mamawniemczech blog

Na moim blogu opisuję codzienne życie mamy w Niemczech. Jestem dumną mamą chłopca i dziewczynki. Serdecznie zapraszam na mojego bloga! Komentarze mile widziane!

Wpisy z tagiem: ADHD

Wczoraj bylam z moim tata i dzieciakami w Monachium w Centrum Dziecka, bo Fikacz mial miec kontrole u pychologa i neurologa. Mielismy sprawdzic po pol roku jak Fikacz sie rozwija po pojsciu do szkoly. U neurologa poszlo szybko i sprawnie, lekarz nie wykryl jakichs nieprawidlowosci. Pytal malego z czego jest krzeslo (drewno), z czeko okno (szklo), choc Fiki odpowiedzial, ze lod :P ale na pytanie z czego jest to w co pan doktor puka, to powiedzial poprawnie szyba. Na pytanie z czego jest widelec powiedzial, ze ze srebra ale lekarzowi chodzilo o metal, chcial sprawdzic czy maly zna podstawowe rodzaje materialow. Potem bylismy u pani psycholog. Dalam jej kopie swiadectwa malego (na polrocze) gdzie wychowawczyni i inni nauczyciele pisza, ze oczywiscie wystepuje u niego problem z koncentracja. Psycholog po wykonaniu kilku testow z malym stwierdziala, ze oczywiscie maly koniecznie potrzebuje logopedy i to najlepiej dwa razy w tygodniu i jesli to mozliwe to nie dwie godziny z rzedu bo trudno mu bedzie sie skoncentrowac. Ergoterapie mozna w sumie zakonczyc bo maly nie ma problemow z pisaniem i koordynacja. Dodatkowo pani powiedziala, ze napisze nauczycielce aby dobrze zrozumiala z czym ma maly problem, bo chyba wychowawczyni nie jest do konca swiadoma problemu. Maly ma problem zrozumiec polecenia (typu na pytanie jak nazywa sie pomieszczenie, w ktorym sie gotuje, maly odpowiedzial kuchenka a nie kuchnia) wiec nauczycielka musi sie zawze upewniac czy maly zrozumial polecenie bo inaczej maly dalej nie ruszy. Jesli chodzi o slownictwo, to z testu wyniklo, ze w porownaniu z testem sprzed pol roku, to jest na tym samym, stalym poziomie ale w porownaniu z rowiesnikami, jet to troche ponizej normy :( Co prawda widac, ze maly w rozmowie umie sie wyslowic, duzo opowiada, z bledami i chaotycznie troche ale jak tlumaczyla mi psycholog, maly wie co chce powiedziec, szuka pasjacych mu slow zeby zbudowac zdanie, a jak ktos do niego wydaje polecenie, on wylapuje znane mu z tego slowa i probuje po wojemu jakby zrozumiec co ma zrobic, czasem dobrze „odgadnie”, czasem zle. Psycholog powiedziala, ze poki co mam sie skupic na zalatwieniu malemu dwoch potkan z logopeda w tygodniu, odczekaniu na wyniki a jesli nie bedzie poprawy, to poszukac psychologa dzieciecego, ktory by pomogl pracowac nad zachowaniem malego. Koszty takiej terapii pokrywalaby kasa chorych, nie muialabym ciagle chodzic do lekarza pediatry po recepte. Pytalam psycholog czy to, ze maly ma problemy z koncentracja i ma niespozyte poklady energii (ciagle lata po pokoju, kopie cos, ma ataki zlosci jak mu cos nie wychodzi albo jak za kare ma isc do pokoju mimo, ze doskonale wie co go spotka jak nie poslucha, zawse go najpierw ostrzegamy, maly buja w oblokach czesto, nie slucha itp.) moze byc ADHD (w Niemczech ADHS). Psycholog powiedziala, ze jesli nawet, to jest to dosc lagodna forma. Pycholog na szczescie jest „normalna” i nie uwaza, ze od razu dziecku pakowac leki na ADHD, ktore robia co prawda dziecko grzeczne i spokojne no ale nie o to przeciez tylko chodzi. Dostalam kilka broszurek na temat ADHD, byc moze odnajde tam naszego syna powiedziala pani psycholog. Dodatkowo musialam wypelnic kwestionariusz dotyczacy ADHD i taki sam zestaw dostalam tez do wypelnienia przez nauczycielke i zobaczymy co z tego wyjdzie. Poki co bede chyba probowala dawac mu tran i syrop neopasmine (ziolowy syrop wlasnie na taka nadpobudliwosc), najwyzej nie pomoze a nie zaszkodzi :)

