mamawniemczech blog

Na moim blogu opisuję codzienne życie mamy w Niemczech. Jestem dumną mamą chłopca i dziewczynki. Serdecznie zapraszam na mojego bloga! Komentarze mile widziane!

Wpisy z tagiem: tagesturnier

Dzisiejszy dzien nie zaczal sie dobrze – zaspalismy na busa do przedszkola :/ Budzik nie zadzwonil, obudzil mnie dopiero budzik meza o 07:30 ale juz bysmy bie zdazyli sie zebrac i zdazyc do oddalonego 25 km Pfaffenhoffen:( Zeszlam na dol zadzwonic do szkoly (jest polaczona z przedszkolem) i zglosilam nieobecnosc dzieci. Musze to robic zeby zostalo odmowione jedzenie. Pozniej dopiero musialam obdzwonic grupy maluchow. Oczywiscie, kiedy wzielam telefon do reki, byl calkowicie wyladowany – zlosliwosc rzeczy martwych:P Troche podladowalam go i udalo mi sie powiadomic o dzisiejszej nieobecnosci dzieciakow,nawet do kierowcy busa zadzwonilam z przeprosinami:) Dobre bylo to, ze od opiekunki Tusi dowiedzialam sie, ze mala robi tam postepy – coraz wiecej mowi (i panie ja rozumieja a ona rozumie panie :P).

Zanim maz poszedl do pracy, poszlam na krotki spacerek na Mailem a pozniej krotko przed 11:00 z dzieciakami i piesiem, az na pola i plac zabaw i o 11:30 bylismy w domku. Bylo dzis dosyc zimno, nawet Tusia miala ubrany kombinezonik narciarski. Kolo 14:00 przyszedl moj Tageskind, podalam dzieciakom leniwe pierogi z maslem i cukrem, potem poszlismy wymeczyc Mailo na spacerze czyli patrz:chlopaki kopaly sobie pilke a Mailo „gral” z nimi :) Dobrze, ze Tusia byla dosc grzeczna i nie robila wiekszych problemow. O 15:05 zapakowalam dzieciaki do auta, zamknelam Mailo w domu, dla pewnosci zostawilam wlaczona kamere na ipadzie zeby skontrolowac czy szczeka i pojechalismy na trening pilki noznej. Dzisiaj pierwszy raz poszlismy na nowa hale sportowa, bo tam graja mlodsze dzieci. Iwo podczas cwiczenia na 7 strzalow, trafil 6 bramek :) Na koniec mecz zakonczyl sie remisem 5:5. Pozniej trener powiedzial rodzicom, ze za dwa tygodnie dzieciaki beda mialy okazje zagrac swoj pierwszy mecz w okolicach Ingolstadt. Zobaczymy czy ktoremus z nas uda sie z malym pojechac na jego debiut :) Po treningu Fikaczek i moj Tageskind bawili sie na hali w chowanego. Kolo 16:45 udalo mi sie przekonac zeby sie ubrali i zebysmy zaczeli isc w kierunku auta bo po 17 mojego podopiecznego mial odebrac ojciec. Tymczasem dzisiaj sie zjawil wczesniej, nie odebral jeszcze corki z przedszkola. Tym sposobem wczesniej wrocilismy do domu a tam ledwo weszlismy i przeszlismy z trudem do salonu (Mailo sie strasznie cieszyl na nasz widok), zadzwonil maz – na szczescie nie musialam go odbierac z pracy, wroci z kolega :) Kiedy wrocil, zabralam Fikiego i pojechalismy wywiezc Gelbe Sacki, szklo i metale i skoczylismy na zakupy do Lidla. Jutro o 11 gram w jednodniowym turnieju tenisa w Wolnzach i cos musze im naszykowac do jedzenia. Trzymajcie kciuki :)

wczoraj pojechałam na kolejny jednodniowy turniej tenisowy, tym razem zorganizowany w miejscowości Schweitenkirchen. Był to mój trzeci występ w takiej imprezie. Jak dotąd była to jedyna dla mnie możliwość zagrania z kimś a dodatkowo zdobycia punktów. Pierwszy mecz miałam zaplanowany na 12:00. Na miejscu, po uiszczeniu wpisowego (25€), dowiedziałam się kto będzie moją przeciwniczką. W turniejach tego typu, gra się zawsze dwa mecze – jeden z lepsza i jeden ze słabszą zawodniczką. Tym razem pierwszy mecz miałam z „miejscową”, która jak się pózniej okazało miała wyższą klasę ode mnie (15, ja mam obecnie 16). Nazywała się Vera Müller. Udało mi się wygrać z nią 6:2, 6:4. O 13:30 było już po meczu i do kolejnego, wyznaczonego na 15:00 miałam sporo czasu, mogłam się spokojnie wykąpać i coś zjeść w barku. Od organizatora turnieju dostałam kupon na 2,50€ i za niego kupiłam sobie bułkę z serem i banana. Pózniej skusiłam  się na kawałek ciasta ze śliwkami. Na kort weszłam pół godziny wcześniej, gdyż zwolnił się kort. Tym razem grałam z przeciwniczką z klasą 20, mamą jednej z uczestniczek, panią Martiną Steinberger z drużyny Damen 40 z Pfaffenhofen. Bardzo sympatycznie mi się z nią rozmawiało, tak dobrze, że podczas przerwy organizator wołał:”time!”;). Udało mi się wygrać 6:3, 6:0 i po raz pierwszy wygrałam oba mecze:) z tej okazji mogłam sobie wybrać prezent – do wyboru, z pudła z fantami. Wybrałam sobie saszetke z calvin klein, w której był loton „gucci” i różowa apaszka. Atmosfera była tam bardzo przyjazna i chętnie wybiorę się na kolejny taki turniej, który we wrześniu odbędzie się w Dachau, może znów będę miała szczęście.

Dzisiaj brałam udział w jednodniowym turnieju tenisowym w oddalonym o 40 km od nas Petershausen. Zasada jest prosta, gra się  raz z lepszą , raz  z gorszą zawodniczką. Ja pierwszy mecz grałam  po 15:00  z  18-letnią dziewczyną  z klasą  11 a wiec o 5 klas wyższą niż moja. Niestety przegrałam 6:3 6:1 ale nie bez walki ;) Potem grałam  z klasą 15 i wygrałam 6:1 6:3 :) Wyczytalam, ze powinnam 100 punktów do rankingu :)


  • RSS