mamawniemczech blog

Na moim blogu opisuję codzienne życie mamy w Niemczech. Jestem dumną mamą chłopca i dziewczynki. Serdecznie zapraszam na mojego bloga! Komentarze mile widziane!

Wpisy w kategorii: Domowe przepisy

Jakiś czas temu pisałam o naszym domowym eksperymencie z domową hodowlą kryształów, no cóż, coś chyba źle porobiliśmy bo niewiele nam tych kryształów się pojawiło …. Tym razem poszukałam znów w necie innego przepisu, znalazłam coś takiego 
http://tipy.interia.pl/artykul_17463,jak-wyhodowac-krysztal-alunu-w-skorupce-jajka%C2%B7.html
. Tutaj zalecano przede wszystkim wymyć najpierw skorupki jajek i posmarowane wewnątrz klejem pozostawić do wyschnięcia na 24 godziny, oczywiście uprzednio posypane ałunem. Oczywiście nie chciało mi się tyle czekać ;P Jednak efekt był bardziej zadowalający niż poprzednio :)

Na zdjęciu kryształki w skorupkach, w pozostałych przygotowałam nasionka rzeżuchy :)

DSC05359

Wczoraj przeglądając Facebooka, natrafiłam na ciekawy eksperyment dla dzieciaków. Moje pociechy uwielbiają takie sprawy :) Oczywiście teraz w sklepach z zabawkami można dostać całą serię takich cudeniek ale pytanie po co, skoro można wiele rzeczy przygotować samemu w domu a dzieciaki bardzo chętnie uczestniczą w takiej nauce.

Wczoraj na tapecie była domowa hodowla kryształów (źródło: http://www.genialetricks.de/bunte-eier/)

Do wykonania eksperymentu potrzebujemy:

- wydmuszki (mogą być też puste skorupki po robieniu jajecznicy)

- klej

- pędzelek

- ałun w proszku (potasowy kryształ)

- gorąca woda

- farbniki spożywcze

Wykonanie:

Zagotowujemy wode (2 szklanki) i wsypujemy do niej 3/4 szklani ałunu, następnie dodajemy barwnik spożywczy. Oczywiście jeśli chcemy zrobić różnego koloru kryształy, rozdzielamy płyn do miseczek i wtedy dodajemy wybrane kolory. Smarujemy pędzelkiem zamoczonym w kleju wnętrze skorupek. Wkładamy skorupki do wody (muszą być zanurzone w wodzie). Po 15 godzinach wyciągamy skorupki i obserwujemy, czy wytworzyły się na nich kolorowe kryształy.

Miłej zabawy

U nas po 15 godzinach pojawiło się trochę kryształków, niestety nie tyle ile na video z youtuba, myślę, że dlatego, że dodałam za mało ałunu. jak dojdę do ładu z pocztą na komputerze, to wrzucę fotkę.

 

Niestety nie miałam aż tyle ałunu więc zagotowałam szklankę wody, rozdzieliłam do miseczek, dodałam farbniki. Jednak skorupki nie były zanurzone, więc podolewałam wody, nie wiem czy to nie zepsuło eksperymentu :(

Odkąd urodziłam dzieci moje włosy się pogorszyły – szybciej się przetłuszczają a końcówki suche :/ Nie lubię i nie mogę nawet kupować wszelkiego rodzaju kosmetyków cudów, ktoe obiecują wygładzenie czy poprawę wyglądu włosów, gdyż jestem uczuleniowcem i jak już wejdę do drogerii to godzinę czytam składniki kosmetyków :/ Dzisiaj więc korzystając z tego, że mam nieco więcej czasu, postanowiłam poszukać w Internecie domowych maseczeki odkryłam maseczkę-żel z siemienia lnianego – super bo mam tego w domu pod dostatkiem i nikt nie korzysta …. Przepis znalazłam tutaj

Potrzebujemy

szklankę wrzącej wody

1-2 łyżki siemienia (ja dodałam dość sporo)

Zalewamy niezmielone siemię wrzątkiem i wg przepisu gotujemy je około 5 minut ale w innym artykule wyczytałam aby gotować około 15. Następnie na drobnym sicie przesedzamy – ziarenka zostają na sitku a to co namspływa to właśnie taki żeliksiemieniowy. Studzimy go trochę i nakładamyna nieumyte włosy, owijamy folią i ręcznikiem i trzymam 20-30 minut, najstępnie spłukujemy i myjemy szamponem. Podobno efekt super – odżywione włoski! Jestem ciekawa efektu.

