mamawniemczech blog

Na moim blogu opisuję codzienne życie mamy w Niemczech. Jestem dumną mamą chłopca i dziewczynki. Serdecznie zapraszam na mojego bloga! Komentarze mile widziane!

Wpisy z okresu: 11.2016

Pisałam już o moich próbach upieczenia chińskich ciasteczek z wróżbą w poprzednim poście. Dzisiaj podaję 2 przepis, na który natrafiłam na niemieckim blogu (
http://kreativfieber.de/leckerschmecker-glueckskekse/
), jeszcze go nie wypróbowałam (ale mam jutro zamiar :P ). W tym przepisie składniki się nieco różnią …

  • 40 gram masła
  • 3 białka
  • szczypta soli
  • 60 gram cukru pudru
  • 60 gram mąki

Nagrzewamy piekarnik również do 180 stopni jak w pierwszym przepisie. Na papierze do pieczenia rysujemy kółka o średnicy 8 cm i kładziemy go na blaszce. Rozpuszczamy masło i odstawiamy je na bok. Białka ubijamy lekko na pianę i dodajemy cukier puder i sól. Następnie dodajemy mąkę i rozpuszczone masło. Małą łyżeczką nakładamy ciasto na narysowane kółka i lekko rozsmarowujemy aby wypełnić brzegi. Pieczemy ciasteczka 5-6 minut na środkowej półce. Następnie musimy działać szybko – wyjmujemy ciasteczka, wkładamy do środku karteczkę z wróżbą, ciasteczka lepimy w kształt półksiężyca (jak pierogi) i prostym brzegiem kładziemy na brzeg filiżanki aby ciasteczko nabrało charakterystycznego kształtu. Ciasto nie może nam się ochłodzić ani stwardnieć bo zacznie się kruszyć. Dlatego najlepiej jest piec po maksymalnie 3 ciasteczka (chyba, że ma się pomoc). Uważamy na palce bo można się oparzyć zlepiając brzegi. Gotowe ciasteczka zostawiamy aby trochę przeschły zanim zapakujemy je w woreczki lub włożymy do  puszki.

Bardzo lubimy jeść w chińskiej restauracji a ciekawym „deserem” lub starterem są chińskie ciasteczka z wróżbą. Pomyślałam czemu nie spróbować zrobić samemu takich smakołyków i poszukałam w Internecie przepisu.Znalazłam dwa  jeden na polskim, drugi na niemieckim blogu i dzisiaj wypróbowałam upiec według pierwszego przepisu.

Będziemy potrzebowali (za 
http://www.mojegotowanie.pl/przepis/chinskie-ciasteczka-z-wrozba
):

  • 15 dag mąk
  • 2 jajka
  • 1 łyżka cukru
  • ½ opakowania cukry wanilinowego
  • 1 łyżka oleju
  • odrobina cynamonu
  • szczypta soli
  1. 1. Na początku przygotowujemy karteczki z wróżbami. Wycinamy paski papieru o wymiarach 1 x 21 cm. Piszemy na nich długopisem treść wróżby i zginamy na pół 4 razy.
  2. 2. Mąkę przesiewamy na stolnice. Dodajemy jajka, olej, cukier, cukier wanilinowy i sól. Bardzo dobrze zagniatamy. Dzielimy ciasto na dwie części, jedną przykrywamy aby nie wysychała a drugą bardzo cienko rozwałkowujemy. Wycinamy szklanką kółka. Na każde kładziemy karteczkę z wróżbą (tak jak na zdjęciu). Dokładnie zlepiamy palcami brzegi ciasteczka tak jak w pierożku. Zginamy w połowie, nadając kształt charakterystyczny dla chińskiego ciasteczka. Na jakiś czas przewieszamy ciasteczka przez brzeg filiżanki, aby utrwalił się ich kształt. Następnie wykładamy na blachę wysmarowaną olejem. Wierzch każdego ciasteczka można posmarować białkiem.
  3. 3.Pieczemy ok. 20 min w temp 180 C w międzyczasie przewracając na drugą stronę.

