mamawniemczech blog

Na moim blogu opisuję codzienne życie mamy w Niemczech. Jestem dumną mamą chłopca i dziewczynki. Serdecznie zapraszam na mojego bloga! Komentarze mile widziane!

Wpisy z tagiem: badanie-krwi

Terminy

Brak komentarzy

Dzisiaj mieliśmy z Fikaczkiem termin u ergoterapeuty. Na szczęście miałam dzisiaj auto a mój nowy Tageskind jak co wtorek był u kolegi po szkole. Pojechaliśmy nieco wcześniej, bo przed wizytą w centrum, chciałam z Tusią skoczyć do pediatry zrobić kontrolne badanie krwi, bo chciałabym mieć pod kontrolą wyniki prób wątrobowych (zawsze miała je podwyższone ale w sumie nikt nie potrafił wytłumaczyć dlaczego). Na miejscu okazało się, że jesteśmy za wcześnie – u pediatry trwała jeszcze przerwa. Mieliśmy ponad godzinę do spotkania z ergoterapeutą, więc pochodziliśmy trochę po mieście – kupiliśmy donutsa Fikaczkowi, potem poszukaliśmy sklepu papierniczego i powoli na piechotkę poszliśmy na umówiony termin. Tym razem mogłam zostać na teście. Rozpoczął się od części związanej z malowaniem. Na kartce papieru Fikaczek dostał tylko zarys domu i musiał go uzupełnić. Poszło mu super – namalował drzwi, potem okna a na koniec super dokładnie wyciął gotowy domek. Potem musiał namalować swój autoportret. Trochę potrzebował podpowiedzi ze strony terapeutki bo nie namalował na początku rąk i włosów. Potem były róże kręte drogi, np myszka musiała dojść do serka, rybka dopłynąć strumieniem do jeziora itp. Mały musiał ołówkiem namalować drogę i nie wyjść poza wyznaczone linie. to też poszło mu dobrze. Później musiał namalować to co pokazała pani a więc: kółko, krzyż, kwadrat i przekreślone dwie kreski – wszystko zrobił dobrze. Na sam koniec było najtrudniejsze zadanie – gra z figurkami o różnych kształtach. Fikaczek mógł wybrać sobie 2 plansze, na każdej było przedstawionych 5 przedmiotów – jajko, gruszka, sześcian itp. Następnie z pudełka musiał wyjąć odpowiednie figurki i postawić je na odpowiadającym im polu. Później wszystkie figurki musiał wsypać do woreczka i pojedynczo wyciągać i znów odpowiednio dopasować do pasującego obrazka na planszy. Wykonał to zadanie prawie bezbłędnie, miał problem tylko z sześcianem – na początku na jego miejsce wybrał bardziej płaską figurę. Następnie została sprawdzona jego zdolność ruchowa – czy umie każdym palcem dotknąć do kciuka, czy umie stać na jednej nodze i ile, czy umie skakać na jednej nodze, czy umie skakać do przodu susami. Wszystko to wykonał idealnie :) Potem przyszła pora na zabawę a ja chwilę mogłam wymienić się informacjami z terapeutką. Pokazałam jej opinie opiekunek z przedszkola, które, podobnie jak i ergoterapeutka, uważają, że Fikaczek ma problem ze zrozumieniem poleceń. Widać to było dziś podczas szukania pasujących przedmiotów – terapeutka podpowiadała, że szukany przedmiot jest bliżej niej, mały nie reagował. Potem mówiła, że jest koło młoteczka (to też był jeden z przedmiotów w grze), Fiki dalej nie reagował. Co mnie nieco uspokoiło, to to, że mały nie będzie potrzebował ergoterapii. Takich zajęć potrzebują dzieci, które mają problem z koordynacją, źle malują itp. Z dzisiejszego spotkania terapeutka była zadowolona, badała małego nieco ponad rok temu i była zadowolona z jego postępów. Stwierdziła jednak, że myśli, że zmiana przedszkola byłaby dla niego jednak wskazana. Porozmawia jeszcze z logopedą, która zajmuje się małym i po świętach dostanę opinię.

Po badaniu poszliśmy do pediatry na badanie krwi. Czekaliśmy wyjątkowo krótko :) Fiki bawił się ładnie w poczekalni a my z Tusią weszłyśmy do gabinetu. Mała przy pobieraniu krwi (z żyły!) była tak zaaferowana tym co robią, że bez problemu dała sobie zrobić zastrzyk! Udało się za pierwszym razem trafić w żyłę i szybciutko został pobrany materiał do badania. Omówiłam z lekarzem, że poprzednie wyniki badań krwi, zwłaszcza ASPAT i ALAT były podwyższone (próby wątrobowe). Badania były przeprowadzane ostatnio w 2011 roku, więc dla pewności chciałam je skontrolować. Lekarz na szczęście mnie uspokoił, że nie widzi powodów do niepokoju w wynikach, bo co laboratorium to inne wychodzą ale nie zbywał mnie opowiadaniem, że wyszukuję u dziecka choroby, jak to robiła pediatra z naszego miasta. Krew jutro pójdzie do badania i dostanę na piśmie wyniki.

