mamawniemczech blog

Na moim blogu opisuję codzienne życie mamy w Niemczech. Jestem dumną mamą chłopca i dziewczynki. Serdecznie zapraszam na mojego bloga! Komentarze mile widziane!

Wpisy w kategorii: Domowe przepisy

Dzisiaj zaległe przyjęcie urodzinowe naszej córci, na które zaprosiła najlepszego przyjaciela z przedszkola:) Wcześniej niestety musieliśmy zrezygnować z zabawy bo kolega się rozchorował … Na szybkie Kinderparty przygotowałam dziś kolorowy mrożony koktajl do picia z tego przepisu: 
https://magazin.kaufland.de/rezepte/rainbow-cocktail/
. W przepisie niestety podane jest niebieski curacao bez alkoholu, którego bezskutecznie poszukiwałam w EDECE ale poradziłam sobie w ten sposób – odmierzyłam odpowiednią ilość wody i wkropiłam kilka kropel niebieskiego farbnika spożywczego. Kolor fioletowy, którego nie ma w przepisie uzyskałam mieszając sok z czarnej porzeczki (który właśnie na opakowaniu był fioletowy, dlatego go kupiłam) i trochę niebieskiej farbki znów. Wszystkie kolory wlałam do osobnych woreczków na lód i na kilka godzin dałam do zamrażarki. Jakąś godzinkę przed przyjściem gości, wyjmę woreczki, pokruszę lód i warstwami będę go układać w przygotowanych szklankach:) Mam nadzieję, że się uda:) Zdjęcia wstawię później, wraz ze zdjęciem tortu Hello Kitty (także tęczowego)

Mija kolejny dzień mojego „urlopu” od dzieci więc korzystam póki mogę, z tej okazji wybrałam się na kawę i pogaduchy do koleżanki:) Przy okazji małe zakupy bo coś dobrego na obiad trzeba ugotować a odkąd staramy się odżywiać bardziej zdrowo (próbuję wprowadzać dietę Novaka Djokovica z jego książki „Serwuj aby wygrać”) zakupy zajmują trochę więcej czasu:P Wiadomo, że bez dzieci zakupy są łatwiejsze, więc tym bardziej trzeba to wykorzystać:) Dzisiaj natomiast na obiadek wymyśliłam pieczone udka z kurczaka (akurat miałam je rozmrożone bo rozmrażałam zamrażarkę), przepis zaczerpnęłam akurat z Internetu bo aż tak restrykcyjnie diety nie przestrzegam, bez przesady:P

Przepis znalazłam tutaj i muszę przyznać, że wyszło pysznie – mięsko było lekko przypieczone, miękkie i co najważniejsze NIE gumiaste, czego najbardziej nie lubi mój mąż:) Do przepisu dodałam troszkę swoich przypraw – przede wszystkim duuuużo zdrowej kurkumy (działanie antyrakowe), trochę majeranku i indyjskiej przyprawy do kurczaka. Kurkuma prawdopodobnie wpłynęła na to, że mięsko było pysznie mięciutkie, trick ten wykorzystuję bardzo często w kuchni, nawet jak podsmażam cebulkę – sprawdza się!

Wieczorem pierwsza gimnastyka korekcyjna zapisana przez lekarkę na moje obolałe po meczach przeciążone plecy i relaks przy filmie….

W Niemczech bardzo popularny jest owocowy deser Rote Gruetze czy to w wisni lub czerwonych owocow. Najpopularniejszy jest oczywiscie firmy Dr. Oetker, ktora ma swoja cene i jesto kupienia w 2 wersjach – okolo 150 g opakowanie podzielona na dwa pojemniczki – jeden z sosem – lub jeden okolo pol litrowy kubeczek samego deseru. Postanowilam sama zrobic taki deserek bo w ogrodku mialam akurat wysyp wisni i myslalam, ze wykonanie takiego deseru jest bardzo skaplikowane ale po przejrzeniu wielu stron internetowych, przekonalam sie, ze to mega szybkie i proste :)

Na blogu wielkie zarcie znalazlam super przepis (wyprobowany):

Składniki:

300g mrozonych lesnych owocow 
sok do picia (z czarnej porzeczki,
wisniowy lub malinowy) lub woda
cukier
* cukier wanilinowy
* kieliszek wina lub innego alkoholu (dla
dzieci alkoholu oczywiscie nie dodawac)
* szczypta cynamonu ( ja nie dodaje )

1 lyzka maki ziemniaczanej
rozpuszczona w troche soku.
To jest tylko przyklad, ja czesto robie z mrozonych wisnimalin albo jagod. Owoce z kompotu tez moga byc, ale sos juz nie jest taki dobry.

