mamawniemczech blog

Na moim blogu opisuję codzienne życie mamy w Niemczech. Jestem dumną mamą chłopca i dziewczynki. Serdecznie zapraszam na mojego bloga! Komentarze mile widziane!

Wpisy z tagiem: tageskind

Dzisiaj jak co poniedziałek obie pociechy miały termin u logopedy. Fikaczek po swoich zajęciach zszedł ze mną i logopedą (i nieodłączną Tusią:P) piętro niżej do grupy przedszkolnej, która składała się jedynie z 10 dzieci i do której ewentualnie od września mały by poszedł. Miałam już obawy po podobnej wizycie w piątek w Pfaffenhofen ale o dziwo mimo pierwszych chwil nieśmiałości (chował się za drzwiami ale nie płakał na szczęście i nie robił nieszczęśliwej miny), wszedł do sali i nawet mu się spodobało – zwłaszcza drewniany sklepik, w którym się dobrze poczuł. Tusia oczywiście weszła bez oporów i jeszcze chciała dostać się do jedzenia bo dzieci akurat jadły drugie śniadanie. Okazało się, że opiekunka zna Fikaczka! Byłam zdziwiona bo ja tej pani nie kojarzyłam w ogóle ale okazało się, że spotkałyśmy się u kolegi Fikaczka z naszej ulicy :P Była tam kiedyś w odwiedziny, kiedy pierwszy raz przyprowadziłam tam małego i Tusię. Fikaczek poszedł potem znów do przedszkola a ja z Tusią do domu. Przed 14 ruszyłyśmy znów do miasta żeby małego odebrać i po drodze mojego nowego Tageskind, który obok przedszkola chodzi do świetlicy. Poszliśmy na piechotkę na plac zabaw i pograć w piłkę nożną. Fikaczkowi się bardzo podobało. Nawet spotkaliśmy jakieś dzieciaki, które mój „drugi” syn najwyraźniej znał. Po około 45 minutach wróciliśmy do domu i pograliśmy trochę w „Monopoly cars”. Fikaczek nieco był nieszczęśliwy bo nie wygrał i nalegał na grę w „Batmana”. Zgodziłam się bo obiecał najpierw w grę planszową. Niestety Tageskind się Batman nie podobał, więc włączyłam im piłkę nożną. Potem na szczęście się coś zacięło i chłopaki zajęły się graniem w piłkę na pomnmniejszonej wersji boiska – zabawce przypominającej piłkarzyki, z tą różnicą, że piłkarzami nie porusza się uchwytami ale przy każdej figurce, znajdują się zagłębienia, do których trafia piłka. Żeby strzelić piłką, wygina się piłkarzyka i w ten sposób „podaje” ją do kolejnego gracza. Prosta i tania zabawka oczywiście z niezawodnego sklepu rzeczy używanych w naszym mieście :) Tageskind został odebrany około 17:30, najpierw jednak musiałam z jego tatą załatwić resztę papierkowej roboty. Jedno dziecko a tyle papierków do wypełnienia :P Zobaczymy jak będzie w środę, gdy małego znów odbierzemy.