Z racji, że nie miałam akurat cukru waniliowego w ogóle go pominęłam, co zauważył mój mąż kosztując jednego ciasteczka :P Muszę przyznać, że jak na pierwszy raz wyszły zjadliwe, jednak nie wyglądają i nie smakują jak te oryginalne :( Być może moim błędem było, że nie upiekłam ich na wysmarowanym olejem papierze lub za grubo niestety rozwałkowałam. No cóż, będę znów próbować …

Oto moje wypieki:

ciasteczka

Dni biblijne

Brak komentarzy

Dzisiaj u nas święto – Buss und Bettag – czyli w sumie święto kościoła ewangelickiego,dodatkowo na Bawarii w tym dniu dzieci mają wolne od szkoły, niestety rodzice nie mają w pracy dnia wolnego :( W tym roku dzieci przyniosły mi ze szkoły zaproszenie na tzw. dni biblijne –  specjalnie organizowany dzień, w którym dzieciom są czytane historie biblijne, głównie ze StaregoTestamentu. Spotkanie zaczyna się o 9:00 (można przyprowadzić dzieci już od 7:45) i kończy o 14:00, odbywa się ono bez rodziców, za każde dziecko wnosi się opłatę pokrywającą jedzenie oraz materiały plastyczne w wysokości 4 euro. Podczas spotkania dzieci wspólnie śpiewają religijne piosenki, czytają i słuchają historii, jedzą i wykonują prace plastyczne. W tym roku dni biblijne odbywały się pod hasłem „Kraina mlekiem i miodem płynąca”.Dzieciaki poznały za pomocą starożytnej mapy i tajemniczych znaków, które pani dla nich „przetłumaczyła” historię wyprowadzenia Izraelitów przez Mojżesza.Na koniec mogły ozdobić płócienne torby i zabrać je do domu, wykonywały też tabliczki z imionami. Z racji, że syn w przyszłym roku przystępuje do I Komunii, takie spotkanie było na pewno przydatne. Co prawda Bibeltag nie był wpisany na listę terminów, które ksiądz rozdał rodzicom kilka dni temu na spotkaniu organizacyjnym ale myślę, że w interesujący sposób przybliżył dzieciom Biblię. Chciałabym dodać, że tutaj przygotowanie do I Komunii odbywa się zupełnie inaczej w Polsce – przede wszystkim nie ma żadnego egzaminowania dzieci a i przygotowania zaczynają się tak naprwdę w styczniu (I spowiedź) i krótko przed Komunią jest próba. Ksiądz uważa,moim zdaniem słusznie, że najważniejszą wiedzę na temat religii, Boga, Komunii dziecko powinno wynieść z domu oraz rodzice pownni być przykładem dla dzieci -są to jedne z filarów niezbędnych gdy posyłamy dziecko do Komunii. Kolejnym filarem są lekcje religii w szkole oraz obecność na mszach w ciągu roku kościelnego oraz na 2-3 spotkaniach w grupach, podczas których dzieci same robią świece na komunię oraz poznają jak wypieka się hostię i … to wszystko. Oczywiście nie ma czegoś takiego jak „ile kosztuje Komunia”?

Na dworze coraz zimniej i nieprzyjemniej, dlatego nic tak nie pomaga na poprawę humoru, jak pieczenie świątecznych ciasteczek. Co prawda dopiero początek miesiąca ale z racji, że większość prezentów pod choinkę przygotowuję sama (między innymi różnego rodzaju smakołyki), powoli zaczęłam się brać za pierwsze wypieki. Mój teściu lubi na przykład bardzo kokosanki, które nawet powinny trochę poleżeć w metalowym pudełku. W tym roku święta spędzamy u moich rodziców, dlatego kokosanki powstały już teraz i dostarczymy je osobiście zainteresowanemu, bo przyjedziemy na okragłe urodziny teściowej:P

Poniżej cytuję przepis, którym się zainspirowałam:

( za http://pysiatysiowa.blogspot.de/2015/07/przepis-na-kokosowe-ciasteczka-moje.html)

Składniki:
 
3 białka
25 dkg cukru kryształu
25 dkg wiórek kokosowych
1 opakowanie cukru waniliowego
szczypta soli
opłatki ( lub andrut pokrojony na kawałki)
***
Białka ze szczyptą soli ubijamy na sztywną pianę. Po czasie, gdy piana jest już sztywna, dodajemy cukier i chwilę ubijamy. Na koniec dodajemy wiórki kokosowe i delikatnie mieszamy.
Nagrzewamy piekarnik do temp. 200- 210°C.

 

 

Na suchą blachę wykładamy opłatki lub andruty. Małą łyżeczką nakładamy na nie masę. Wkładamy do piekarnika i pieczemy na złoty kolor. Po wyjęciu z piekarnika musimy odczekać, aż kokosanki ostygną i staną się chrupkie.