Dzisiaj dzieciaki pojechaly z dziadkiem do Polski bo my mozemy dopiero ruszyc w Wielki Piatek, wiec niech dzieciaki maja troche dluzszy pobyt :)

W zeszły wtorek brałam udział w moim pierwszym wieczorze informacyjnym dla rodziców (Elternabend). Spotkanie odbyło się o 19 i trwało dobre dwie godziny, podczas których na 6 stacjach rozmieszczonych w przedszkolu, rodzice mogli się dowiedzieć jak ich dzieci (zwłaszcza te, które od września idą do szkoły lub „midis” czyli średniaki) będą przygotowywane do szkoły. Na pierwszej stacji poznaliśmy grę planszową „Rudi Rennmaus” („Biegająca myszka Rudi”), za pomocą której opiekunowie mogą wychwycić ewentualne braki u dziecka. Gra polega na tym, że myszka Rudi szuka pożywienia dla swojego rodzeństwa znajdującego się w gnieździe i aby je zdobyć, musi wykonywać różne zadania. Zadania te podzielone są na 5 kategorii – mowa, motoryka, postrzeganie, poznawanie, zachowanie się (postawa). Każde dziecko ma przed sobą skrzyneczkę, w której znajdują się różne rzeczy – ołówek, karteczki z obrazkami, serek dla myszki, klamerka, kolorowe kuleczki do nawlekania, sznureczek. Podczas gry, obecne są dwie osoby dorosłe – jedna pomaga dzieciom czytać polecenia, druga natomiast obserwuje dzieci podczas gry i w specjalnych formularzach zaznacza ile zadań w jakiej kategorii dziecko wykonało poprawnie. Jak nas panie zapewniały, dzieci nie zauważają tego, że są oceniane i bardzo chętnie grają w tą grę bo dla nich ważne jest, że mają do wykonania jakieś zadania i za ich wykonanie dostaną nagrodę. W grę tą dzieci zaczną grać po świętach wielkanocnych, mam nadzieję, że mojemu Fikaczkowi się to spodoba.

Dla zainteresowanych, gra ta wygląda tak:

http://www.rudi-rennmaus.de/inhalt.html

 

Na kolejnej stacji rodzice poznali w jaki sposób dzieci uczą się matematyki i fizyki. Dzieci uczą się czego jest więcej a czego mnie – każde dziecko losuje kartkę z numerem i kładzie na niej odpowiednią ilość kolorowych kamyczków. Wśród karteczek znajduje się też liczba O. Gdy kamyczki są rozdzielone, dzieci widzą kto ma więcej a kto mnie, dlaczego jedno z dzieci nie ma nic na swojej karteczce.

Dzieci poznają też jak ważyć przedmioty – mają do dyspozycji małą wagę, którą mogą wypełniać małymi i dużymi misiami tak aby zobaczyć kiedy się uda aby szalki wagi znajdowały się na jednym poziomie.

Bardzo ciekawym ćwiczeniem, które wspomaga dziecko w późniejszym pisaniu w zeszycie – na obróconej do góry dnem podstawce na mydło (koniecznie z przyssawkami!) rozkładamy małe kuleczki, obok ustawiamy taką samą podstawkę i dajemy dziecku pincetę. Dziecko po kolei bierze każdą kuleczkę i przenosi na drugą stronę.

W tej stacji były też różnego rodzaju pomoce naukowe pomagające zrozumieć dziecko co jest wąskie, co grube, co szerokie, co wąskie. Była to listwa, w którą się wkładało różnego rodzaju walce.

Kolejna stacja były to różnego rodzaju gry planszowe – pomagające w nauce logicznego myślenia i w liczeniu.