W Adwencie w Niemczech pracowite panie domu pieką niezliczoną ilość świątecznych ciasteczek, nie inaczej jest jak się ma w domu dzieci :P Pierniczki,kokosanki i kruche ciasteczka marcepanowe mamy już za sobą, więc myślałam, że już więcej nie będę musiała piec a tu w poniedziałek odbieram dzieci ze szkoły a córeczka mi opowiada, że jej koleżanka z klasy przyniosła ciasteczka z serduszkiem i kwiatuszkiem i w środku był dżem i ona też takie chce upiec :P Co było zrobić, kupiłam zapas masła i zabraliśmy się za szukanie przepisu bo ciasteczka kojarzyłam, niestety nigdy ich nie robiłam więc nawet nie wiedziałam jak się je w Niemczech nazywa ale od czego jest Wujek Google :P Szybko znalazłam nazwę – są to tak zwane Linzer (Plaetzchen) i szukałam jak najprostszego przepisu i nawet na polskiej stronie taki znalazłam, co po polsku i sprawdzone to lepiej :) Myślę, że najłatwieszy przepis to ten ze strony 
http://allrecipes.pl/przepis/4834/kruche-ciasteczka-z-d-emem-malinowym.aspx?o_is=Hub_TopRecipe_3

Składniki
ilość porcji: 10 

  • 1 jajko
  • dżem malinowy – ile będzie trzeba
  • 130 g solonego miękkiego masła
  • 250 g przesianej mąki pszennej
  • 80 g cukru pudru

Sposób przygotowania
Przygotowanie: 30min.  ›  Gotowanie: 10min.  ›  Gotowe w: 40min. 

  1. Zmiksować masło z cukrem na puszystą masę.
  2. Dodać jajko i zmiksować. Stale mieszając, dodać mąkę i kontynuować mieszanie, aż powstanie ciasto.
  3. Umieścić ciasto pomiędzy dwoma arkuszami papieru do pieczenia i rozwałkować do grubości 2 mm.
  4. Rozgrzać piekarnik do 200 C.
  5. Wykroić ciasteczka o dowolnych kształtach. W połowie ciasteczek wykroić na środku małe otworki, mniejszą wykrawaczką.
  6. Piec ciastka przez około 5-10 minut pilnując, aby się nie przypaliły.
  7. Wyjąć z piekarnika i ostudzić.
  8. Ciasteczka bez otworów posmarować cienką warstwą dżemu. Posklejać je z ciasteczkami z otworkami.

Muszę powiedzieć, że to że we wszystkich innych przepisach pisało, że wyrobione ciasto dać na minimum 30 minut do lodówki ma coś w sobie bo ciasto nijak niedało się rozwałkować tak aby się nie kleiło do papieru do pieczenia:P Pozatym jak juz było po wyjęciu z lodówki nieco bardziej „zbite”, reszta poszła jak z płatka i ciasteczka wyszły bardzo pyszne – do smarowania używałam domowej konfitury z pigwy ale można użyć dowolnego, ulubionego dżemu. Smacznego!

 

Pisałam już o moich próbach upieczenia chińskich ciasteczek z wróżbą w poprzednim poście. Dzisiaj podaję 2 przepis, na który natrafiłam na niemieckim blogu (
http://kreativfieber.de/leckerschmecker-glueckskekse/
), jeszcze go nie wypróbowałam (ale mam jutro zamiar :P ). W tym przepisie składniki się nieco różnią …

  • 40 gram masła
  • 3 białka
  • szczypta soli
  • 60 gram cukru pudru
  • 60 gram mąki

