć chleb kilkakrotnie, oprószyć mąką.

Prosty chleb pszenny

Piekarnik rozgrzać do 230ºC i piec bochenek przez 10 minut. Następnie zredukować temperaturę do 200ºC i piec kolejne 20 – 25 minut. Gotowy chleb powinien być wyrośnięty, brązowy i brzmieć głucho po uderzeniu od spodu. Studzić na kratce.

Smacznego :)

Prosty chleb pszenny

Lubię bardzo bułeczki i w wolnej chwili na pewno wykorzystam ten przepis (http://www.zajadam.pl/wypieki/buleczki-maslane-z-kruszonka):

 

Składniki

Maślane bułeczki:

  • 600 g mąki pszennej
  • 50 g drożdży
  • 1/2 szklanki cukru
  • 1 szklanka mleka
  • 2 żółtka + 1 całe jajko
  • 70 g roztopionego masła
  • 1 opakowanie cukru waniliowego
  • szczypta soli

Kruszonka:

  • 50 g mąki
  • 50 g miękkiego masła
  • 50 g cukru
  • 1 jajko roztrzepane z 1 łyżką wody (do posmarowania)

Bułeczki maślane z kruszonką

Wykonanie

  1. Drożdże wymieszaj z 1/2 szklanki ciepłego mleka, łyżką cukru oraz 2 łyżkami mąki pszennej. Przykryj ściereczką i odstaw na 15 minut w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.
  2. Żółtka i jajko roztrzep za pomocą widelca.
  3. W misce wymieszaj pozostałe składniki: resztę mąki pszennej, pozostałe mleko, cukier, cukier waniliowy, roztrzepane żółtka, roztopione masło oraz sól, tak by powstało gładkie ciasto.
  4. Dodaj podrośnięte drożdże, wymieszaj i ponownie odstaw przykryte do wyrośnięcia na około godzinę. Ciasto powinno podwoić swoją objętość.
  5. Z ciasta uformuj okrągłe bułeczki o średnicy około 4 cm, następnie ułóż na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Odstaw do wyrośnięcia na kilka minut.
  6. W międzyczasie przygotuj kruszonkę – w mniejszym naczyniu wymieszaj miękkie masło, cukier i mąkę do konsystencji grudek.
  7. Wyrośnięte bułeczki posmaruj jajkiem i posyp kruszonką.
  8. Bułeczki piecz w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez około 15-20 minut.

Bułeczki maślane z kruszonką

Maślane bułeczki podawaj zaraz po upieczeniu. Najlepiej smakują ze szklanką ciepłego mleka i z ulubionym dżemem. Bułeczki z kruszonką są pyszne, po prostu rozpływają się w ustach.

Smacznego!

Wczoraj upiekłam dwa bochenki chleba (forma na chleb i keksówka). W Internecie natrafiłam na taki oto przepis (http://www.zajadam.pl/dobre-przepisy/chleb-prosty-przepis):

Ja zrobiłam podwójną porcję ciasta, dodałam przyrawę do chleba (z EDEKI), słonecznik i nasiona chia. Mąkę wymieszałam – część 450 i część 1050.

Składniki

  • 500 g mąki pszennej (za jednym razem zmieszałem też mąkę pszenną z mąką żytnią w stosunku mniej więcej 3 do 1 i też wyszło super)
  • 14 g drożdży suchych (dwie torebki po 7 g)
  • dwie łyżeczki cukru
  • dwie płaskie łyżeczki soli
  • 4 łyżki otrębów owsianych (w oryginalnym przepisie są to płatki owsiane – mi wyszło super i z jednym i z drugim składnikiem)
  • 400 ml (dwie szklanki) ciepłej wody
  • opcjonalnie przyprawy do smaku – raz użyłem dwóch łyżek oregano, dwa razy zrobiłem chleb bez dodatków – z przyprawami radzę eksperymentować wedle własnego uznania
  • nieco tłuszczu i bułki tartej do wysmarowania formy

Przygotowanie chleba

  1. Drożdże wsypuję do ciepłej wody, dokładnie mieszam i odstawiam na kilka minut na bok.
  2. Pozostałe sypkie składniki (poza bułką tartą) mieszam w dużej misce i wlewam do nich wodę z drożdżami
  3. Wszystko dokładnie mieszam łyżką aż do uzyskania zwartej masy, a następnie odstawiam ciasto w przykrytej misce na 30 minut, aby w tym czasie mogło wyrosnąć.
  4. Wyrośnięte ciasto mieszam jeszcze delikatnie i przekładam do natłuszczonej i oprószonej niezbyt obficie bułką tartą formy.
  5. Tak przygotowane ciasto odstawiam jeszcze na kilka minut w ciepłe miejsce do wyrośnięcia i wstawiam na jedną godzinę do piekarnika nagrzanego do temp. 200 st. C.
  6. Kiedy piekłem ten chleb po raz pierwszy, po wyjęciu z piekarnika odczekałem jakieś 15 minut, bo po prostu nie mogłem dłużej wytrzymać, i odkroiłem ciepłą jeszcze piętkę. To była najlepsza piętka chleba z masłem ever! Kolejne dwie świeże piętki odstąpiłem już swojej małżonce – nie wiem jak to rozwiążemy w przyszłości ;-)
  7. Niemniej jednak chleb najlepiej smakuje dopiero po ostygnięciu, a najlepiej na drugi dzień. Nie radzę zabierać się za krojenie świeżutkiego wypieku, bo może się po prostu rozlecieć.

