mamawniemczech blog

Na moim blogu opisuję codzienne życie mamy w Niemczech. Jestem dumną mamą chłopca i dziewczynki. Serdecznie zapraszam na mojego bloga! Komentarze mile widziane!

Wpisy z okresu: 3.2016

Nasze dzieci coraz starsze i jak dotąd obywało się bez korzystania z usług babysitter bo zazwyczaj czekaliśmy aż będziemy mieli odwiedziny jednych czy drugich rodziców aby wtedy wybrać się do kina. Jednak coraz częściej nam się zdarzało, że jak już te długo wyczekiwane odwiedziny były, to w kinie nie leciało nic ciekawego :( Innym powodem, dla którego nie angażowaliśmy opiekunki był ( i nadal trochę jest:P) charakterek naszych dzieci. Gdy byli dużo młodsi, ciężej byłoby ich zostawić pod opieką obcej osoby, zwłaszcza jakby nasz Fikaczek dostał ataku złości, córka natomiast wpadłaby w histerię jakbym wyszła. Jest ze mną bardzo związana, teraz już w miarę godzi się z tym, że mama nie ma zawsze dla niej czasu, niestety i teraz zdarza jej się nawet płakać jak zostaje pod opieką tatusia. Muszę przyznać, że z wyżej wymienionych powodów zaczęliśmy brać pod uwagę angaż opiekunki bo w końcu trochę relaksu się nam należy. Udało mi się nawet znaleźć ogłoszenie takiej opiekunki na FB i okazało się, że mamy wspólną znajomą – szefową mojej drużyny tenisowej. Zasięgnęłam opinii i gdy dowiedziałałam się, że dziewczyna jest z wykształcenia logopedą, postanowiłam się z nią skontaktować. Już kilka miesięcy nosiłam się z zamiarem napisania do niej ale jakoś nie było okazji żeby miała się u nas pojawić, nigdzie się nie wybieraliśmy. Jednak w zeszłym tygodniu mąż był na dwudniowej delegacji i miał późno w nocy wrócić akurat wtedy kiedy ja miałam zajęcia z zumby (drugie spotkanie).Jedynym wyjściem wydawało się zabranie „uroczej” dwójeczki na zajęcia ale obawiam się, że zajęcia mogłyby zostać zakłócone kłótnią i nikt nie byłby zadowolony – ani prowadząca ani uczestniczki kursu. Wymyśliłam więc dzień przed zajęciami, że opiekunka przyjdzie do nas i pozna dzieciaki. Oczywiście je uprzedziłam, że przyjdzie do nas pani, która zostanie z nimi na godzinkę i pobawi się z nimi ale na początku ja będę obecna. Wyszłam na próbę na 10 minut, potem jeszcze trochę posiedzieliśmy wspólnie i widząc pozytywną reakcję dzieci, umówiłam się na kolejny dzień. Pościeliłam dzieciakom na dole na kanapie (wyjątkowo mogły tam spać dzieciaki) i razem z opiekunką mogły trochę poogladać telewizję, przygotowałam też 2 edukacyjne gry – „Pierwsze czytanie” i coś w rodzaju „Ciuciubabki” (niem. „Blinde Kuh”) – gra, w której dzieci ubieraja specjalne okulary przedstawiające krowę i dotykając różne kształty mają zazadanie zgadnąć o jaki przedmiot chodzi. Krótko przed 20 zjawiła się opiekunka i prędziutko mogłam pojechać na zajęcia. Godzinka ćwiczeń minęła jak zwykle bardzo szybko,jak zwykle było przyjemnie, spotkałam się z koleżanką,z którą zapisałam się na zajęcia, zrobiłam coś dla swojej kondycji ( w sobotę czekał mnie 1 mecz drużynowy po pół rocznej przerwie spowodowanej operacją stopy). Opiekunka za fatygę wzięła 10 Euro za godzinę a więc na dwójkę dzieci to nie aż taki majątek. Pewnie następnym razem jak się wybierzemy do kina, to znów się umówimy.

