mamawniemczech blog

Na moim blogu opisuję codzienne życie mamy w Niemczech. Jestem dumną mamą chłopca i dziewczynki. Serdecznie zapraszam na mojego bloga! Komentarze mile widziane!

Wpisy z okresu: 6.2016

Odkad zaczelo sie EURO dzieciaki w zerowce sa ciekawe z jakich krajow pochodza ich ulubieni gracze. W liscie, ktory jakis czas temu corka przyniosla poproszono aby zalazlo sie kilku rodzicow, ktorzy mieliby czas przyjsc i opowiedziec cos o swoim kraju pochodzenia (grupa corki jest wielokulturowa) i przygotowac z dziecmi jakis przepis. Postanowilam sie zglosic:) Dlugo myslalam co by tu z dzieciakami ugotowac ale wszelkie dania typowe dla Polski niestety byly zbyt czasochlonne albo istniala obawa, ze efekt koncowy albo mi nie wyjdzie, albo nie przypadnie do smaku dzieciakom:) Wymyslilam wiec moze niezbyt oryginalna ale latwa potrawe – nalesniki :) Opiekunka grupy przygotowala wszelkie potrzebne mi skladniki, wiec dzis na 10:30 przyszlam tylko z rekwizytami  potrzebnymi mi do prezentacji.

Co by tu opowiedziec niemieckim dzieciom o Polsce? Kilka dni sie do tego przygotowywalam i na jakims forum znalazlam troche pomocy:P Wydrukowalam dwie mapy Polski, takie typowo dzieciece, z charakterystycznymi dla Polski elementami. Pokazujac dzieciom mapy, mowilam, ze Polska jest podobna troche do Niemiec bo tez na polocy kraju mamy morze a na poludniu gory, mamy takze piekne lasy i jeziora i wazne rzeki – Wisle, Odre i Warte. Wspomialam, ze pochodze z miasta na Slasku, slynnego z Radiostacji, fabryki Opla, Palmiarni, klubu pilkarskiego PIAST. Wspomnialam tez, ze Gliwice to miasto Lukasa Podolskiego (to dla chlopcow wazne info:P). Opowiedzialam takze dzieciom, ze w Bielsku-Bialej powstawaly filmy dla dzieci – „Bolek i Lolek” oraz „Reksio” (tu pokazalam figurki Bolka i Lolka mojej corki). Opowiedzialam, ze niedaleko sa juz gory, w ktorych zyja Gorale i pokazalam fotografie laleczek w strojach ludowych oraz na przykladzie grajacej maskotki swistaka zaprezetowalam muzyke goralska:P Dalej opowiadalam o Krakowie (pokazalam laleczke w stroju krakowskim i rozne smoki wawelskie) i opowiedzialam historie powstania Krakowa i legende o smoku wawelskim.

Na koniec krotko opowiedzialam o miescie, z ktorego pochodzi Robert Lewadowski, czyli o Warszawie a dokladie skad sie wziela w herbie miasta syrenka i jak powstala Warszawa (legenda o Warsie i Sawie). Na koniec wreczylam dzieciom do pokolorowania wydrukowane herby miasta Gliwice a pozniej poszlismy do kuchni wspolnie robic nalesniki :) Kazde dziecko pomoglo pomagac a pozniej samo nalac ciasta na patelnie. Do nalesnikow przynioslam domowa konfiture z czerwonych porzeczek i 2 male konfiturki z „Krakowskiego kredensu” – dzieci byly zachwycone, wszystkie zjadly po 2 nalesniki:)

 

A oto wykorzystane mapki:


https://pl2014myotherblog.wordpress.com/author/eska77/page/7/

mapa Polski dla dzieci


http://www.szkola-marzen.pl/magnetyczna-mapa-polski-dla-dzieci/

mapa Polski

 

W piatek w zerowce mojej corki (jak pewnie i w przedszkolach czy podstawowce) odbylo sie coroczne nocowanie dzieciakow. O 18 byla zbiorka w szkole, zaopatrzone w materac, posciel, pizamke i przytulaka stalam z coreczka przed glownym wejsciem. Po chwili podeszli do nas i do jeszcze jednej mamy z corka inni rodzice i pokazali gdzie  jest drugie wejscie do budynku – tam juz czekaly opiekunki grupy. Mialam szczerze mowiac lekkie obawy pozwolic corce zostac na noc bo roznie to z jej spaniem bywa a w nowym miejscu to juz w ogole ale ryzyk – fizyk – najwyzej zadzwonia po nas:)