Lekarze … :/

Brak komentarzy

Po wczorajszej wizycie u lekarki (nie powtórzono jej badania krwi a konkretnie nie powtórzono testu na enzym ASPAT i ALAT, które mała miała kilka miesięcy temu dosyć podwyższone), postanowiłam pójść do lekarza ogólnego aby ten spróbował pobrać krew mojemu dziecku. Pediatra próbowała wczoraj z żyły a nie z palca jak zrobiono to w zwykłym laboratorium w Polsce. Niestety ani z jednej ani z drugiej żyły się nie udało :/ Lekarka nawet mi powiedziała, że te wyniki nie mają większego wpływu na rozwój małej ale w domu poczytałam trochę o tych enzymach i między innymi dowiedziałam się, że ich podwyższony poziom może wsakzywać na chorobę wątroby lub mięsni, co moim zdaniem tłumaczyłoby problemy małej z wstawaniem, nie mówiąc o chodzeniu! Mała się dopiero obróciła z plecków na brzuszek w wieku 8 miesięcy i oczywiście lekarki to nie niepokoiło :/ Po rozmowie z koleżanką, której mam jest pielęgniarką i która mi powiedziała, że takim małym dzieciom pobiera się zawsze z palca krew. Poszłam więc dziś na badanie krwi z małą. Oczywiście znów usłyszałam „z żyły” no ale nic – na wizytę do kliniki dziecięcej, gdzie wykonuje się takie pobieranie krwi (nie wiem czemu!) nie miałam ochoty i czasu. W końcu po 20 minutach udało się pobrać próbkę krwi :) Lekarka jednak porozumiała się z naszą pediatrą i poprosiła o zaniesienie do niej próbki i wysłania jej do laboratorium. Poszłam, zaniosłam i dostałam jeszcze skierowanie, które musiałam zanieść tam gdzie byłam rano na badaniu krwi. Mam nadzieję, że w poniedziałek-wtorek dostanę dobre wyniki krwi :D.

Dzisiaj kolejny dzień zaplanowanego projektu „las” w przedszkolu. Z racji, że wczoraj nic mi nie wspomniano, żeby przed wyjazdem do lasu sprawdzić czy jednak dzieci nie są w przedszkolu, pojechaliśmy prosto do lasu. Niestety o 8:20 nikogo tam nie zastaliśmy :/ Wczoraj o tej porze było tam pełno aut. Nie byliśmy jedyni bo po chwili podjechały jeszcze dwa auta (dzieci z innych grup) i od nich wzięliśmy telefon do przedszkola ale oczywiście nikogo tam nie zastaliśmy, więc wróciliśmy do przedszkola … Tam okazało się, że … po wczorajszym dniu wiele rodziców z jednej grupy marudziło, że przy takiej pogodzie dzieci się pochorują i zdecydowano, że dzisiaj nici z wycieczki :/ Cóż, szkoda, że nas nie poinformowano :/ :/ :/ Na szczęście dość dobre wieści od pediatry – dzisiaj będąc na szczepieniu lekarka wypytywała jak idzie małej po sesjach terapeutycznych metodą Vojty i stwierdziła, że widzi też duży postęp w rozwoju :) Niestety nie dało się w żaden sposób pobrać małej krwi z żyły aby powtórzyć badanie krwi, które robiłam w Polsce … No nic, lekarka uspokajała, że być może trzeba to badanie (Aspat i Alat) robić bardzo wcześnie i na czczo i wtedy będą inne wyniki ale skoro i tak w ogóle nie dało się pobrać krwi z żyły, to i tak przynajmniej dziś nici z badania :) Uspokajała, żeby nie dać się zwariować, bo te niepokojące mnie wyniki i tak dużego wpływu nie ma na rozwój dziecka. Mała teraz jest na etapie większego rozwoju (prawdopodobnie przez dłuższą rehabilitację) i należy odczekać co będzie po skończeniu serii ćwiczeń metodą Vojty, oczywiście dowiedzieć się co na to kasa chorych (czy zechce kolejną sesję w takim krótkim czasie) zrefundować … Ach, pożyjemy zobaczymy …


  • RSS