Nagrzewamy piekarnik również do 180 stopni jak w pierwszym przepisie. Na papierze do pieczenia rysujemy kółka o średnicy 8 cm i kładziemy go na blaszce. Rozpuszczamy masło i odstawiamy je na bok. Białka ubijamy lekko na pianę i dodajemy cukier puder i sól. Następnie dodajemy mąkę i rozpuszczone masło. Małą łyżeczką nakładamy ciasto na narysowane kółka i lekko rozsmarowujemy aby wypełnić brzegi. Pieczemy ciasteczka 5-6 minut na środkowej półce. Następnie musimy działać szybko – wyjmujemy ciasteczka, wkładamy do środku karteczkę z wróżbą, ciasteczka lepimy w kształt półksiężyca (jak pierogi) i prostym brzegiem kładziemy na brzeg filiżanki aby ciasteczko nabrało charakterystycznego kształtu. Ciasto nie może nam się ochłodzić ani stwardnieć bo zacznie się kruszyć. Dlatego najlepiej jest piec po maksymalnie 3 ciasteczka (chyba, że ma się pomoc). Uważamy na palce bo można się oparzyć zlepiając brzegi. Gotowe ciasteczka zostawiamy aby trochę przeschły zanim zapakujemy je w woreczki lub włożymy do  puszki.

Bardzo lubimy jeść w chińskiej restauracji a ciekawym „deserem” lub starterem są chińskie ciasteczka z wróżbą. Pomyślałam czemu nie spróbować zrobić samemu takich smakołyków i poszukałam w Internecie przepisu.Znalazłam dwa  jeden na polskim, drugi na niemieckim blogu i dzisiaj wypróbowałam upiec według pierwszego przepisu.

Będziemy potrzebowali (za 
http://www.mojegotowanie.pl/przepis/chinskie-ciasteczka-z-wrozba
):

  • 15 dag mąk
  • 2 jajka
  • 1 łyżka cukru
  • ½ opakowania cukry wanilinowego
  • 1 łyżka oleju
  • odrobina cynamonu
  • szczypta soli
  1. 1. Na początku przygotowujemy karteczki z wróżbami. Wycinamy paski papieru o wymiarach 1 x 21 cm. Piszemy na nich długopisem treść wróżby i zginamy na pół 4 razy.
  2. 2. Mąkę przesiewamy na stolnice. Dodajemy jajka, olej, cukier, cukier wanilinowy i sól. Bardzo dobrze zagniatamy. Dzielimy ciasto na dwie części, jedną przykrywamy aby nie wysychała a drugą bardzo cienko rozwałkowujemy. Wycinamy szklanką kółka. Na każde kładziemy karteczkę z wróżbą (tak jak na zdjęciu). Dokładnie zlepiamy palcami brzegi ciasteczka tak jak w pierożku. Zginamy w połowie, nadając kształt charakterystyczny dla chińskiego ciasteczka. Na jakiś czas przewieszamy ciasteczka przez brzeg filiżanki, aby utrwalił się ich kształt. Następnie wykładamy na blachę wysmarowaną olejem. Wierzch każdego ciasteczka można posmarować białkiem.
  3. 3.Pieczemy ok. 20 min w temp 180 C w międzyczasie przewracając na drugą stronę.

Z racji, że nie miałam akurat cukru waniliowego w ogóle go pominęłam, co zauważył mój mąż kosztując jednego ciasteczka :P Muszę przyznać, że jak na pierwszy raz wyszły zjadliwe, jednak nie wyglądają i nie smakują jak te oryginalne :( Być może moim błędem było, że nie upiekłam ich na wysmarowanym olejem papierze lub za grubo niestety rozwałkowałam. No cóż, będę znów próbować …

Oto moje wypieki:

ciasteczka

Na dworze coraz zimniej i nieprzyjemniej, dlatego nic tak nie pomaga na poprawę humoru, jak pieczenie świątecznych ciasteczek. Co prawda dopiero początek miesiąca ale z racji, że większość prezentów pod choinkę przygotowuję sama (między innymi różnego rodzaju smakołyki), powoli zaczęłam się brać za pierwsze wypieki. Mój teściu lubi na przykład bardzo kokosanki, które nawet powinny trochę poleżeć w metalowym pudełku. W tym roku święta spędzamy u moich rodziców, dlatego kokosanki powstały już teraz i dostarczymy je osobiście zainteresowanemu, bo przyjedziemy na okragłe urodziny teściowej:P