W sali dzieci porozkladaly juz swoje materace i polozyly swoje rzeczy. Tusia wybrala sobie miejsce kolo 2 kolegow:P Na wszelki wypadek zostawilam malej jej nocna lampke, przypomnialam o wysiusianiu przed spaniem, dalam buziaka i pojechalam do domu. Dzieciaki mialy byc do odebrania na drugi dzien o 10:00 co akurat sie dobrze skladalo bo syn mial zbiorke na mecz pilkarski wlasnie krotko po dziesiatej. Corka byla zadowolona bardzo z takiej nocnej imprezy :P Pani mowila, ze w nocy bylo wszystko ok. Tusia opowiadala, ze dwa razy jedli na dworze i bawili sie w wodzie (akurat tego dnia bylo baaardzo goraco) a na noc kazdy dostal swiecace opaski na reke :)

Po pobycie cala niedziele w Monachium na meczu druzynowym w tenisie, poniedzialek zaczal sie pracowicie i nie bylo szans na odespanie:/ Rano zawiozlam meza do pracy i syna do szkoly i pojechalam dalej do Pfaffenhofen do Fruehfoerderstelle (osrodka zajmujacego sie wczesnym wspieraniem rozwoju dzieci). Dostalam tam termin dla corki, poniewaz po zmianie przedszkola mala potrzebuje znow terapii (logopedia, ergoterapia). Pracownica przeprowadzila z nia test psychologiczny aby miec obraz co mala rozumie i umie. Wymieniajac sie informacjami, wspomnialam, ze dwa lata temu bylismy z nia tez w Heckscher Klinik w Monachium aby wykluczyc autyzm. Pani powiedziala mi, ze wlasnie zanim jej o tym wspomnialam, tez miala takie wrazenie, czy corka nie cierpi na autyzm bo podczas testu potrzebowala aby prowadzaca test za kazdym razem powtarzala jej to samo polecenie. Dla pewnosci, poprosilam o adres do polecanego w Augsburgu osrodka i umowilam sie na testy, gdyz poprzednio corka nie wspolpracowala i ciezko bylo ja na tej podstawie zdiagnozowac, jedyne co mogli stwierdzic to lek separacyjny, zalecano takze kontrole po roku ale podczas ostatniej wizyty w centrum dziecka w Monachium (w grudniu) psycholog nie widziala nic niepokojacego, to nie chcielismy malej meczyc, jednak czasem mam nadal watpliwosci czy to nie jest lekka odmiana autyzmu (corka nie jest calkowicie zamknieta w swoim swiecie, jednak czasem trudno do niej dotrzec, trzeba kilka razy powtarzac aby zareagowala). Czekam wlasnie na kwestionariusz i za 4-6 miesiecy dostaniemy termin w klinice. Zobaczymy co wyjdzie

W zeszla niedziele mialam juz 3 mecz druzynowy w tenisie. W zeszlym roku awansowalysmy do Landesligi, co oznacza dla nas granie z najlepszymi zawodniczkami z Monachium, ewentualnie z nieco dalej polozonych miejscowosci co w tym roku zdazy sie tylko raz (podroz 150 km). Pierwsze dwa mecze niestety dosc gladko przegralysmy wiec teraz liczylysmy na zwyciestwo zeby  miec szanse na pozostanie w grupie. Po moich ostatnich wystepach i meczeniu sie za kazdym razem walka w 3 setach, tym razem postanowilam nie denerwowac sie tym, ze gramy z lepszymi od siebie o 5 klas. Mecz mialysmy wyznaczony na 10 rano w Monachium, zbiorke w klubie juz o 8:30 a wieczorem o 18:00 grala Polska z Irlandia. Z tego powodu zdecydowalam sie pojechac na mecz bez rodzinki bo na pewno bysmy nie zdazyli do domu na mecz. Wiec wyszlam z domu o 8:00 a wrocilam do domu o 20:00 ….

Gralismy przeciwko HVB (Hypovereinsbank) Tennis Klub, na miejscu dowiedzialysmy sie, ze dostaniemy od razu 6 kortow do dyspozycji (wymogiem sa 3 bo to Landesliga) wiec teoretycznie skonczylibysmy mecz wczesniej, jednak okazalo sie, ze jedna z naszych dziewczyn przyjechala ze swoim malym synkiem i jedna z nas musiala na niego uwazac, wiec o 10 wystartowala piatka. Ja wolalam nie wiedziec z jaka Leistungsklasse gram (im wyzsza tym lepsza jest zawodniczka) i gralam po prostu swoje i …. udalo sie mi wygrac z LK 8 czyli o 5 klas lepsza:) Zaraz po skonczonym meczu poszlam dopingowac reszte kolezanek. Po grach singlowych prowadzilysmy 4:2 wiec do zwyciestwa wystarczyl nam 1 zwycieski debel. Po meczach singlowych musialysmy czekac troche na wolne korty i ustalaysmy taktyke kto z kim zagra w grze podwojnej. Niestety kolezanka z dzieckiem musiala jechac na urodziny wiec w deblu musiala nam pomoc inna zawodniczka klubu i jedyna, ktora mogla nam pomoc (grala w Landeslidze) byla akurat w 3 ciazy (5 miesiac), nie grala od pol roku ale nie mielismy wyboru – jesli bysmy nie mialy zawodniczki to dostalibysmy kare albo musialybysmy oddac punkt. Niestety moj debel i debel w ktorym wlasnie grala kolezanka w ciazy przegral ale honor uratowal ostatni debel i wreszcie zwyciestwo nalezalo do nas:)