Opis:

Zamrozone owoce zalac sokiem, winem i podgrzac do gotowania, zagescic maka ziemniaczana, chwilke zagotowac (nie za dlugo bo owoce sie ugotuja i beda jak z kompotu). Dodac cukier wg. smaku, ew. szczypte cynamonu.

Ilosc soku mozna wlewac dowolnie, zalezy ile chce sie miec sosu. Maki tyle, zeby sos byl mniej wiecej troche rzadszy  niz kisiel.

Smacznego

Moj syn od zawsze lubi prace plastyczne. „Mamooo mozemy cos basteln?” slysze mniej wiecej co drugi dzien …. Dzisiaj znow robimy domowa mase solna a moj Fikacz bedzie z niej robil znowu rozne dinozaury. Masa solna jest swietna zabawa dla calej rodziny, dodatkowym plusem dla dziecka jest pobudzanie  kreatywnosci i wyobrazni oraz rozwoj motoryki.

 

Podaje Wam sprawdzony przepis na mase solna (za 
http://wizaz.pl/Dziecko/Jak-zrobic-mase-solna
):

Do zrobienia masy solnej potrzebujesz zaledwie 4 składników w odpowiednich proporcjach. Są to:

  • sól – szklanka;
  • mąka (najlepiej typ 450) – szklanka;
  • mąka ziemniaczana – pół szklanki;
  • letnia woda – ok. pół szklanki.

Przygotowanie: w głębokiej misce dokładnie wymieszaj wszystkie składniki i ugniataj ciasto. Należy wyrabiać je około 10 minut, gdyż masa musi zrobić się elastyczna – powinna przypominać ciasto na pierogi (lub inaczej: mieć konsystencję plasteliny).

Rada: Jeśli ciasto będzie za rzadkie dodaj odrobinę mąki pszennej.

Jeśli chcesz nadać masie solnej piękny kolor, wykorzystaj naturalne barwniki – podczas wyrabiania ciasta do masy możesz dodać odrobinę kakao czy kurkumy. Może to być również cynamon, papryka lub dowolnie wybrany przez ciebie barwnik.

Z przygotowanego ciasta można tworzyć przeróżne figurki: samochód, zwierzaki, słoneczka, serduszka – tu wszystko zależy od wyobraźni malca.

Jeśli dziecku nie przypadnie do gustu modelowanie, możecie rozwałkować ciasto i wykrawać z niego przeróżne wzory wykorzystując zwykłe foremki do ciasteczek.

Rada: jeśli zostanie wam niewykorzystana masa solna, nie wyrzucaj jej! Wystarczy, że owiniesz ją folią spożywczą i włożysz do szczelnego pojemnika. Przechowywana w chłodnym miejscu nie straci swoich właściwości jeszcze przez kilka dni.

Gotowe dzieła małego artysty należy pozostawić do wyschnięcia – możesz położyć je na kaloryferze lub w innym ciepłym miejscu. Takie suszenie wymaga sporo cierpliwości – może to trwać nawet dwa dni. Dla niecierpliwych dobrym pomysłem jest wstawienie blachy z figurkami do rozgrzanego piekarnika (max. 100 stopni) na około półtorej godziny. Figurki będą gotowe, gdy zmienią kolor (delikatnie zbrązowieją).

Dzisiaj Dzien Dziecka. Czytajac wczoraj na Facebooku niektore blogi mam, postanowilam uczynic ten dzien niezapomnianym bez kupowania prezentow, wiadomo to najprostsze:) Gdy odebralam corke z przedszkola, razem poszlysmy na zakupy zeby pozniej wspolnie swietowac. W menu bylo dzis wszystko co dzieci chcialy a wiec kolorowe lody, domowa pizza i domowe muffinki czekoladowe z polewa czekladowa i kolorowymi posypkami, dodatkowo galaretka truskawkowa w pucharkach. Dzieciaki pomagaly mi w kuchnie we wszystkim. A oto przepis na muffinki, ktory kiedys juz pojawil sie na blogu:

Składniki

  • 2 szklanki mąki
  • pół szkalnki cukru
  • 3 niezbyt płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 łyżki kakao
  • tabliczka najtańszej czekolady pokrojonej w kosteczkę pół na pół cm
  • pół szklanki oleju
  • 1 jajko
  • szklanka mleka
  • ew. aromat waniliowy

Etapy przygotowania

  • 1Włączyć piekarnik na 180 st. C z termoobiegiem lub 200 bez termoobiegu.
  • 2W misce wymieszać pierwsze pięć składników (suche), w drugiej wymieszać kolejne cztery (mokre). Nie trzeba nawet używać miksera, ja to mieszam najprostszą na świecie trzepaczką (mokre), a suche łyżką.
    Następnie połączyć mokre z suchymi.

  • 3Do papierowych foremek (tzw. papilotek) nakładać masę do ok. 2/3 ich wysokości (wychodzi 20 muffinek).
  • 4Piiec ok. 17-20 min (sprawdzić po ok. 15 min wykałaczką – jeśli po wbiciu w ciacho pozostaje sucha, to za 2 min wyłączyć piekarnik). Ciasteczka są małe więc szybko się pieką. Następnie wyłożyć je na kratkę, aby elegancko i szybko wystygły. Można udekorować polewą (4 kostki czekolady roztopić z odrobiną mleka i margaryny).
  • 5Robiłam też wersję z białej czekolady – wtedy należy dodatkowo dodać łyżkę mąki (zamiast kakao, aby zachować odpowiednią gęstość ciasta), no i kosteczki białej czekolady.
  • Ja robiłam tylko zE zwykła czekoladą (kuwertura), cześć pokruszylam do ciasta a resztę wykorzystałam do polania muffinek.

Jako, że spedzam prawie 2 tygodnie bez dziecaków w domu bo spedzają ferie u dziadków, nie byłabym sobą gdybym nie przeprowadziła w domu jakiejś małej rewolucji hihi . Dzieciaki od jakiegoś czasu marzą o domku na drzewie. Z racji, że o to byłoby trudno, postanowiłam zbudowac mały domek ewentualnie ze zjeżdżalnia. Inspiracją był dla mnie blog Fleximama i postanowiłam też spróbowac swoich sił. Początkowo chcieliśmy kupic gotowca ale niestety był za duży na nasz ogródek, zaczełam wiec szukac w internecie domków DIY. Na blogu Flexi Mamy znalazłam ciekawy domek z europalet, pomyślałam, że super pomysł bo domek bedzie w sumie zudowany w sumie za darmo bo przecież europalety można łatwo zdobyc, sama blogerka pisała, że swoje palety dostała za darmo ale niestety mieszkając w Niemczech szybko sie przekonałam, że na darmowe europalety nie mam co liczyc … Objechałam wszelkie możliwe Baumarkty, Kauflandy, sklepy z napojami, wszelkie firmy budowalne i pytałam o darmowe, niepotrzebne, zepsute europalety ale wszedzie słyszałam, że nie mam co liczyc bo sklepy same oddaja europalety aby dostac z powrotem kaucje za nie albo sami poszukuja palet. Jednak troche szczescia mi dopisało i na przykład wyworzac smieci dostałam 2 europalety, dwie mieliśmy w domu bo zamawialiśmy kamienie. Po powrocie w dwa dni udało mi sie dostac 5 kolejnych. Dzisiaj pogoda dopisuje (wczoraj lało) wiec zabrałam sie dzis za robote.

 

Wszystkie palety

IMG_1767

Podest

IMG_1768

zarys jak ma wzglądac podest domku i sciany (z tych palet, ktore na razie posiadam)

IMG_1769Nastepnie zabrałam sie za najgorsza prace czyli szlifowanie palet (drzazgi) i malowanie impregnatem.

 

W domu miałam 2 puszki impregnatu i 1 emulsje do podłóg (użyje jej do malowanie palet, które posłuza jako podest). Po 3 godzinach pracy (szlifowanie i malowanie) pomalowałam w sumie 5 palet.

Oto impregnaty

IMG_1776

 

IMG_1774

 

Oto pomalowane palety

IMG_1773

IMG_1777

 

Paleta pomalowana emulsja do podłóg

 

IMG_1775

 

Na razie troche przerwy w szlifowaniu i malowaniu bo nie ukrywam, ze jest to cieżka praca. Ciag dalszy nastapi bo w weekend mąż pomoże mi wbic słupki i zamontowac podest.

