mamawniemczech blog

Na moim blogu opisuję codzienne życie mamy w Niemczech. Jestem dumną mamą chłopca i dziewczynki. Serdecznie zapraszam na mojego bloga! Komentarze mile widziane!

Wpisy z tagiem: jesien

Jesień zbliża się dużymi krokami co widać nie tylko po chłodniejszych dniach ale i po tym, że dzieciaki wracają do przedszkola. Nasz Królewicz poszedł wczoraj pierwszy raz bo dłuższej przerwie. Oczywiście dzień przed już mówił, że nie pójdzie, to samo w dzień kiedy trzeba było iść, ale o dziwo szybko sięuspokoił W przedszkolu była garstka dzieci bo większość z nich ma rodzeńśtwo, które chodzi już do szkoły, więc zapewne w przyszłym tygodniu będzie komplet.

Od 13 września oba moje dziatki pójdą do logopedy przy przedszkolu. Na razie Tusia poczyniła trochę postępów w mowie – mówi już „miś”, „idź’, „mama”, „daj”, „tita”, „jeszcze”. Oby tak dalej …

Idzie jesień a wraz z nią pojawiają się moje ulubione wrzosy … Wysłałam męża do LIDLA po kilka okazów i zaczełam przygotowywać w ogródku miejsce na wrzosowisko. W zeszłym roku też robiłam ale niestety nie wybałam najlepszego miejsca – zarosły je moje bujne zioła – mięta, melisa i inne mi nieznane nawet :) Tym razem wybrałam inne miejsce ale wcale nie jest łatwiej :P Zaczełam w poniedziałek a jeszcze nic nie posadzone :( Problemem jest róża pnąca, która ma strasznie rozrośnięte korzenie i twardy pień. Musiałam męża prosić o wykopanie i jeszcze kawałek siedzi pod tarasem :/ Chyba nie dam więcej rady, zobaczymy …. Ziemia w każdym razie jest pięknie skopana, dodałam torfu i może jutro w wolnej chwili uda mi się wreszcie nasadzić wrzosy a potem posypać je korą, której nakupiłam we wtorek z 6 dużych worów :) JAk będzie gotowe, pochwalę się zdjęciem :)

Witam znowu,
przyszedł jesień, lato się skończyło a wraz z jego końcem nastąpił też początek nowego roku w przedszkolu. Od poniedziałku mój synek chodzi do nowego przedszkola. Odprowadziliśmy go razem z mężem i siostrzyczką. Szczerze mówiąc nie byłam nastawiona na taką rozpacz ! Iwo zaczął płakać już pod przedszkolem, jeszcze w aucie. Nie umiał się dość długo uspokoić ale co było zrobić – trzeba było w końcu „przeciąć pępowinę”. Poszedł na ręce do opiekunek i poszliśmy. Odebrałam go już około 11:00. We wtorek też jeszcze go odprowadziliśmy wspólnie i odebrałam go o 11:30. Dzisiaj już mąż odprowadził go sam i z relacji opiekunek wiem, że było lepiej, szybciej też dał się uspokoić. Pierwszy raz dziś jadł obiad z innymi dziećmi. Podobnie jak wczoraj kiedy go odbierałam, bawił się z dziećmi i nawet mnie nie zauważył w drzwiach. Jutro ma zostać już do 13:00.
Od poniedziałku też wróciła codzienna rutyna związana z moją pracą jako Tagesmutter. Na szczęście Iwo i Tagesind rozumieją się (prawie) zawsze dobrze więc aż tak źle nie jest. W poniedziałek Iwo już był w domu zanim przyszedł Tageskind i razem robiliśmy prace plastyczne związane z początkiem jesieni (jakie? Zapraszam na nowego bloga: www.wcosiebawic.blog.pl). Prawdopodobnie dopiero przyszły tydzień będzie tym pierwszym „normalnym” tygodniem pracy bo Iwo będzie już po etapie przyzwyczajania się do przedszkola i będę go o 14:00 dopiero odbierała.
Wszystkim dzieciakom rozpoczynającym nowy rok przedszkolny – dużo nowych przyjaciół i zabawy!


  • RSS