Poniżej cytuję przepis, którym się zainspirowałam:

( za http://pysiatysiowa.blogspot.de/2015/07/przepis-na-kokosowe-ciasteczka-moje.html)

Składniki:
 
3 białka
25 dkg cukru kryształu
25 dkg wiórek kokosowych
1 opakowanie cukru waniliowego
szczypta soli
opłatki ( lub andrut pokrojony na kawałki)
***
Białka ze szczyptą soli ubijamy na sztywną pianę. Po czasie, gdy piana jest już sztywna, dodajemy cukier i chwilę ubijamy. Na koniec dodajemy wiórki kokosowe i delikatnie mieszamy.
Nagrzewamy piekarnik do temp. 200- 210°C.

 

 

Na suchą blachę wykładamy opłatki lub andruty. Małą łyżeczką nakładamy na nie masę. Wkładamy do piekarnika i pieczemy na złoty kolor. Po wyjęciu z piekarnika musimy odczekać, aż kokosanki ostygną i staną się chrupkie.

 

Drobne uwagi:
  • Masę na opłatki/ andruty nakładamy tak, aby krawędzie zostały odsłonięte. Masa rozlewa się na boki podczas pieczenia.
  • Ciastka pieczemy na złoty kolor. Czym dłużej będą w piekarniku, tym bardziej staną się suche i będą smakować jak trociny.
  • Na górę można położyć kawałek orzeszka włoskiego lub do masy dodać płatki migdałów.

Ja piekłam według przepisu z magazynu EDEKA i tam dałam 4 białka i piekłam w niższej temperaturze bo 130 Stopni z termoobiegiem.

Dzisiaj długi weekend a więc trochę czasu na eksperymenty w kuchni. Już jakiś czas chodzi za mną chlebek zmieniający życie, o którym czytałam już conieco w Internecie ale jakoś nigdy nie było czasu się za to zabrać …. Dzisiaj, po powrocie z meczu synka, postanowiłam spróbować. Wyszukałam w Internecie przepis i trafiłam na taki 
http://sprawdzonakuchnia.pl/chleb-zmieniajacy-zycie/
, sprawdziłam czy mam wszystkie składniki i zabrałam się do roboty, bo chlebek robi się w sumie bardzo szybko – wystarczy tylko wymieszać składniki i zalać je wodą aż wszystko zostanie wchłonięte (minimum 2 godziny).

Podaję użyte składniki:

  • 1 szklanka nasion słonecznika
  • 1 i ½ szklanki płatków owsianych (użyłam część owsianych i część lnianych)
  • ½ szklanki orzechów laskowych (dałam niezmielone migdały)
  • 10 – 12 kopiastych łyżek mielonego siemienia lnianego
  • ¾ szklanki całego siemienia lnianego
  • 320 ml letniej wody
  • 1 łyżka miodu lub syropu z agawy
  • 2 łyżeczki soli
  • 3 łyżki oleju roślinnego – kokosowy, olej słonecznikowy… (ja dałam z orzechów laskowych)

Dodatkowo dałam trochę ziarna sorgo zmielonego.

INSTRUKCJE
  1. Odmierzyć wszystkie składniki, umieścić w misce, zalać wodą z olejem i miodem, wymieszać i odstawić na przynajmniej 2 godziny lub dłużej, nasiona w tym czasie zmiękną i wchłoną płyn
  2. Piekarnik rozgrzać do temperatury 175 – 180 st C
  3. Foremkę keksówkę wyłożyć papierem do pieczenia, przełożyć do niej ciasto, ciasto należy dobrze ugnieść tak, aby nie było pustych przestrzeni, wyrównać powierzchnię chleba
  4. Formę z ciastem wstawić do nagrzanego piekarnika, chleb pieczemy 50 – 60 minut
  5. Po upieczeniu wyjąć formę z piekarnika, przestudzić – około 1 godzinę, po tym czasie delikatnie wyjąć chleb z formy chwytając za papier, przenieść na kratkę i całkowicie przestudzić, chleb przed krojeniem powinien być zupełnie zimny, najlepiej kroić go po minimum 5 godzinach studzenia
  6. Chleb kroimy bardzo ostrym nożem!
  7. Smacznego!