Pozniej razem z przeciwniczkami zjadlysmy wspolnie w restauracji (pyszne i duuuuze porcje!), akurat zaczynal sie wtedy mecz Polski …. Zalowalam, ze moich dzieciakow nie bylo bo przy kortach byl stadion pilkarski i male boisko dla dzieciakow, byla tez hala sportowa i akurat odbywala sie tam jakas impreza dla dzieci i dzieciaki mogly malowac buzie, no coz, moze nastepnym razem, jak zostaniemy w Landeslidze:P

Brak komentarzy

<script type=”text/javascript” src=”https://www.siepomaga.pl/f/fundacja-siepomaga/c/3493/widget/75×150/green.js”></script>

Kilka dni temu wybralismy sie z dziecmi na noc z nietoperzami:) Przypadkowo bedac w bibliotece natrafilam na broszurke towarzystwa przyrodniczego organizujacego roznego rodzaju projekty, obserowanie roznych gatunkow ptakow czy wlasnie nietoperzy. Spotkanie mialo odbyc sie o 21 w piatek i trwac dwie godziny. Zaproponowalam dzieciakom ten pomysl, bo syn interesuje sie nietoperzami, corka reaguje roznie, zazwyczaj strachem na rozne zwierzeta ale odkad mowi, ze ma juz prawie 6 lat, to sie juz nie boi, dlatego powiedziala, ze tez chce jechac zobaczyc. Wypozyczylam wiec szybko ksiazke o nietoperzach i poszlam po dzieciaki do szkoly.

Na wycieczke wybralismy sie cala rodzinka, niestety w deszczu ale na miejscu rozpogodzilo sie. Czekalismy chwile az sie zbiora wszyscy zainteresowani, dzieciaki w tym czasie odwiedzily rozne instalacje przedstawiajace planety ukladu slonecznego. Wreszcie sie zaczelo :) Dwoch zapalencow nietoperzy opowiadalo dzieciom w jaki sposob porozumiewaja sie nietoperze (moj syn mial klaskaniem pokazac jak powstaja dzwieki, ktore odbieraja nietoperze), pokazywal zdjecia roznych gatunkow nietoperzy, opowiadali gdzie nietoperze nocuja a gdy zaczelo sie lekko sciemniac poszlismy w kierunku stawu szukac nietoperzy. Panowie mieli odpowiedni sprzet, dzieki ktoremu mozna bylo wylapac dzwiek jaki wydaja lecace nietoperze a wtedy wlaczali latarke i nad woda mozna bylo zobaczyc kilka okazow. Syn byl wniebowziety gdy mogl sam poslugiwac sie urzadzeniem i wypytywal pana gdzie mozna takie cos kupic:P

Corce sie podobalo ale kolo 22:30 zaczela juz mowic, ze jest spiaca i chce wracac do domu wiec mimo protestow syna, trzeba bylo wracac ale obiecalismy im, ze jeszcze na takie spotkanie przyjedziemy, koniec sierpnia cos podobnego organizuje jakies inne stowarzyszenie :P