 

Pogoda dzis okropna, jak to w kwietniu, z domu wyjsc sie nie chce a cos dobrego by sie zjadlo …. Jakis czas chodzi za mna szarlotka z lodami waniliowymi, ide do lodowki a tam zadnych lodow, nie mowiac o waniliowych a wiec Internet i szukam przepisu na domowe lody, wiadomo co domowe to najlepsze a nie swinstwa naszpikowane chemia ze sklepu. Natrafilam na prosty przepis z bloga poracoszjesc i za nim podaje przepis:

NAJLEPSZE DOMOWE LODY WANILIOWE

Bez mieszania, bez maszynki!

Składniki:

  • 300 ml śmietany kremówki 30% (schłodzonej)
  • 2 jajka (skorupki sparzone wrzątkiem)
  • 100 g cukru (można dać więcej, jednak tyle daje wystarczającą słodkość)
  • 1 łyżka wody przegotowanej, ciepłej
  • 1 laska wanilii



Wykonanie:

Na początku musimy przygotować 3 miski. W jednej umieszczamy śmietanę, w drugiej białka, w trzeciej żółtka.

Do żółtek dodajemy 50 g cukru i 1 łyżkę wody. Miksujemy aż masa będzie biała i puszysta.

Białka ubijamy na sztywną pianę, pod koniec dodajemy cukier i ubijamy ponownie.

Śmietanę również ubijamy na sztywną pianę.

Do żółtek dodajemy stopniowo, po łyżce białka i mieszamy delikatnie trzepaczką. Następnie dodajemy śmietanę, również stopniowo i delikatnie mieszamy.

Na koniec rozcinamy laskę wanilii na pół i wyciągamy z niej nasionka, dodajemy do masy.

Miskę z masą wstawiamy do zamrażarki i mrozimy kilka godzin, można też zostawić na dłuższy czas.

Przed podaniem należy zaczekać ok. 5 minut, aby było możliwe uformowanie kulek łyżką do lodów.

 

Wstawilam niedawno do zamrazarki i jestem ciekawa efektow, jeszcze tylko domowa szarlotka i pyszny deser gotowy :)

Z racji, ze probuje zdrowo odzywiac moja rodzinke, na moich polkach zalegaja roznego rodzaju soczewice, amarantusy,kasze jaglane …. Nieraz skladniki stoja i czekaja az je zuzyje, niestety bez bicia przyznaje sie, zeszybciej mi ugotowac zwykla zupe warzywna czy na szybko zrobic nalesniki zamiast szukac w Internecie przepisow jak wykorzystac wlasnie na przyklad zielona soczewice ale z racji, ze denerwuje mnie niewykorzystywanie zakupionych juz skladnikow (niecierpie marnowac i wyrzucac jedzenia!) postanowilam sie zaprzec i przygotowac zupe z zielonej soczewicy, przepis znalazlam tutaj.

Potrzebne skladniki

marchewki, pokrojone w półplasterki (3 sztuki)

  1. W dużym garnku rozgrzać łyżkę oliwy i lekko podsmażyć na niej marchew, pietruszkę i selera i kontynuować podsmażanie. Kiedy warzywa lekko zmiękną zalać całość wrzątkiem (aby przykryć warzywa) dodać ziemniaki pokrojone w kostkę , dodać kostkę rosołową i sos sojowy. Gotować 10 minut. Soczewicę przepłukać na sicie pod bieżącą wodą. Dodać do gotujących się warzyw. Gotować 25 minut, aż będzie prawie miękka.
  2. Dodać przecier pomidorowy, pomidory pokrojone w kostkę , czosnek, kumin, sól i pieprz biały . Gotować jeszcze 20 minut , by soczewica zupełnie zmiękła, a zupa zgęstniała. Zupa będzie gęstnieć, a wtedy należy dolewać gorącej wody, aby nie przywierała. Nie powinna być jednak zbyt wodnista.

Wody uzylam tyle by przykryc warzywa i troche dolewalam w miare jak zupa gestniala ale nie byly to 3 litry. Z racji, ze posaidam w ogrodku czosnek niedzwiedzi, do zupy dodalam 2 „zabki”. Zamiast pomidorow dodalam nieco wiecej utartych pomidorow.