 

Drobne uwagi:
  • Masę na opłatki/ andruty nakładamy tak, aby krawędzie zostały odsłonięte. Masa rozlewa się na boki podczas pieczenia.
  • Ciastka pieczemy na złoty kolor. Czym dłużej będą w piekarniku, tym bardziej staną się suche i będą smakować jak trociny.
  • Na górę można położyć kawałek orzeszka włoskiego lub do masy dodać płatki migdałów.

Ja piekłam według przepisu z magazynu EDEKA i tam dałam 4 białka i piekłam w niższej temperaturze bo 130 Stopni z termoobiegiem.

Dzisiaj krótko o ciekawej (moim zdaniem) zabawce edukacyjnej, którą synek dostał w prezencie od dziadka. Chodzi tu o domową hodowlę prehistorycznych triopsów. Producentem jest włoska firma Clementoni. W zestawie znajdziemy akwarium dla triopsów, które chcemy sobie wyhodować, morski piasek, pipetę, strzykawkę z rureczką, 2 pojemniczki, lupę, kamyki, pokarm oraz jajeczka triopsów. Aby rozpocząć hodowlę należy zaopatrzyć się w wodę destylowaną. Wyhodowane zwierzątka żyją niestety krótko – średnio 1-2 miesiące, w sumie podobnie jak rybki :P Synek bardzo się cieszył na zakładanie hodowli, tak bardzo, że jak dostał zestaw podczas wakacji u dziadków, trzeba było go przekonywać, że z rozpoczęciem hodowli trzeba poczekać aż wróci do domu bo raz założonej hodowli nie można ruszać :P

A więc gdy wakacje się skończyły, założyliśmy naszą pierwszą hodowlę. Muszę przyznać, że instrukcji trzeba bardzo trzymać, gdyż może to grozić niepowodzeniem całej hodowli lub niestety śmiercią zwierzątek. Pierwszym krokiem jest wypłukanie akwarium wodą destylowaną a nastepnie wlaniem odpowiedniej ilości wody destylowanej (tutaj było to trochę kłopotliwe, gdyż zalecano wlewać wodę za pomocą 2 malutkich pojemniczków). Następnie trzeba było nakleić na bok akwarium termometru i ustawić koło akwarium lampki z żarówką 60 Watt aby ogrzewała wodę. Dopiero gdy osiągniemy odpowiednią temperaturę – ok 24 stopnie możemy otworzyć opakowanie z jajeczkami. Najpierw trzeba je wymieszać ze specjalnym pokarmem, którymi będą żywić się małe triopsy zaraz po wykluciu. Producent niestety zastrzega, że czasami wykluje się jedno, dwa lub więcej jajeczek, niestety czasem możemy mieć pecha i nie wykluje nam się nic :) Jajeczka triopsów są bardzo malutkie więc niestety dość trudne jest ich wypatrzenie. Według instrukcji po około 5-7 dniach mogą pojawić się małe triopsy. U nas trwało to aż 10 dni! Już chciałam wylać wszystko i dać sobie spokój ale synek, który codziennie po wstaniu z łóżka zaglądał do akwarium, kontrolował temperaturę i sprawdzał czy coś się w końcu wykluło, obwieścił, że coś się tam rusza:) Mieliśmy szczęście i wykluły nam się 3 osobniki. Wydzieliliśmy małą część akwarium i nasypaliśmy tam kolejną porcję jajeczek ale niestety tym razem mieliśmy pecha i 3 próby nam nic nie dały. Małe triopsy rosły szybko i w ciągu 2 miesięcy z malutkim przezroczystych prawie kreseczek, osiągneły spore rozmiary:) Karmiliśmy je od wyznaczonego dnia codziennie i jeśli woda była mętna, za pomocą strzykawki z rureczką wysysaliśmy brud a później wlewaliśmy czystą wodę destylowaną. Muszę powiedzieć, że mając triopsy 2 miesiące, zużyłam 15 litrów wody destylowanej (3 butelki po 5l), do tego prawie cały dzień świeciła się lampka aby triopsom było ciepło. Niestety najgorsze było, gdy syn odkrył, że najpierw jeden a miesiąc później 2 kolejne triopsy padły, bardzo do przeżywał:( Myślę jednak, że kupienie takiej zabawki ma swoje zalety edukacyjne, przede wszystkim uczy dziecko odpowiedzialności za żywe stworzenie. Na razie zrobiliśmy przerwę w hodowli ale gdy znów będzie ciepło, myślę, że spróbujemy znowu. W Rossmanie widziałam takie zestawy w wersji mini – mniejsze akwarium, pozatym chyba wszystko to samo.

 


  • RSS