mamawniemczech blog

Na moim blogu opisuję codzienne życie mamy w Niemczech. Jestem dumną mamą chłopca i dziewczynki. Serdecznie zapraszam na mojego bloga! Komentarze mile widziane!

Wpisy z tagiem: aspat

Witam serdecznie w Nowym Roku!

Jak dla Was się on zaczął? Dla mnie cudownie – moja mała Tusia postawiła pierwszy samodzielny krok, po wielkich namowach ale udało się. Niestety od 1 stycznia minęło już trochę i ona jakoś dalej woli raczkować niż chodzić, nawet za ręce (co robiła na początku i dosyć jej to wychodziło ale po czasie zaczęła krzywo stawiać nogi więc przestałam), woli chodzić przy meblach. Powtórzyłam jej w grudniu jeszcze raz badania krwi (biochemia-ASPAT,ALAT, FT3, bilirubina, tarczyca) i nadal ASPAT podwyższony i lekko tarczyca. No nic, we wtorek znów ćwiczenia metodą Bobath (Vojtę terapeutka zakończyła wcześniej bo widziała postepy) i w lutym, gdy skończy się terapia zobaczymy co dalej. W marcu musimy do Monachium znowu na spotkanie z psychologiem a w kwietniu kontrola u neurologa. Dam znać co i jak.

Lekarze … :/

Brak komentarzy

Po wczorajszej wizycie u lekarki (nie powtórzono jej badania krwi a konkretnie nie powtórzono testu na enzym ASPAT i ALAT, które mała miała kilka miesięcy temu dosyć podwyższone), postanowiłam pójść do lekarza ogólnego aby ten spróbował pobrać krew mojemu dziecku. Pediatra próbowała wczoraj z żyły a nie z palca jak zrobiono to w zwykłym laboratorium w Polsce. Niestety ani z jednej ani z drugiej żyły się nie udało :/ Lekarka nawet mi powiedziała, że te wyniki nie mają większego wpływu na rozwój małej ale w domu poczytałam trochę o tych enzymach i między innymi dowiedziałam się, że ich podwyższony poziom może wsakzywać na chorobę wątroby lub mięsni, co moim zdaniem tłumaczyłoby problemy małej z wstawaniem, nie mówiąc o chodzeniu! Mała się dopiero obróciła z plecków na brzuszek w wieku 8 miesięcy i oczywiście lekarki to nie niepokoiło :/ Po rozmowie z koleżanką, której mam jest pielęgniarką i która mi powiedziała, że takim małym dzieciom pobiera się zawsze z palca krew. Poszłam więc dziś na badanie krwi z małą. Oczywiście znów usłyszałam „z żyły” no ale nic – na wizytę do kliniki dziecięcej, gdzie wykonuje się takie pobieranie krwi (nie wiem czemu!) nie miałam ochoty i czasu. W końcu po 20 minutach udało się pobrać próbkę krwi :) Lekarka jednak porozumiała się z naszą pediatrą i poprosiła o zaniesienie do niej próbki i wysłania jej do laboratorium. Poszłam, zaniosłam i dostałam jeszcze skierowanie, które musiałam zanieść tam gdzie byłam rano na badaniu krwi. Mam nadzieję, że w poniedziałek-wtorek dostanę dobre wyniki krwi :D.


  • RSS