Smacznego! Mojej rodzince smakowalo, zwlaszcza mezowi. Dzieci zjadly tak po trochu ale zawsze cos:)

Idzie wiosna a jak wiosna, to wiadomo, ze dzieciaki wychodza na dwor, pora zaczac przygotowywac sie do sezonu ogrodkowego co dla moich pociech oznacza rozijanie namiotu muszelki w ogrodku, wyciaganie wszelkich zabawek do piaskownicy a ostatnio to marzy im sie maly domek do ogrodka, na ktory mogliby sie wspinac i zjezdzac na zjezdzalni. Nie mamy niestety za duzo miejsca w naszym ogrodku a wszystkie domki jakie ogladalam w prospektach czy w internecie sa bardzo drogie i doslownie zajelyby pol ogrodka. Postawnowilam jakos ten problem rozwiazac i zaproponowalam tymczasowo, ze wysprzatam nasza szope ogrodowa i poki co dzieciaki moga sie w niej bawic a wiec juz stoi tam stolik i krzeselka, mysle tez nad kupnem jakiejs farby do drewna zeby sobie dzieciaki pomalowaly jak chca domek. Zeby troche poprawic humory, bo pomysl przyjety niby ale jednak czegos brakowalo, postanowilam zrobic z nimi na pocieche domowe banki bo wiadomo, ze dzieci i banki to wielka milosc. Kiedys juz probowalam zrobic taki plyn ale zawsze mi brakowalo skladnikow. W weekend natrafilam na bloga www.calareszta.pl i tam znalazlam super przepis.

Skladniki

500 ml plynu do naczyn FAIRY

2 czubate lyzki cukru pudru

5 l goracej wody

Skladniki wymieszac i odstawic na godzine.

Trzymac sie przepisu, koniecznie musi byc FAIRY bo podobno inny nie dziala!

U nas zadzialalo najlepiej gdy woda juz byla zimna, czyli w mmoim przypadku bylo to na drugi dzien bo za robienie mikstury zabralam sie wieczorem jak nabylam plyn.

 

Od dłuższego czasu mam kłopoty z cerą (prawdopodobnie trądzik różowaty), moje włosy także doprowadzają mnie lekko do szału, są bardzo delikatne i cienkie, szybko się przetłuszczają, w ogóle nie rosną…. Co jakiś czas noszę się z myślą obcięcia włosów (obecnie długość do ramion, wokól twarzy nieco krótsze) na całkiem krótko ale mąż byłby niepocieszony bo lubi mnie w długich, ja też z bardzo krótkimi na dłuższą metę nie umiałabym chyba żyć, zwłaszcza granie w tenisa w upale z krótkimi włosami na karku chyba by mnie wykończyło :P

Od jakiegoś czasu próbóję na cerę pić regularnie herbatę z czystka (Cistus, po niemiecku Zistrosen) i rumianek bo wyczytałam, że trochę może to pomóc na zaczerwienienia na twarzy, niestety kuracja taka wymaga czasu ale postanowiłam się zaprzeć i próbować. Dziś wyczytałam na różnych blogach, że drożdże są świetne jeśli chodzi o kondycję włosów, cery i paznokci!

Oto zalety czystka (źródło:http://www.zfilizankakawy.pl/2015/02/efekty-picia-czystka-poroczna-terapia.html). Na podanym blogu można również przeczytać o półrocznej kuracji i jej efektach. Kobieta, która pisze tego bloga „testowała” czystek na swojej córce – efekt? Jej dziecko jako jedyne chyba nie chorowało a więc widać, że warto podawać tą herbatkę także dzieciom aby podnieść ich odporność!Moja córcia nawet wypija tą herbatkę rano tak zapobiegawczo, bo odpukać i córka i syn rzadko chorują:P

Działanie czystka:
czystek jest najbogatszym źródłem polifenoli, które mają działa antyoksydacyjne. Polifenole hamują wydzielanie wolnych rodników odpowiedzialnych za starzenie i powstawanie wielu chorób oraz wymiatają te istniejące. Mają działanie antyrakowe, chronią przede wszystkim przed rakiem płuc, żołądek, jelit, trzustki, wątroby, prostaty i skóry.