przepis na chleb domowy

W ogródku mam krzaczek agrestu ale jakoś nigdy jeszcze nie robiłam z niego żadnych przetworów. W tym roku postanowiłam to zmienić, bo słyszałam od teściowej, że dżemik z agrestu jest bardzo smaczny:)

W necie wyszukałam opdowiedni (czytał łatwy!) przepis, oto on (za http://allrecipes.pl/przepis/5182/-atwy-d-em-agrestowy.aspx):

Składniki:

  • 1 kg agrestu
  • 1 kg cukru
  • 500 ml wody

Sposób przygotowania
Przygotowanie: 30min.  ›  Gotowanie: 30min.  ›  Gotowe w: 1godz. 

  1. Do zamrażalnika włożyć talerzyk.
  2. Agrest umyć, odciąć ogonki, a następnie włożyć do garnka o grubym dnie. Dodać wodę, doprowadzić do wrzenia i gotować na dużym ogniu przez 1 minutę. Zmniejszyć ogień i gotować przez 10-15 minut, aż agrest zmięknie. Dodać cukier i ponownie zagotować. Gotować przez kolejne 10 minut.
  3. Zdjąć garnek z ognia i sprawdzić czy dżem zgęstniał: wyjąć z zamrażalnika talerz i nałożyć na niego troszkę dżemu. Po kilku sekundach dotknąć dżem palcem: jeśli powierzchnia dżemu się pomarszczy i zachowa kształt, oznacza to, że dżem odpowiednio zgęstniał i jest gotowy. Jeśli dżem ślizga się po talerzu i wydaje się płynny, trzeba go jeszcze gotować przez kilka minut, po czym znowu sprawdzić w ten sam sposób.
  4. Zebrać z powierzchni dżemu pianę i nakładać jeszcze gorący do wysterylizowanych słoików.

Sterylizowanie słoików:

Słoiki i pokrywki porządnie umyć w gorącej wodzie z dodatkiem płynu do mycia naczyń, a następnie wypłukać. Dużą blachę wyłożyć czystą ściereczką i ułożyć na niej wymyte słoiki do góry dnem. Na około pół godziny przed nakładaniem do nich dżemu, wstawić słoiki do piekarnika nagrzanego do 100 stopni C. W tym czasie pokrywki włożyć do dużego garnka i zalać wodą. Gotować przez 10 minut. Wraz z pokrywkami wygotować łyżki lub leki, których będziemy używać do nakładania dżemu. Gdy dżem będzie gotowy – wyjąc słoiki z piekarnika wraz z blachą. Założyć rękawicę kuchenną i odwracać słoiki do góry dnem, stawiając je ponownie na blasze. Nakładać do środka gorący dżem, pozostawiając ok. 1 cm wolnego miejsca od górnej krawędzi słoików. Od razu zakręcać słoiki. Odstawić w temperaturze pokojowej, aby nieco przestygły. Przechowywać w chłodnym, ciemnym miejscu do roku. Jeśli po naciśnięciu na środek pokrywki, ugina się ona do środka, oznacza to, że słoik się nie uszczelnił. Wówczas należy go wstawić do lodówki i spożyć zawartość w ciągu 2 tygodni.

To już pięć lat minęło … jak ten czas leci :) Dzisiaj Tusia kończy 5 latek. Wczoraj piekłam dla niej urodzinowy torcik, oczywiście z Hello Kitty :). Najpierw jednak o 9:00 odwiedziła mnie koleżanka i wspólnie zjadłyśmy sobie śniadanie. Dobrze, że była rano w Netto po drożdżówki, bo mogła mi kupić farbki spożywcze, które potrzebowałam do ozdabiania tortu. Kiedy koleżanka poszła i wrócił mój synek, zabraliśmy się do pieczenia i ozdabiania. Efekt wyszedł moim skromnym zdaniem super. Piekę ten tort już kolejny rok i co rok ozdabiam go inaczej, tym razem tak:

 

DSC01591_1

 

Atak powstawał torcik:

 

DSC01590_1 DSC01589_1

 

A tak wyglądał torcik równo rok temu:

 

