mamawniemczech blog

Na moim blogu opisuję codzienne życie mamy w Niemczech. Jestem dumną mamą chłopca i dziewczynki. Serdecznie zapraszam na mojego bloga! Komentarze mile widziane!

Wpisy z tagiem: dzieci

Przed nami I Komunia Święta synka … W Niemczech odbywa się to trochę inaczej niż w Polsce, przede wszystkim nie ma żadnego odpytywania dzieci z modlitw i przykazań na wyrywki :P Rodzice zapisują dzieci na uroczystość Komunii w kościele (na próżno oczekiwać jakiegoś pisma od katechety szkolnego czy się chce zapisać dziecko czy nie), nasz ksiądz uważa, że jeśli jest to uroczystość kościelna, to zaczyna i kończy się w kościele, włączając w to już zapisy. W październiku każdy rodzic otrzymał na spotkaniu informacyjnym listę terminów, głównie były to terminy ważniejszych mszy świętych, na które należy przyjść z dzieckiem oraz terminy 3 większych spotkań tzw Bibeltag (dni Biblii), gdzie przez kilka godzin dzieciom czyta się historię biblijne, rozwiązują one różne quizy biblijne, poznają miejsca ważne w kościele, poruszany jest temat 1 spowiedzi … Oprócz tego rodzice dzieci pierwszokomunijnych są podzieleni na grupy i spotykają się z księdzem, zastanawiają się wspólnie czemu często się dzieje tak, że dzieci przystępują do I Komunii, ewentualnie jeszcze do bierzmowania a później jakoś omijają kościół. Rozmawia się także o swojej Komunii i pierwszej spowiedzi, jak się ją wspomina i jak przebiegały spotkania. Wczoraj miało miejsce właśnie 2 Bibeltag, na który także się zgłosiłam do pomocy, jednak z powodu przeziębienia, musiałam odwołać obecność. Dzieciom czytano wczoraj historię o dobrym pasterzu, który zostawił swoje 99 owiec i poszedł szukać jednej, zaginionej. Rozmawiano też z dziećmi o pierwszej spowiedzi i przytoczono opowiadanie o dziewczynce, która przed wyjściem ze szkoły pokłóciła się z mamą, w szkole krzyczała na inną dziewczynkę i pokazała jej język. Pod koniec dnia jednak czuła, że nie postąpiła słusznie. Dzieci miały się zastanowić, jak można naprawić to co zrobiła. Całe spotkanie trwało od 9 do 12:00, z małą przerwą śniadaniową. Kolejne, dłuższe spotkania, ma odbyć się pod koniec kwietnia. Wówczas dzieci mogą wspólnie z rodzicami wykonać swoje własne świece pierwszokomunijne. Odbędzie się także kościelny quiz z różnymi stacjami, które należy z dzieckiem zaliczyć. Już teraz stworzono listy, na które mogli się wpisywać rodzice aby pomóc w przygotowaniu tego dnia, gdyż ksiądz zawsze podkreśla, że tylko z pomocą rodziców można zorganizować spotkania. Poprzednio zgłosiło się zbyt mało chętnych do pomocy rodziców i jeden Bibeltag musiał być skrócony. W zeszły wtorek na spotkanie informacyjne  przyszło za to sporo pomocników :) Od razu utworzono listę na spotkanie na 29 kwietnia. Tam zgłosiłam się jednak na upieczenie ciasta dla dzieci. Mam w planie upieczenie ciasta w formie koszulki (alby) i udekorowania jej symbolami religijnymi lub na próbę upiekę ciasto w formie książki.

Póki co znalazłam ciekawy przepis na ciasto (biszkopt) przekładane czekoladą i konfiturą

http://www.slodkiefantazje.pl/przepisy/3078/tort-komunijny-w-ksztalcie-ksiegi?AspxAutoDetectCookieSupport=1

Przyg: 120 minPieczenie: 40 min
Średni
 Porcje: 20

Kolejny tort przygotowywany w ramach akcji „Pieczemy tort komunijny”. Akcję jak już wiecie prowadzę razem ze sklepem ZlotyAniol.pl, z którego pochodzą wszelkie dodatki użyte do zdjęć, na czele z opłatkiem, serwetkami, etc.

Tym razem tort w kształcie księgi. Przyznam szczerzę, że trochę się go obawiałam, ale okazało się, że zupełnie niepotrzebnie. Jeśli tylko prace rozłożymy sobie na poszczególne etapy (wcześniejsze przygotowanie kremu, upieczenie biszkopta, etc.) całość pójdzie nam dość sprawnie i stosunkowo szybko. Samo dekorowanie to już formalność.