 

Później przenieśliśmy się na salę gimnastyczną, na której przedstawiono nam część ćwiczeń z „małej wiedźmy/małego wiedźmina” (kleine Hexe). Ćwiczenia te są wykonywane przez kilka tygodni, na zakończenie każde dziecko otrzymuje dyplom za wykonanie wszelkich zadań. Ćwiczenia te były przeróżne, zapamiętałam takie, które ma sprawdzać utrzymywanie równowagi u dziecka – powinno ono przejść na wąskiej ławce bądź to do przodu, bądź do tyłu koncentrując się na misiu trzymanym przez opiekunkę, jest to ważne, aby dziecko idąc nie patrzyło na nogi. Inne zadanie polegało na segregowaniu przedmiotów według ich kolorów.

 

Następnie udaliśmy się do stacji, gdzie zaprezentowano nam wurzburski trening mowy (würzburger Sprachtraining). Dzieci podczas tego programu uczą się co to jest słowo, zdanie, sylaba, rym.

 

Kolejną stacją było zapoznanie się z ideą „małej lokomotywy”, którą w przedszkolu wykorzystuje się aby zaznajomić dzieci ze zdrową żywnością. Co tydzień do drewnianej lokomotywy doczepiany jest kolejny wagonik, w którym znajdują się kolejne produkty. Panie przedszkolanki zaczynają od czytania historyjki o tym jak to dzieci jadą pociągiem na wakacje. NA miejscu okazuje się, że w pociągu było wszystko spakowane, tylko nie jedzenie więc ciuchcia mówi, że pojedzie i przywiezie potrzebne produkty. Podczas tego „treningu” dzieci dowiadują się skąd pochodzą owoce, produkty mleczne, pieczywo itp. Oczywiście część dzieci odpowiada na początku, że wszystko pochodzi z supermarketu :) Dzieci również podczas tych zajęć mogą dotknąć, posmakować, powąchać przedstawione produkty. Wiadomo, że dzieci niechętnie próbują rzeczy, których kolor im się nie podoba, panie przedszkolanki postanowiły je do tego sprytnie zachęcić :) Zafarbowały barwnikami spożywczymi sok jabłkowy :)

 

Ostatnią stacją była mała salka, do której przychodzi kilkoro dzieci wybranych z różnych grup, o których wiadomo, że mają problem z koncentracją. Ćwiczy się z nimi tak zwany marburski trening koncentracji. Na początku przedstawia się dzieciom obowiązujące zasady – odzywamy się gdy jesteśmy o to pytani, zgłaszamy się do odpowiedzi, odpowiadamy, gdy ktoś nas o coś zapyta. Każde dziecko ma swój zestaw ćwiczeń i miejsce, na którym zaznacza ile zdobyło już punktów. Za zdobyte punkty oczywiście przewidziane są nagrody :) Praktycznie trening jest tak pomyślany, że każde dziecko zawsze jakiś punkt zdobędzie, dzieci też chętnie nawzajem się chwalą za dobrze wykonanie zadania, co jest oczywiście niesłychanie ważne. Podczas tych zajęć dzieci wyciszają się przed przystąpieniem do ćwiczeń. Górne światło w sali zostaje wyłączone, na ziemi zapalana jest lampka solna, dzieci siedzą w kręgu na ziemi i zamykają oczka. Pani bije w gong i dzieci mają za zadania dopiero wtedy otworzyć oczy, gdy dźwięk całkiem zaniknie. Ćwiczenie to zmusza dzieci do koncentracji :) Właśnie wyczytałam, że takie zajęcia są idealne dla dzieci z ADHD, pomagają dziecku też radzić sobie z błędami, wzmacniają wiarę we własne możliwości, wspomagają też interakcje między rodzicami a dziećmi. Trening ten jest wprowadzony do przedszkoli od 1990 roku i według badań z roku 1996 wynika, że u 77 % dzieci zredukowała się ogólna ekscentryczność, u 66 % zmniejszyła się niestabilność emocjonalna.

 

Informacje przedstawione w przedszkolu bardzo mi się podobały, zwłaszcza gra planszowa „Rudi Rennmaus” i mam nadzieję, że mój Fikaczek dzięki udziale w tych zajęciach nadgoni nieco i nie będzie musiał zmieniać we wrześniu przedszkole :(


  • RSS