W czwartek poszłam z koleżanką po raz pierwszy na zajęcia zumby. Zajęcia odbywają się w ramach kursu organizowanego przez VHS Schule, program organizowanych zajęć można znaleźć na stronach szkoły a także w wersji papierowej między innymi w naszej bibliotece. Koleżanka zapisała się niedawno na kurs niemieckiego i przeglądając program natrafiła właśnie na zajęcia z zumby. Zawsze chciałyśmy się razem wybrać ale było za drogo a tutaj za 10 spotkań tylko 40 Euro, więc od razu sprawdziłyśmy czy dzień i godzina pasuje (z powodu dzieci) i zapisałyśmy się :)

Pierwsze wrażenie może nie było najlepsze, bo prowadząca 15 minut się męczyła z odtwarzaczem CD (nic nie było słychać, w końcu jakiś uczestnik poprzedniego kursu zszedł nam pomóc) ale zajęcia uważam za super! Godzina ruszania się do fajnych kawałków i spalanie kalorii:) Na początku zajęć zajrzałam na moją bransoletkę liczącą moje kroki i kalorie i miałam już 104% :) Ok, od razu mówię, że przychodząc na zajęcia już miałam „wychodzone” jakieś 6000 kroków czyli nieco połowę. Cieszę się już na następne zajęcia!

Od dłuższego czasu mam kłopoty z cerą (prawdopodobnie trądzik różowaty), moje włosy także doprowadzają mnie lekko do szału, są bardzo delikatne i cienkie, szybko się przetłuszczają, w ogóle nie rosną…. Co jakiś czas noszę się z myślą obcięcia włosów (obecnie długość do ramion, wokól twarzy nieco krótsze) na całkiem krótko ale mąż byłby niepocieszony bo lubi mnie w długich, ja też z bardzo krótkimi na dłuższą metę nie umiałabym chyba żyć, zwłaszcza granie w tenisa w upale z krótkimi włosami na karku chyba by mnie wykończyło :P

Od jakiegoś czasu próbóję na cerę pić regularnie herbatę z czystka (Cistus, po niemiecku Zistrosen) i rumianek bo wyczytałam, że trochę może to pomóc na zaczerwienienia na twarzy, niestety kuracja taka wymaga czasu ale postanowiłam się zaprzeć i próbować. Dziś wyczytałam na różnych blogach, że drożdże są świetne jeśli chodzi o kondycję włosów, cery i paznokci!

Oto zalety czystka (źródło:http://www.zfilizankakawy.pl/2015/02/efekty-picia-czystka-poroczna-terapia.html). Na podanym blogu można również przeczytać o półrocznej kuracji i jej efektach. Kobieta, która pisze tego bloga „testowała” czystek na swojej córce – efekt? Jej dziecko jako jedyne chyba nie chorowało a więc widać, że warto podawać tą herbatkę także dzieciom aby podnieść ich odporność!Moja córcia nawet wypija tą herbatkę rano tak zapobiegawczo, bo odpukać i córka i syn rzadko chorują:P

Działanie czystka:
czystek jest najbogatszym źródłem polifenoli, które mają działa antyoksydacyjne. Polifenole hamują wydzielanie wolnych rodników odpowiedzialnych za starzenie i powstawanie wielu chorób oraz wymiatają te istniejące. Mają działanie antyrakowe, chronią przede wszystkim przed rakiem płuc, żołądek, jelit, trzustki, wątroby, prostaty i skóry.

-czystek wspiera układ immunologiczny człowieka, działa przeciwzapalnie, przeciwwirusowo, przeciwhistaminowo, przeciwbakteryjnie i przeciwgrzybicznie

-działa przeciwgrypowo

-wspiera w walce z trądzikiem, opryszczką, łupieżem, łuszczycą, infekcjami zatokowymi i infekcjami grzybiczymi skóry

-stabilizuje pracę układu krążenia

-zwiększa gęstość kości

-poprawia równowagę flory bakteryjnej

-ma doskonałe właściwości na jamę ustną: wybiela zęby, odświeża oddech

-detoksykuje, wspiera usuwanie metali ciężkich, dlatego picie naparu zalecane jest na przykład palaczom

-czystek działa na krętka wywołującego boreliozę, dlatego zalecane jest picie go wiosną i latem, gdy występuję zagrożenie złapania kleszcza. Czystek nie tylko chroni przed ewentualnym zakażeniem, ale także pomaga walczyć z już istniejącym, oklejając krętki i unieszkodliwiając je.

-regularne picie czystka zmienia zapach wydzielin ciała, po kilku tygodniach picia naparu można zauważyć jak łagodzi się przykry zapach potu itp.

Od dziś więc zabieram się do picia drożdzy a oto jak je przygotowuję (za poradami Herbaty):

Zanim zaczniemy spożywać drożdże, uprzednio trzeba je zalać wrzątkiem, ponieważ surowe zaczynają fermentować w naszym przewodzie pokarmowym i dopóki nie zostaną strawione, mogą spowodować przykre dolegliwości żołądkowo-jelitowe. Dodatkowo żywe komórki drożdży pobierają z naszego organizmu witaminy z grupy B, szczególnie B1 i biotynę. Jeżeli chcemy samodzielnie przygotować napój drożdżowy, należy drożdże piekarnicze po prostu „zabić”, czyli zalać wrzątkiem. Nie martwmy się o witaminy – większość z nich nie jest wrażliwa na wysoką temperaturę. Drożdże po sparzeniu wciąż mają sporo cennych składników!Pod koniec zeszłego roku, regularnie dzień w dzień przez miesiąc, piłam drożdże.
Rozrabiałam 1/3 kostki z wrzątkiem, (żeby nie powodowały dolegliwości jelitowo-żołądkowych) i tak sporządzany, ostudzony napój, wypijałam dwa razy dziennie.