Jeśli chodzi o smak, to postawiłam na klasyczny biszkopt, przełożony konfiturą z malin i puszystym kremem czekoladowym na bazie śmietanki. Wierzch to krem na bazie serka mascarpone i śmietanki kremówki wzbogacony o ulubiony aromat. Taki krem idealnie sprawdza się do dekoracji (są trwalsze niż te na bazie samej śmietanki kremówki) i nie musimy dodawać żadnych śmietan-fixów czy żelatyny).

Gorąco polecam!

Sposób przygotowania

Krem czekoladowy (dzień wcześniej):*

Czekoladę drobno posiekać. Podgrzać śmietankę do momentu aż zacznie wrzeć, zdjąć z ognia. Do gorącej śmietanki dodać czekoladę i pozostawić na kilka minut, by dobrze się rozpuściła. Po kilku minutach dokładnie wymieszać. Jeśli cała czekolada się nie rozpuściła, garnek ze śmietanką wstawić na mały ogień i mieszając rozpuścić dokładnie bryłki czekolady. Śmietankę wystudzić, wstawić do lodówki na cala noc, żeby mocno się schłodziła. Gotową, mocno schłodzoną masę czekoladową ubić na sztywny, puszysty krem, ponownie wstawić do lodówki/

*Masę czekoladową zamiast w lodówce można schłodzić w zamrażalniku, wtedy wystarczy kilka godzin (tą metodą można więc przygotować krem tego samego dnia).

Biszkopt:

Cukier i obie mąki podzielić na trzy równe części. Jajka podzielić po 3 sztuki.

Trzy białka wbić do miski (żółtka odlewamy do kubeczka). Białka ubić na sztywną pianę. Pod koniec ubijania, gdy piana jest już sztywna, stopniowo (po 1-2 łyżki) dodawać 1/3 cukru, cały czas ubijając do wyczerpania cukru (ubita piana powinna być sztywna i lśniąca). Następnie dodawać kolejno żółtka (te trzy odlane do kubeczka), po każdym ubijając około 30 sekund.

Jedną porcje mąki pszennej wymieszać z jedną porcją mąki ziemniaczanej. Przesiać do puszystej masy jajecznej, delikatnie wmieszać do ciasta drewnianą łyżką.

Dno prostokątnej tortownicy o wymiarach ok. 37 x 24 cm wyłożyć papierem do pieczenia. Boków tortownicy niczym nie wykładać i nie smarować. Do formy wlać ciasto przeznaczone na pierwszy blat. Piec w temperaturze 160 – 170ºC około 15-20- minut (do suchego patyczka, uważać, żeby biszkopt się nie spiekł).

Biszkopt po upieczeniu zostawiamy na ok. 10-15 minut w wyłączonym piekarniku z uchylonymi drzwiczkami, po tym czasie ponownie nastawiamy piekarnik. Przestudzony blat wyjąć z formy, ostrym nożem oddzielając boki biszkopta od formy.

Powyższe czynności powtarzamy jeszcze dwukrotnie, ponieważ potrzebujemy trzy blaty.

Można tez upiec jeden biszkopt i przeciąć go na trzy blaty, wtedy biszkopt pieczemy ok. 40 minut.

Poncz:

Herbatę wystudzić, dodać sok z cytryny i ulubiony aromat, wymieszać.

Konfitura:

Konfiturę podgrzać, przetrzeć przez sito.

Całość:

Dolny blat ułożyć na podkładce/dużym prostokątnym talerzu lub paterze, naponczować, na wierzch wyłożyć połowę konfitury, równomiernie rozsmarować, następnie wyłożyć połowę kremu czekoladowego, wierzch wygładzić szpatułką cukierniczą lub łopatką. Wyłożyć następny blat, naponczować go resztą ponczu, wyłożyć konfiturę i resztę kremu, wierzch wygładzić. Wyłożyć górny blat (tego już nie ponczujemy).

Dekoracja:

Serek mascarpone przełożyć do dużej miski, dodać śmietankę kremówkę i ubijać aż masa będzie sztywna i bardzo gęsta. Dodać cukier puder, aromat, wymieszać na wolniejszych obrotach.

Na górnym blacie biszkoptowym zaznaczyć wzdłuż krótszego boku połowę (można to zrobić flamastrem, nożem, nitką, czym Wam wygodnie. Z obu stron wyżłobić wgłębienie, tak by biszkopt miał na środku lekko wklęsły dołeczek jak książka (widać na szkicu i obrazku**). Na wierzchu i bokach tortu rozprowadzić krem, wygładzić szpatułką. Na wierzchu ułożyć krem w ten sposób by wyeksponować wyższe fale (stronice książki), widoczne na obrazku. Nakładamy więc ciut więcej kremu na wypukłe fale, a mniej na środku (tam gdzie biszkopt ma wgłębienie) i brzegach.