DSC07264

Witam po dłuższej przerwie. Jak już wcześniej pisałam, poddałam się operacji koślawego palucha w prawej stopie (tzw. halluks). Operację robiłam w klinice w Neuburgu, odbyła się w pełnej narkozie. Operację miałam wyznaczoną na 9:00 rano, więc spokojnie rano Tusię wyprawiłam na busa do przedszkola i zanim ruszyliśmy do szpitala, podrzuciliśmy Fikaczka do szkoły. Zgłosiliśmy się prosto na oddział chirurgii gdzie przydzielono mi pokój. Niestety operację przesunięto na 10:00 i musieliśmy czekać. W tym czasie kupiłam sobie kartę telefoniczną i aktywowałam ją, akurat zaraz zadzwoniła moja mama spytać jak się czuję przed zabiegiem. Mąż pojechał już do pracy a ja czekałam.. W końcu o 10:30 przyszła siostra, dała mi pierwsze leki uspokajające przed narkozą i zawiozła mnie na blok operacyjny. Tam podłączanie do rurek, wenflon, natychmiast wstrzyknięto mi narkozę, poczułam mimo leżenia dziwne uczucie, jakby mi się kręciło w głowie i zaraz zasnęłam. Obudziłam  się w sali „do wybudzania”, wszytko jeszcze mi tańczyło przed oczami ozywiście. Była około 14:00, nie wiem ile trwała operacja a ile z tego spałam po niej ale pytałam potem siostrę, to okazało się, że około 1,5 godziny chyba. Jeszcze troche poleżałam i siostra zawiozła mnie do mojego pokoju. Od 16:00 mogłam już jeść więc koło 17:00 dostałam swoją kolację, pić mogłam od 14:00, siostra przynosiła mi po kilka butelek wody mineralnej i tabletki przeciwbólowe bo jak się dowiedziałam, w nodze mam 2 śruby, noga obandażowana, lekko opuchnięta bo w tym czasie gdy byłam w klinice panowały okropne upały … Liczyłam, że na 2 dzień wyjdę z kliniki bo 2-3 dni maksymalnie miałam zostać ale okazało się, że dopiero wyjdę na 4 dzień czyli w czwartek. Trochę było stresowo bo mąż miał urlop żeby jeździć dwa dni z synem na ergoterapię ale gdy komisja lekarzy, która w środę przyszła obejrzeć nogę stwierdziła, że lepiej żebym jeszcze jeden dzień została (jeszcze czekały mnie spotkania z fizjoterapeutą i nauką korzystania z kryk), musiał dwa dni wracać wcześniej z pracy i odierać syna po południu ze szkoły. Gdy wypisano mnie ze szpitala, jeszcze szybko musieliśmy jechać do naszego lekarza rodzinnego żeby oddać list od lekarzy i żebym dostała recepty na środki przeciwbólowe, bo ze szpitala dostałam tylko leki na wieczór i na drugi dzień rano. U lekarza prawie godzinę mi zeszło na czekaniu, potem lekarka obejrzała nogę, zmieniła opatrunek i zakazała moczenia nogi w czymkolwiek, póki nie będą zdjęte szwy. Potem szybko do apteki i 26 euro dopłaty za leki (10 zastrzyków przeciwko trombozie, które codziennie muszę sama sobie robić, ibuprom 600 i jeszcze jakieś dwie inne leki). Wreszcie w domu …. Aha jeszcze się okazało przy odmeldowywaniu, że za każdy dzień pobytu trzeba dopłacać 10 Euro a więc wyszło 40 Euro za pobyt i jeszcze 6 Euro za wypożyczenie karty telefonicznej, 10 Euro dostałam z powrotem jako kaucja. Dodatkowo za specjalny but, który muszę nosić przez 6 tygodni też 10 Euro musiałam dopłacić …. No pobyt w szpitalu do tanich nie należy hehe ale jak za rok będę operować lewą stopę (tam zaczyna się powoli halluks), będę miała już buta i kryki przynajmniej :)

Po czwartkowej wizycie u lekarki, musiałam się znów pojawić w poniedziałek na kontroli. Lekarka zmieniła bandaż, pobrała krew do badania (żeby sprawdzić poziom trombocytów) i znów mam przyjść na kontrolę w piątek. Dostałam też receptę na Krankengymnastik (masaż limfatyczny), za który też 20 Euro trzeba dopłacić (6 zabiegów, raz w tygodniu po 40 minut). Na szczęście w naszym mieście mamy terapeutów i zgłosiłam się żeby ustalić wieczorne terminy (bo mąż musi mnie wszędzie wozić, nie mogę prowadzić samochodu). Pierwszy zabieg miałam wczoraj. W sumie taki masaż to nic innego, tylko delikatnie głaskanie nogi od kostki w górę aby udrożnić limfę. Terapeuta mi powiedział, że sama mogę podobnie robić w domu i duuuużo ruszać stopą, w miarę możliwości ruszać palcem bo jak nic nie będę robić, to po 6 tygodniach palce lub stopa będą bardzo usztywnione i nie w pełni sprawne a więc nie pozostaje mi nic innego jak ćwiczyć ….


  • RSS