Za nami pierwsza w tym roku rozmowa z nauczycielem zastępująca od tego roku semestralne świadectwo naszego syna. Szkoła, do której chodzi nasz syn ma za zadanie wspierać dzieci, które mają problemy w nauce, problemy z koncentracją lub jakieś większe lub mniejsze problemy w rozwoju, podejrzewam, że dlatego też wprowadzono nowy system ocen w postaci buziek. Oceny wystawia sobie samo dziecko, jego rodzice i wychowawca a w wyznaczonym terminie nauczyciel rozmawia w obecności rodziców z dzieckiem na temat wystawionych ocen. W naszym przypadku zazwyczaj oceny się zgadzały, jedynie temacie „zadanie domowe” czy ‚rozwiązywanie problemów, współpraca” nasz syn oceniał się wysoko, co z kolei my i nauczyciel widzieliśmy zupełnie odwrotnie :) Wychowawca próbował wytłumaczyć synowi, że musi być bardziej samodzielny i pamiętać odrabiać zadania domowe bo to jest jego zadanie, że powinien umieć znaleźć w plecaku rzeczy, o które prosi nauczyciel (a nie twierdzić, że ich nie ma a potem się  jednak znajdują:P). Na koniec każdy  z nas podpisywał się pod „umową”, mały poszedł na lekcje a my mogliśmy zamienić parę słów z nauczycielem. Nauczyciel mówił nam, że syn bardzo dobry jest w wyszukiwaniu przeróżnych wymówek gdy czegoś zapomni lub coś źle zrobi. Jeśli chodzi o skargi syna na innych uczniów, którzy mu dokuczją lub robią krzywdę na przerwie, to oczywiście nie jest to tak tragiczne jak przedstawia to nasz syn:P Czasami któryś ze starszych chłopców popchnie go niechcący a Fiki uważa, że specjalnie i wymyśla niewiadomo co:P Oczywiście powtórzył się temat koncentracji, z którą syn ma nadal problem :/ W klasie ma 9 dzieci i wszystkie mają  z tym problem, jeden patrzy w lewo drugi w prawo, inny do góry  a między nimi jest nauczyciel, który ciągle musi ich sprowadzać na ziemię. Póki co, nauczyciel nie widzi możliwości pójścia na próbę do zwykłej podstawówki, właśnie z powodu braku koncentracji. z resztą zalecana jest zazwyczaj próba po skończeniu 3 klasy a więc mamy spokojnie jeszcze rok czasu, chyba że dostaniemy sygnał od nauczyciela, że można taką próbę na kilka tygodni podjąć. Nauczyciel zaproponwał aby codziennie Fiki zastanowił się co mu się w danym dniu najbardziej podobało/ najmniej podobało i zapisał na ten temat jedno zdanie. Zmusi go to przypomnienia sobie co w ciągu dnia robił, bo gdy my go pytamy jak było w szkole, z jakimi nauczycielami miał lekcje, to on zwyczajnie wyrzuca to z pamięci:)

Póki co najlepiej idzie nam lekcja samodzielności, którą jest wracanie samemu do domu:) Zaczęliśmy jakieś 2 miesiące temu i jutro wielka premiera – 1 raz czekam na syna w domu:) Dotąd czekałam kilkaset metrów od szkoły, później w niedalekiej uliczce, później jeszcze dalej a w końcu na rogu naszej ulicy ale syn się bardzo upierał, że jutro chce już całkiem sam wrócić.