Wygładzone boki księgi ozdobić grzebieniem cukierniczym lub zwykłym widelcem zaznaczając na kremie poziomie kreski imitujące stronice książki (paski widoczne na zdjęciu). Na wygładzony wierzch tortu ułożyć prostokątny opłatek A4, dokładnie dociskając go do wgłębienia i wypukłości na wierzchu.

Boczne brzegi księgi (na wierzchu) udekorować rozetkami w kształcie ślimaków (używam tylki cukierniczej  w kształcie dużej gwiazdki – 1M Wilton), dół i górę księgi ozdobić tę samą końcówką robiąc fale. Środek zaznaczyć prosta pionową linią (tą samą końcówką) lub inaczej wg uznania.

I gotowe.  Prawda, że prosto? :)

- See more at: http://www.slodkiefantazje.pl/przepisy/3078/tort-komunijny-w-ksztalcie-ksiegi?AspxAutoDetectCookieSupport=1#sthash.06k0oS3h.dpuf

Po krótkiej przerwie w pisaniu bloga, wracam ponownie :) Zabiegana byłam ostatnio mimo, że zaczął się pierwszy tydzień ferii u nas i teoretycznie mam wolne od biegania do przedszkola i pilnowania Tageskind, wcale przez to mniej stresów nie ma :) Zacznę od tego, że mąż dowiedział się, że na początku czerwca musi na trzy tygodnie lecieć służbowo do Indii. I zaczęło się … paszport nieważny a bez niego ani rusz! Nie wyrabiał nowego bo jeżdżąc po Unii nie bardzo ma to sens :P Ale do Indii nie dość, że paszport to i wiza potrzebna. Więc pierwszym krokiem był fotograf, później ratusz i składanie wniosku o paszport. Okazało się, że potrzebny nasz Stammbuch, stary paszport i poświadczenie, że posiada się także polskie obywatelstwo bo od teraz jest to wszędzie odnotowywane. Wszystko znaleźliśmy ale stary paszport jak zniknął tak do dziś go nie znaleźliśmy :P Mąż zawiózł papiery do ratusza krótko przed 12 bo już zamykali. Opłata za nowy paszport (z odciskiem papilarnym) to wydatek 60 euro. Z racji, że do wyjazdu daleko nie ma a na paszport czeka się normalnie 4-6 tygodni, dodatkowa opłata za wyrobienie paszportu ekspresem to 30 euro. Na szczęście tą różnicę nam zwrócą, chyba z racji tego, że to wyjazd służbowy ale pewna nie jestem. Potem dalej szczepienia, które trzeba sobie samemu wykupić w aptece (3 szczepienia na żółtaczkę typu A i B w odstępie tygodnia i chyba jeszcze jedno) a następnie przyjść z nimi do lekarza. Problem polega na tym, że receptę dostaje się na każdą szczepionkę osobno a nie na komplet trzech, które potem można u lekarza przechować :/ Tutaj też było stresowo bo nasza lekarka na urlopie, więc mąż pojechał do lekarza sportowego u nas w miejscowości ale co? Oczywiście do końca tego tygodnia ma urlop więc trzeba szukać innego lekarza, który ma wolne i jeszcze zrobi szczepionkę. Znalazłam takiego również w naszej miejscowości ale trzeba być już o 16:30 bo do 17:00 przychodnia otwarta a potem …. lekarze na urlopie :) Szczepionka musi być dziś zrobiona, powinna w sumie już wczoraj bo minął równo tydzień ale dzisiejszą datę mąż miał wpisaną w karcie szczepień. Bałam się czy mąż da radę tak szybko wyjść z pracy bo ostatnie dwa dni wracał do domu koło 22:00 :/ Ale udało się :) Co do kosztów za szczepionki, dostaliśmy od naszej kasy chorych formularz, który ma wypisać lekarz i wraz z oryginałami recept mamy je odesłać i dostaniemy zwrot kosztów. Wczoraj mąż odebrał paszport i w pracy dostał wniosek o wydanie wizy (koszty wizy pokrywa pracodawca). Ufff … Jeszcze tylko wymiana waluty (niestety w Sparkassie gdzie kurs jest bardzo niekorzystny a czegoś takiego jak kantor próżno w Niemczech szukać:P), jakieś zakupy na wyjazd typu torba, odpowiednie ubrania, kremy na słońce itp. Niestety podczas nieobecności męża mam co niedzielę mecze drużynowe tenisa :/ Udało mi się „zorganizować” teściów na weekend 15-16 czerwca żeby przyjechali i uważali na dzieci a ja w tym czasie mogę jechać na mecz. Później wpadną moi rodzice może na 2 tygodnie, to jak akurat będę brała udział w meczach, to znów skorzystam :)

Z racji, że są ferie mam dwa tygodnie dzieciaki non stop na głowie – przedszkole zamknięte, nie ma treningu tenisa ani piłki nożnej. Jest ciężko :P


  • RSS