mamawniemczech blog

Na moim blogu opisuję codzienne życie mamy w Niemczech. Jestem dumną mamą chłopca i dziewczynki. Serdecznie zapraszam na mojego bloga! Komentarze mile widziane!

Wpisy z tagiem: st-martin

Dzisiaj świętego Marcina (St. Martin, w Nimeczech), które chętnie jest obchodzone w przedszkolach i żłobkach wraz z rodzicami dzieciaczków. My również byliśmy wczoraj zaproszeni na taką uroczystość w przedszkolu Tusi, jednak tym razem zaproszeni zostaliśmy przez partnerskie przedszkole, z którym współpracuje przedszkole naszej córki i które raz w tygodniu odwiedza. Przemarsz z latarenkami był zaplanowany na godzinę 17;00. Chcieliśmy się wybrać całą rodziną, więc rano zawiozłam męża do pracy, syna do szkoły i o 8;00 musiałam być w domu bo przychodziło moje Tageskind (dziecko, które pilnuję), dodatkowo nie posłałam córki do przedszkola, bo inaczej przyjechałaby busikiem do domu o 16:45 i nie zdążylibyśmy na 17:00 na spotkanie (po drodze jeszcze musiałam odebrać męża z pracy). Na szczęście córka się super bawiła z moją podopieczną, potem szybko pojechałam po syna do szkoły, krótkie zakupy, coś zjeść i pojechaliśmy. Na miejscu czekała jedna z opiekunek Tusi i wręczyła jej latarenkę, syn miał swoją, którą rok temu zrobił w szkole. Był też oczywiście św. Marci na prawdziwym koniu i wszyscy śpiewając ruszyliśmy w pochodzie.Nasze dzieciaki pobiegły do przodu i tym sposobem szły w pierwszej parze zara za św.Marcinem:) Potem rozegrano scenkę, w której św.Marcin dzieli się swoim płaszczem z żebrakiem a na koniec dzieci dostały po serduszku z piernika aby podzielić się ze swoimi rodzicami i rodzeństwem.Potem w ogródku przy ognisku można było posilić się brecelkami i kanapkami oraz rozgrzać się dziecięcym grzańcem (za symboliczne 1 Euro). Nasze dzieciaki jednak świetnie się bawiły na placu zabaw :)

Jak co roku w listopadzie, dzieci w żłobkach, przedszkolach i szkołach obchodzą święto św. Marcina. W tym roku udało nam się pójść całą rodziną :) O 17:00 poszliśmy wszyscy pod przedszkole, tatuś zaprowadził juniora do wychowawczyń i razem ze mną, Tusią oraz pozostałymy rodzicami czekał na dworze. Po krótkim oczekiwaniu wszystkie dzieci w parach wyszły wraz z latarenkami. Panie poustawiały je w dłuuugi korowód. Ruszyliśmy w asyście straży pożarnej (zabezpieczała pochód) śpiewając piosenki o św. Marcinie. Nasz kochany synek zaraz na początku płakał, że chce do mamy ale jakoś go „przetrzymali” i szedł, wprawdzie na końcu z wychowawczynią ale jednak:) Szliśmy za nim w bezpiecznej odległości i w miarę możliwości robiliśmy zdjęcia:)
Niedaleko przedszkola odegrana została scena z życia św. Marcina – w zimną noc przy ognisku grzał się żebrak. Spotkał go przejeżdżajcy na koniu św. Marcin, który podzielił się z nim połową swego płaszcza. Dzieci patrzyły zafascynowane ogniem i prawdziwym koniem :) W drodze powrotnej nasz synalek już szedł uśmiechnięty i machał do nas. Na koiec zostały pobłogosławione przez diakona naszej parafii a następnie rozdane upieczone przez dzieci chlebki w kształcie gęsi (symbol św. Marcina, zdradziły jego obecność w stajni gdzie się ukrył, gdy chciano go na biskupa wybrać). Dzieci śpiewały piosenki i rozeszły się do rodziców. Na koniec każdy mógł za drobną opłatą skosztować różnych wypieków przyniesionych przez rodziców. My przynieśliśmy ciasto czekoladowe.
Poniżej nasz synuś z latarenką:


  • RSS