Jutro spróbuję upiec, zobaczymy co z tego wyjdzie:)

Niedawno zrobiłam pyszną lasagne według tego przepisu: 
http://zmiloscidogotowania.blog.pl/2015/10/22/lazania-z-miesem-mielonym-sosem-pomidorowym-i-beszamelem/
, polecam! Po raz pierwszy lasagne smakowała wszystkim, głównie za sprawą tego, że każdy płat makaronu lasagne osobno krótko obgotowałam i nie był surowy i twardy jak to za zwyczaj było:)

Składniki (na 4 spore porcje lub 6 mniejszych):

około 12-14 płatów makaronu lasagnie
60-100 g parmezanu lub innego twardego, dojrzewającego sera, startego na tarce

sos mięsno-pomidorowy:

1 łyżka oleju rzepakowego
1 średniej wielkości cebula
2 ząbki czosnku
600 g chudego mięsa mielonego (np. z szynki)
2 puszki krojonych pomidorów
szczypta cukru
spora szczypta suszonej bazylii, oregano i tymianku
sól i pieprz do smaku
opcjonalnie szczypta pieprzu cayenne

sos beszamelowy:

2 łyżki mąki
2 łyżki masła
2 szklanki zimnego mleka
szczypta soli i gałki muszkatołowej

Przygotowanie:

Sos mięsno-pomidorowy: Na oleju podsmażamy pokrojoną w kostkę cebulę. Gdy się zeszkli dodajemy drobno posiekany, roztarty czosnek. Smażymy około minutę i dokładamy mięso mielone. Smażymy je aż się zetnie, rozbijając łopatką na małe grudki.

Wlewamy pomidory z puszki, doprawiamy cukrem i ziołami i gotujemy, aż sos lekko zgęstnieje. Na końcu doprawiamy solą, pieprzem i pieprzem kajeńskim. Odstawiamy na bok.

Sos beszamelowy: W rondlu topimy masło, dodajemy mąkę i cały czas mieszając robimy jasną zasmażkę. Zestawiamy zasmażkę z ognia i cały czas mieszając stopniowo dolewamy zimne mleko. Mieszamy energicznie, żeby nie powstały grudki. (Jeszcze nie zdarzyły mi się grudki, od kiedy wlewam zimne mleko; jeżeli jednak takowe powstaną sos możemy po przygotowaniu przecedzić przez sitko). Wstawiamy z powrotem na mały ognień i gotujemy ciągle mieszając około 10 minut, do uzyskania gładkiego, aksamitnego sosu. Na koniec doprawiamy solą i gałką muszkatołową.

Partiami (po maksymalnie 3 sztuki) obgotowujemy płaty lasagne – wrzucamy do osolonego wrzątku, pilnujemy, żeby się nie posklejały (tak je podrywamy łopatką) i gotujemy około 3 minuty.

Dno i boki żaroodpornego naczynia smarujemy olejem. Układamy jedną warstwę płatów makaronu. Na nim układamy połowę sosu mięsno-pomidorowego i 1/3 sosu beszamelowego. Posypujemy odrobiną sera i przykrywamy kolejną warstwą makaronu. Na nim ponownie układamy warstwę sosu pomidorowo-mięsnego, beszamelu i sera i przykrywamy ostatnią warstwą. Polewamy ją beszamelem, obficie posypujemy serem i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180OC na około 30-40 minut (do zrumienienia – ja się trochę zagapiłam i lazania „zdrowo się” przyrumieniła).

Wczoraj odbyło się spóźnione przyjęcie urodzinowe naszej córci. Z racji, że córka kocha tęcze, nie mogło zabraknąć tęczowych akcentów, więc jak pisałam w poprzednim poście, wyczarowałam dla niej tęczowy lodowy napój a tort z Hello Kitty także (po przekrojeniu) był tęczowy:)

Zamieszczam fotki mich wypocin :P

tort

 

kolorowy koktajl

 

Przepraszam, że do góry nogami ale coś z ustawieniami zdjęć nie tak …


  • RSS