mamawniemczech blog

Na moim blogu opisuję codzienne życie mamy w Niemczech. Jestem dumną mamą chłopca i dziewczynki. Serdecznie zapraszam na mojego bloga! Komentarze mile widziane!

Wpisy z tagiem: festyn

Wczoraj z rodzicami i dzieciakami pojechalismy na wycieczke do parku z ptakami i innymi zwierzatkami w Abensberg. Najwieksza atrakcja parku byl pokaz ptakow drapieznych – orla, sepa, sokola. Fikaczek byl juz w tym parku z wycieczka z przedszkola i bardzo mu sie tam podobalo, tak bardzo, ze z wrazenia zapomnial zrobic zdjecia swoim aparatem Fisher Price :P Postanowilismy pojechac z nim jeszcze raz, naprawde bylo warto. Park okazal sie wspanialym miejscem dla dzieci – przy wejsciu znajdowal sie maly plac zabaw, restauracja gdzie mozna bylo sie posilic po zwiedzaniu, kiosk z lodami i maly sklepik z pamiatkami :) Do zwiedzania bylo takze sporo – przerozne ptaki egozotyczne i drapiezne, sowy, kucyki, skunks, osiolki i wiele innych zwierzatek … W parku bylismy prawie 3 godziny! O 15:00 odbylo sie show z drapieznymi ptakami. Drapiezniki lataly nad glowami widowni lapiac nagrody. Na znak opiekuna lataly na pobliskie drzewa i na sygnal powracaly na przygotowane dla nich miejsce kolo widowni. Ptaki mozna bylo obserwwac z bardzo bliska, gdy siedzialy na reku opiekuna. Fikaczek mowil, ze gdy byl z przedszkolem, to mozna bylo poglaskac sowe, tym razem jednak nie byla ona w programie show, szkoda, moze tylko dla dzieci byla wyciagana z klatki :)

Po show poszlismy posilic sie jablecznikiem i ruszylismy na chwile do centrum Abensberg i zatrzymalismy sie pod wieza prywatnego browaru Kuchlbauer. Budynek prezentuje sie bardzo ciekawie pod wzgledem architektonicznym. Nad planami budowy wiezy pracowali architekci Friedensreich Hundertwasser, Peter Pelikan i Leonhard Salleck (wlasciciel prywatnego browaru Kuchlbauer). Wieza zostala zbudwana w 2010 roku, mierzy 34,19 m, kopula wiezy ma srednice 10 m i wazy 12 ton. Poczatkowo wieza miala mierzyc 70 m ale sprzeciwil sie temu pomyslowi konserwator zabytkow, sprawa ta nawet miala swoj final w sadzie.

 

Dla zainteresowanych link:
http://regiowiki.pnp.de/index.php/Kuchlbauer-Turm_(Abensberg)

U stop wiezy znajdowal sie ogrodek piwny, w ktorym mozna bylo takze kupic piwo z browaru – szesciopak z roznymi gatunkami piwa. Tata zaopatrzyl sie w jedno na pamiatke. Jadac do domu widzielismy po drodze przygotowania do zaczynajacego sie 29 sierpnia festynu piwnego Gillamoos. Na pewno sie wybierzemy do Abensberg jeszcze raz :)

 

Jak co roku we wrześniu w naszym mieście odbywa się kilkudniowy festyn, który zamyka uroczysty przemarsz dzieci ze żłobków i przedszkoli. Mój Iwunio już 2 raz brał w nim udział :) Poprzednio chodząc jeszcze do żłobka. Wszystkie przedszkola i żłobki zamykały o 13:00 i o 13:45 rodzice mieli dzieci zaprowadzić na zbiórkę. Niestety mój kochany syneczek nie lubi chodzić w parach a tymbardziej, jak mama mu znika :P Na szczęście dał się namówić i poszedł grzecznie za rękę z opiekunką. Ja musiałam pójść i z ukrycia obserwowałam przemarsz, robiąc pamiątkowe zdjęcia i videa. Udało mu się dojść prawie do samego placu, na którym odbywał się festyn i gdzie stały różne karuzele i budy ze słodyczami, zabawkami, losami, strzelnicami … Część dzieci szła ubrana w tradycyjne stroje bawarskie – dziewczynki w dirndlach a chłopcy w skórzanych spodenkach :) Mój Iwo w zeszłym roku był tak ubrany :) Wyglądał mega słodko:P Tym razem poszedł ubrany tak jak czuł się najlepiej – spodnie i bluza z Lightning Mc Queen. Taaak … Jest wielbicielem bajki „Auta” :P Po przemarszu ulicami Geisenfeld, każde dziecko dostało żeton na darmową przejażdżkę karuzelą i zostało odebrane przez rodziców. Dzieci oddały też czapki z logo przedszkola i kartki zawieszone na szyi, na których było zapisane imię dziecka i awaryjny numer telefonu, pod który należało dzwonić w razie gdyby dziecko się zagubiło o co nie było trudno przy takiej liczbie ludzi. Na szczęście przemarsz odbył się bez problemów – jak zawsze główna ulica miasta, którą szły dzieci została zamknięta, na samym początku jechał radiowóz, za którym szła orkiestra a potem pokolei wszystkie dzieci, niektóre niosły tabliczki z nazwami żłobka/przedszkola.
Razem z Iwem przejechaliśmy się diabelskim kołem. Oczywiście LEti musiała nam towarzyszyć, nie miałam jej z kim zostawić. Potem kupiliśmy trochę losów w Czerwonym Krzyżu i na koniec Iwo przejechał się karuzelą siedząc w lokomotywie. O 15:00 w hali odbywał się teatrzyk kukiełkowy, tym razem wystawiano Pipi Langstrumpf ale Iwo niestety nie był zainteresowany, pozatym miejsca, z których byłoby dobrze widać, trzeba było dużo wcześniej sobie zająć. Zobaczymy jak będzie za rok :)


  • RSS