mamawniemczech blog

Na moim blogu opisuję codzienne życie mamy w Niemczech. Jestem dumną mamą chłopca i dziewczynki. Serdecznie zapraszam na mojego bloga! Komentarze mile widziane!

Wpisy z tagiem: niemcy

Wczoraj razem z moją dwójeczką dzieci poszłam na zapisy do przedszkola. Mój Iwuś chodzi od lutego do przedszkola ale tylko z tego powodu, że przedszkole, które dla niego wybrałam nie miało miejsc a pozatym mój synek nie miał jeszcze skończonych 3 lat, co jest prawie zawsze jednym z najważniejszych kryteriów. Zaraz po odebraniu z obecnego przedszkola poszliśmy na zapisy. Myślałam, że wejdę, wpiszę się na listęi tyle … Wchodzę a tu już kolejka rodziców do osobnego pokoju, gdzie się składało wniosek :) Wszyscy zaciekle wypisują podania i czekają :) Na szczęście w korytarzu była zjeżdżalnia i mój mały łobuziak miał super zabawę. Były też inne dzieci, na które Iwo warczał jak dinozaur (pewnie efekt „Epoki lodowcowej”, która ostatnio jest jego ulubionym filmem) :P Kiedy przyszła nasza kolej, Iwo nie chciał ze mną wejść ale jak tylko zobaczył, że chcę go zostawić, poleciał szybko. Podania przyjmowała szefowa przedszkola w asyście jednej z opiekunek. Iwo zaprezentował się paniom pięknie przesuwając fotel i otwierając pudełko z zabawkami schowane najprawdopodobniej przed ciekawskimi dziećmi (koło drzwi był dywanik i wyjęte zabawki) oraz sprzątając paniom ze stołu :P Po krótkiej rozmowie („dlaczego chcę zmienić przedszkole?”, „Czy dziecko ma jeść w przedszkolu obiad?”) poszliśmy do domu. Teraz pozostaje nam czekać na odpowiedź przedszkola czy od września Iwo dostanie miejsce. Po świętach wielkanocnych będę wiedziała na pewno i wówczas mogę zrezygnować z obecnego przedszkola (do końca maja).

W Niemczech bywałam sporadycznie – w odwiedzinach u babci, jako mała dziewczynka. Kraj ten wówczas był w porównaniu z Polska rajem – wiele rzeczy było dostępne tylko tam. Mnie interesowały głównie lalki Barbie:) Później przyjechałam znów w wieku 15 lat – turniej tenisowy. Mieszkałam wtedy jak się potem okazało u mojego przyszłego męża :) Później widzieliśmy się 3 lata później i coś zaiskrzyło miedzy nami – rozpoczęliśmy związek na odległość, który zakończył nasza rozłąkę w 2005 roku kiedy to skończyłam studia – wtedy na stale przyjechałam do Wuppertalu, do męża. Mieszkaliśmy razem z jego rodzicami ale nie długo bo nie cały rok później mąż znalazł prace i wyprowadziliśmy się na Bawarię. Ślub cywilny braliśmy w 2003 roku w Wuppertalu – pomyślałam „Lepiej tak, gdybym kiedyś musiała mieszkać w Niemczech”. Niemiecki rozumiałam ale i tak musiałam mieć tłumacza. Na szczęście mogłam kogoś przyprowadzić a nie wynajmować urzędnika. Musiała to tylko być osoba nie spokrewniona ani ze mną ani z mężem.


  • RSS