Read more: 
http://www.poradyherrbaty.pl/2013/08/drozdze-na-wosy-czy-to-na-prawde-dziaa.html#ixzz42OWEIASj

 

Dodatkowo na tej samej stronce wyczytałam o maseczce z drożdży:

Maska z drożdży dostarcza włosom wszystkich wymienionych wyżej witamin i składników mineralnych. Jej działanie sprowadza się do zapobiegania przetłuszczaniu włosów, ich wypadaniu, przedwczesnemu starzeniu i wypadaniu. Drożdże działają na włosy stymulująco i pobudzają ich wzrost.
Ostatnio bardzo chciałam wrócić do picia drożdży, ale pojawił się problem z systematycznością. Postanowiłam więc wypróbować drożdże… od zewnątrz. To dobra alternatywa dla tych, którzy z jakiegoś powodu nie mogą pić drożdży a też chcieliby poprawić kondycje włosów. Polecam Wam moją ulubiona maseczkę:

Potrzebujemy: 

  • 1/2 kostki drożdży
  • 1 łyżkę jogurtu naturalnego/kefiru
  • 1 łyżeczkę miodu
Drożdże rozdrabniamy widelczykiem, po czym dodajemy pozostałe składniki i dokładnie mieszamy, do uzyskania jednolitej masy. Całość nakładamy na włosy ze szczególnym uwzględnieniem skalpu, najlepiej delikatnie masując przy tym skórę głowy. Zawijamy włosy w folię lub czepek, zakładamy ręcznik, czekamy 30 – 60 minut (można całość podgrzać suszarką dla lepszego efektu) i zmywamy (najlepiej przy pomocy delikatnego szamponu).
Maseczka bardzo fajnie działa na włosy. Przy regularnym stosowaniu znacznie przyspiesza porost, włosy wypadają w mniejszej ilości, wolniej przetłuszczają się. Trzeba ją jednak dobrze zmyć, ponieważ zapach drożdży jest bardzo silny. Ostatnio cały dzień unosił się nade mną smrodek drożdży. Nie było ponoć tego czuć, ale ja czułam i to wystarczy :x

Read more: 
http://www.poradyherrbaty.pl/2013/08/drozdze-na-wosy-czy-to-na-prawde-dziaa.html#ixzz42OWWwBb1

W zeszłą niedzielę mieliśmy wczesną pobudkę – o 7:00 mieliśmy krótkie odwiedziny rodzinki, która jak co roku w marcu wybierała się na narty w Dolomity. Jesteśmy „na trasie” ich podróży więc zawsze nas odwiedzają w drodze do i z nart. Tym razem teściowie jechali osobno bo teściu dzień wcześniej był na turnieju brydżowym Bundesligi i popołudniem dojechał pociągiem. Reszta towarzystwa – teściowa, jej kuzyn i znajoma oraz kuzyn męża była u nas autem o 7:00 rano. Zjedliśmy wspólnie śniadanie, pospacerowaliśmy trochę z dzieciakami i psem(krótko z powodu pogody) ipotem przygotowaliśmy wspólny obiad – mój debiutancki bigos i przywiezione przez teściową golonkę oraz bawarski Leberkaese. Przepis na pierwszy samodzielne zrobiony bigos znalazłam tutaj, gotowałam go od środy do niedzieli, dodawałam po trochu czerwonego wina. Oprócz tego zrobiłam ulubioną sałatkę teściowej – sałatkę warzywną z polskiego majonezu. Niestety dodałam za dużo jogurtu naturalnego i w sałatce było go za bardzo czuć, więcej majonezu nie miałam i musiałam się szybko ratować domowym majonezem (zmiksowałam 2 jajka(całe), szklankę oleju, trochę musztardy). Po południu pojechaliśmy z dzieciakami odebrać teścia z pociągu i podrzucić go do reszty ekipy, która czekała na zjeździe z autostrady. Po pożegnaniach wstąpiliśmy  z dziećmi do Mc Donalds, akurat w Happy Meals były żółwie ninja i hello kitty:)


  • RSS