Kazdego rodzica czeka kiedys jeden z tych waznych dni w zyciu jego dziecka – pierwsze urodziny, pierwszy dzien w przedszkolu czy szkole czy tak jak bylo dzis w naszym przypadku – pierwsza kilkudniowa wycieczka szkolna. Dzieciaki byly o niej poinformowane juz kilka miesiecy temu wiec im blizej bylo do wyjazdu, tym wieksze byly emocje :) Nauczyciel naszego syna wybral polozona nieco ponad 100 km od nas miejscowosc gdzie dzieciakmi mialy spedzic 3 dni w schronisku mlodziezowym. W miasteczku znajduje sie stare miasto i miedzy innymi z tego co udalo mi sie dowiedziec, muzeum wielkiego krateru. Przed feriami zielonoswiatkowymi odbylo sie spotkanie informacyjne na temat kosztow, dostalismy liste rzeczy do spakowania oraz informacje dotyczace godziny odjazdu i kiedy nalezy dziecko odebrac. Dzisiaj wiec nadszedl ten dzien – musialam puscic syna samego bez mamusi i tatusia na kilkudniowa wycieczke. Przyznam, ze nie byl to dla mnie straszny szok, bo regularnie dzieciaki jezdza z moimi rodzicami na wakacje ale jednak lekka obawa zostala – czy nie rozklei sie nagle przy kolegach:P Rano juz o 7 synek pytal czy juz jedziemy na przystanek autobusowy (mieli miejskim autobusem jechac na dworzec kolejowy i stamtad godzinke pociagiem do celu ich podrozy), tak sie nie mogl doczekac. Jednak zauwazylam tez, ze sie troche denerwowal, zdal sobie chyba sprawe, ze pomimo iz jedzie z kolegami i wychowawca, jednak jest to co innego niz u babci gdzie sie mial do kogo przytulic jak nie umial zasnac. Troche sie zastanawial czy da rade tak daleko jechac bez mamy …. Oczywiscie nauczyciel pozwolil zabrac maskotke ale po negocjacjach (nie zabral juz swojego ukochanego wielkiego psa z ikei) postanowil swojego pieska (mniejszego) zostawic bo sie bal, ze jak gdzies pojda zwiedzac to go z wrazenia zwykle zapomni i bylaby katastrofa … Cos jednak przypominajacego mu o domu potrzebowal, wiec zabral malego dinozaura ale prosil w ostatniej chwili zebym mu go schowala do torby zeby koledzy nie widzieli :P

Na przystanek podjechalismy z dosyc duzym wyprzedzeniem bo trudno bylo parkowac w poblizu. W koncu dzieciaki zaczely sie zjezdzac, pojawili sie tez wychowawcy. Przekazalam dokumenty syna nauczycielowi, nadjechal bus i moj syn dzielnie wsiadl ze swoim bagazem do srodka, znalazl miejsce z kolega i nawet z przejecia chyba zapomnial mi pomachac!

 

Po poludniu napisalam tylko krotkiego maila do hotelu, w ktorym sie zatrzymali aby sie upewnic, ze dojechali bezpiecznie;) W piatek musze odebrac maego podroznika prosto z dworca, ciekawe czy wroci zadowolony i z kompletem swoich ciuchow w walizce haha

A jak Wy drodzy Czytelnicy przezywaliscie pierwsze samodzielne wyjazdy Waszych pociech?

Dzisiaj Dzien Dziecka. Czytajac wczoraj na Facebooku niektore blogi mam, postanowilam uczynic ten dzien niezapomnianym bez kupowania prezentow, wiadomo to najprostsze:) Gdy odebralam corke z przedszkola, razem poszlysmy na zakupy zeby pozniej wspolnie swietowac. W menu bylo dzis wszystko co dzieci chcialy a wiec kolorowe lody, domowa pizza i domowe muffinki czekoladowe z polewa czekladowa i kolorowymi posypkami, dodatkowo galaretka truskawkowa w pucharkach. Dzieciaki pomagaly mi w kuchnie we wszystkim. A oto przepis na muffinki, ktory kiedys juz pojawil sie na blogu:

Składniki

  • 2 szklanki mąki
  • pół szkalnki cukru
  • 3 niezbyt płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 łyżki kakao
  • tabliczka najtańszej czekolady pokrojonej w kosteczkę pół na pół cm
  • pół szklanki oleju
  • 1 jajko
  • szklanka mleka
  • ew. aromat waniliowy

Etapy przygotowania

  • 1Włączyć piekarnik na 180 st. C z termoobiegiem lub 200 bez termoobiegu.
  • 2W misce wymieszać pierwsze pięć składników (suche), w drugiej wymieszać kolejne cztery (mokre). Nie trzeba nawet używać miksera, ja to mieszam najprostszą na świecie trzepaczką (mokre), a suche łyżką.
    Następnie połączyć mokre z suchymi.

  • 3Do papierowych foremek (tzw. papilotek) nakładać masę do ok. 2/3 ich wysokości (wychodzi 20 muffinek).
  • 4Piiec ok. 17-20 min (sprawdzić po ok. 15 min wykałaczką – jeśli po wbiciu w ciacho pozostaje sucha, to za 2 min wyłączyć piekarnik). Ciasteczka są małe więc szybko się pieką. Następnie wyłożyć je na kratkę, aby elegancko i szybko wystygły. Można udekorować polewą (4 kostki czekolady roztopić z odrobiną mleka i margaryny).
  • 5Robiłam też wersję z białej czekolady – wtedy należy dodatkowo dodać łyżkę mąki (zamiast kakao, aby zachować odpowiednią gęstość ciasta), no i kosteczki białej czekolady.
  • Ja robiłam tylko zE zwykła czekoladą (kuwertura), cześć pokruszylam do ciasta a resztę wykorzystałam do polania muffinek.

  • RSS