Po wtorkowej rozmowie w przedszkolu mam mieszane uczucia – co lepsze dla Fikaczka? Zmieniać mu przedszkole na inne ale mające mu pomóc w tym, że nie będzie miał żadnych deficytów idąc za 1,5 roku do szkoły? Czy lepiej zrobić wszystko żeby został tu gdzie jest i mocno nad nim pracować? Obawiam się, że przyzwyczajenie się do nowego miejsca zajmie mu dużo czasu. W obecnym przedszkolu zajęło mu prawie rok żeby się zaaklimatyzować. Dzisiaj od terapeutki, która przyszła do Tusi dowiedziałam się, że jeśli już tak daleko by było, że zmiana placówki jest wskazana poprzez opinię z Monachium i ergoterapeuty (to już 19 marca nas czeka), to najlepiej pozostać w tej, która jest w naszym mieście. Dodatkowo dowiedziałam się, że prowadząca taki ośrodek w oddalonym od nas większym mieście nie jest zbytnio przyjazna i wielu rodziców się na to trochę skarżyło. Na szczęście ona z dziećmi nie ma później nic wspólnego. Niemniej jutro mamy tam termin i się sami dowiemy jaka jest. Co mnie nieco pocieszyło, to to, że ergoterapueta, który oceni małego tego 19 marca stawia trafne diagnozy i jeśli ona stwierdzi, że Fikaczek jednak powinien zostać w przedszkolu, w którym teraz obecnie jest, to mogę być pewna i się nie martwić. Jeśli będzie jednak niepewna, to różnie może być. Może się okazać, że mimo iż będę chciała go posłać u nas, to nie będzie miejsc i jednak do tego oddalonego sporo od nas miasta będzie musiał być skierowany. Oczywiście jak wszędzie są listy oczekujące. Może się równie dobrze okazać, że psycholog, który małego w tej placówce też będzie chciał zbadać, oceni, że mały tam w ogóle nie pasuje bo przyjmują dzieci z większymi deficytami w rozwoju. Zobaczymy jak będzie. Póki co próbuję z  nim ćwiczyć słówka niemieckie poprzez ruch – rzucamy do siebie piłką i wymawiamy słowa. Mały chętnie to robi więc czemu nie? Dodatkowo staramy się codziennie ćwiczyć logopedyczne ćwiczenia, które mamy na płycie CD „Igraszki logopedyczne smoka Szczepana”, którą dostał na święta od chrzestnej:)

Myślę, że dodatkowo może mu pomóc to, że od poniedziałku będę miała nowe Tageskind – chłopca w wieku szkolnym, który po szkole będzie u nas na kilka godzin. Pograją razem w piłkę i mały poćwiczy więcej niemiecki, bardzo liczę, że to coś da.

Pozatym chcemy małego zachęcić do karate, bo czytałam, że to dobrze wpływa na pewność siebie, której najwyraźniej mu brakuje, bo czuje się niepewnie w grupie, bez najlepszego kolegi wręcz jest zagubiony. Najbardziej jednak chciałabym go zapisać na piłkę nożną i może się to nawet udać, bo chłopiec, którego pilnuję, we wtorki ma treningi. W poniedziałek może się uda żeby mały pojechał z najlepszym kolegą na zajęcia gimnastyczne.

Już prawie rok opiekuję się małym chłopczykiem (Tageskind) i czas ten nieuchronnie zbliża się do kónca …. 29 lutego maluch przyjdzie do nas po raz ostatni :( Mój synek się bardzo z nim zaprzyjaźnił, choć jest starszy i na pewno będzie za nim tęsknić, podobnie jak ja bo też się do niego przywiązałam. Przygotowuję ją go na ten moment od miesiąca ale synek płacze i nie chce słyszeć o rozstaniu :) No niestety to przykre doświadczenie pożegnania prędzej czy później musi nastapić i nie obronię go przed tym. Czekam na nowe Tageskind ale póki co Caritas nikogo mi nie znalazł, co nie jest łatwe- póki jestem na urlopie wychowawczym, mogę pracować tylko 15 godzin w tygodniu. Pozatym zależałoby mieć Tageskind w takich godzinach, kiedy nie muszę z nim iść po małego do przedszkola …

I oto nadszedł ten dzień – pierwszy kontakt z rodzicami, którzy szukają Tagesmutter. Odwiedziła mnie dziś mama ze swoim maluszkiem. Mój Iwuś był w tym czasie w przedszkolu ale Leticia z zainteresowaniem przyglądała się nowemu koledze :) Póki co czekam na 2 spotkanie aby podpisać papiery. Tak szybko doszło do spotkania, że nie zdążyłam przesłać papierów w sprawie mojego ubezpieczenia, do urzędu skarbowego … Wyjaśniłam co i jak z Caritasem bo zawsze w razie pytań mogę tam liczyć na pomoc. Muszę jeszcze porozmawiać z księgowym bo mam trochę kłopotów z wypełnieniem pisma do skarbówki. Ale wizyta była bardzo sympatyczna i mam nadzieję, że będzie nam się dobrze współpracowało. Póki co zaczynam moją pracę od 15 godzin w tygodniu :)


  • RSS