-czystek wspiera układ immunologiczny człowieka, działa przeciwzapalnie, przeciwwirusowo, przeciwhistaminowo, przeciwbakteryjnie i przeciwgrzybicznie

-działa przeciwgrypowo

-wspiera w walce z trądzikiem, opryszczką, łupieżem, łuszczycą, infekcjami zatokowymi i infekcjami grzybiczymi skóry

-stabilizuje pracę układu krążenia

-zwiększa gęstość kości

-poprawia równowagę flory bakteryjnej

-ma doskonałe właściwości na jamę ustną: wybiela zęby, odświeża oddech

-detoksykuje, wspiera usuwanie metali ciężkich, dlatego picie naparu zalecane jest na przykład palaczom

-czystek działa na krętka wywołującego boreliozę, dlatego zalecane jest picie go wiosną i latem, gdy występuję zagrożenie złapania kleszcza. Czystek nie tylko chroni przed ewentualnym zakażeniem, ale także pomaga walczyć z już istniejącym, oklejając krętki i unieszkodliwiając je.

-regularne picie czystka zmienia zapach wydzielin ciała, po kilku tygodniach picia naparu można zauważyć jak łagodzi się przykry zapach potu itp.

Od dziś więc zabieram się do picia drożdzy a oto jak je przygotowuję (za poradami Herbaty):

Zanim zaczniemy spożywać drożdże, uprzednio trzeba je zalać wrzątkiem, ponieważ surowe zaczynają fermentować w naszym przewodzie pokarmowym i dopóki nie zostaną strawione, mogą spowodować przykre dolegliwości żołądkowo-jelitowe. Dodatkowo żywe komórki drożdży pobierają z naszego organizmu witaminy z grupy B, szczególnie B1 i biotynę. Jeżeli chcemy samodzielnie przygotować napój drożdżowy, należy drożdże piekarnicze po prostu „zabić”, czyli zalać wrzątkiem. Nie martwmy się o witaminy – większość z nich nie jest wrażliwa na wysoką temperaturę. Drożdże po sparzeniu wciąż mają sporo cennych składników!Pod koniec zeszłego roku, regularnie dzień w dzień przez miesiąc, piłam drożdże.
Rozrabiałam 1/3 kostki z wrzątkiem, (żeby nie powodowały dolegliwości jelitowo-żołądkowych) i tak sporządzany, ostudzony napój, wypijałam dwa razy dziennie.

Read more: 
http://www.poradyherrbaty.pl/2013/08/drozdze-na-wosy-czy-to-na-prawde-dziaa.html#ixzz42OWEIASj

 

Dodatkowo na tej samej stronce wyczytałam o maseczce z drożdży:

Maska z drożdży dostarcza włosom wszystkich wymienionych wyżej witamin i składników mineralnych. Jej działanie sprowadza się do zapobiegania przetłuszczaniu włosów, ich wypadaniu, przedwczesnemu starzeniu i wypadaniu. Drożdże działają na włosy stymulująco i pobudzają ich wzrost.
Ostatnio bardzo chciałam wrócić do picia drożdży, ale pojawił się problem z systematycznością. Postanowiłam więc wypróbować drożdże… od zewnątrz. To dobra alternatywa dla tych, którzy z jakiegoś powodu nie mogą pić drożdży a też chcieliby poprawić kondycje włosów. Polecam Wam moją ulubiona maseczkę:

Potrzebujemy: 

  • 1/2 kostki drożdży
  • 1 łyżkę jogurtu naturalnego/kefiru
  • 1 łyżeczkę miodu
Drożdże rozdrabniamy widelczykiem, po czym dodajemy pozostałe składniki i dokładnie mieszamy, do uzyskania jednolitej masy. Całość nakładamy na włosy ze szczególnym uwzględnieniem skalpu, najlepiej delikatnie masując przy tym skórę głowy. Zawijamy włosy w folię lub czepek, zakładamy ręcznik, czekamy 30 – 60 minut (można całość podgrzać suszarką dla lepszego efektu) i zmywamy (najlepiej przy pomocy delikatnego szamponu).
Maseczka bardzo fajnie działa na włosy. Przy regularnym stosowaniu znacznie przyspiesza porost, włosy wypadają w mniejszej ilości, wolniej przetłuszczają się. Trzeba ją jednak dobrze zmyć, ponieważ zapach drożdży jest bardzo silny. Ostatnio cały dzień unosił się nade mną smrodek drożdży. Nie było ponoć tego czuć, ale ja czułam i to wystarczy :x

Read more: 
http://www.poradyherrbaty.pl/2013/08/drozdze-na-wosy-czy-to-na-prawde-dziaa.html#ixzz42OWWwBb1


  • RSS