mamawniemczech blog

Na moim blogu opisuję codzienne życie mamy w Niemczech. Jestem dumną mamą chłopca i dziewczynki. Serdecznie zapraszam na mojego bloga! Komentarze mile widziane!

Wpisy z tagiem: turnen

Po wtorkowej rozmowie w przedszkolu mam mieszane uczucia – co lepsze dla Fikaczka? Zmieniać mu przedszkole na inne ale mające mu pomóc w tym, że nie będzie miał żadnych deficytów idąc za 1,5 roku do szkoły? Czy lepiej zrobić wszystko żeby został tu gdzie jest i mocno nad nim pracować? Obawiam się, że przyzwyczajenie się do nowego miejsca zajmie mu dużo czasu. W obecnym przedszkolu zajęło mu prawie rok żeby się zaaklimatyzować. Dzisiaj od terapeutki, która przyszła do Tusi dowiedziałam się, że jeśli już tak daleko by było, że zmiana placówki jest wskazana poprzez opinię z Monachium i ergoterapeuty (to już 19 marca nas czeka), to najlepiej pozostać w tej, która jest w naszym mieście. Dodatkowo dowiedziałam się, że prowadząca taki ośrodek w oddalonym od nas większym mieście nie jest zbytnio przyjazna i wielu rodziców się na to trochę skarżyło. Na szczęście ona z dziećmi nie ma później nic wspólnego. Niemniej jutro mamy tam termin i się sami dowiemy jaka jest. Co mnie nieco pocieszyło, to to, że ergoterapueta, który oceni małego tego 19 marca stawia trafne diagnozy i jeśli ona stwierdzi, że Fikaczek jednak powinien zostać w przedszkolu, w którym teraz obecnie jest, to mogę być pewna i się nie martwić. Jeśli będzie jednak niepewna, to różnie może być. Może się okazać, że mimo iż będę chciała go posłać u nas, to nie będzie miejsc i jednak do tego oddalonego sporo od nas miasta będzie musiał być skierowany. Oczywiście jak wszędzie są listy oczekujące. Może się równie dobrze okazać, że psycholog, który małego w tej placówce też będzie chciał zbadać, oceni, że mały tam w ogóle nie pasuje bo przyjmują dzieci z większymi deficytami w rozwoju. Zobaczymy jak będzie. Póki co próbuję z  nim ćwiczyć słówka niemieckie poprzez ruch – rzucamy do siebie piłką i wymawiamy słowa. Mały chętnie to robi więc czemu nie? Dodatkowo staramy się codziennie ćwiczyć logopedyczne ćwiczenia, które mamy na płycie CD „Igraszki logopedyczne smoka Szczepana”, którą dostał na święta od chrzestnej:)

Myślę, że dodatkowo może mu pomóc to, że od poniedziałku będę miała nowe Tageskind – chłopca w wieku szkolnym, który po szkole będzie u nas na kilka godzin. Pograją razem w piłkę i mały poćwiczy więcej niemiecki, bardzo liczę, że to coś da.

Pozatym chcemy małego zachęcić do karate, bo czytałam, że to dobrze wpływa na pewność siebie, której najwyraźniej mu brakuje, bo czuje się niepewnie w grupie, bez najlepszego kolegi wręcz jest zagubiony. Najbardziej jednak chciałabym go zapisać na piłkę nożną i może się to nawet udać, bo chłopiec, którego pilnuję, we wtorki ma treningi. W poniedziałek może się uda żeby mały pojechał z najlepszym kolegą na zajęcia gimnastyczne.

Witam ponownie!

Dzisiaj byłam z Tusią na ostatnim spotkaniu (ćw. metodą Vojty). Zgodnie z zaleceniem neurologa z Monachium (syn Dr. vojty), mamy teraz miesiąc odczekać. Terapeutka przeprowadziła ze mną końcową rozmowę i nakazała:
- zapomnieć o prowadzeniu dziecka za rekę/ręce/palec …
- puszczać małą po domu bez butów (względnie rajtopy lub skarpetki z „ABS”:P) gdyż w tym wieku dzieci powinny ćwiczyć muskulaturę nóg aby w późniejszym wieku wytworzyło się prawidlowe  ”wgłębienie” w stopie. Jak wiadomo na początku dzieci mają płaskosotopie. Według terapeutki dużo dzieci ma obecnie problemy z postawą i różne deformacje stóp, bo zbyt szybko zakładano im buty i stopa zupełnie inaczej musiała pracować a dokładniej z butami, zwłaszcza trzymającymi kostkę, stopa inaczej pracuje, staje się „leniwa”, nie balansuje i jak w przypadku mojej Tusi nadal widać „niepewnośc” przy staniu. Mała jakby nie miała odwagi się odważyć i iść samodzielnie (nadal). Zademonstrowała mi jak wygląda sytuacja jak się stoi na jednej nodze boso (trzeba więcej balansować) a jak gdy ma się but – on własnie „załatwia” za nas, że nie musimy się tak wysilać i stoimi w miarę pewnie. Dla dorosłych, nie jest to takie tragiczne czy chodzimy więcej czy mniej w butach ale dla takich maluchów jak Tusia, ma to znaczenie. Mówiła też, że w sumie powinno się jak najwięcej spacerować boso, podobno są takie specjalne parki, gdzie są dróżki wyłożone drobnym zwirkiem i można sobie spacerować.
- dawać dziecku okazję do skakania na trampolinie, jeźdżenia na bobby car i rowerku trójkołowym, animować ją bo sama ma problem się „odważyć”
- chodzić na zajęcia na salę gimnastyczną (tak zwane turnen) gdzie spotykaja się mamy z dziećmi i wspólnie „ćwiczą” na materacach i drabinkach. Jestem właśnie w trakcie poszukiwania takich spotkań w naszym mieście.
- w ogródku można próbować zbudować miejsce do balansowania (deska nisko nad ziemią)
- patrzeć ile Tusia przesuwa przedmioty,  żeby za dużo tego nie robiła, czasem na godzine zabrać jej wszystko co może przesuwać żeby „z nudów” próbowała stawać i chodzić
Zobaczymy czy pomoże:) Dziś sadzałam ją na rowerek i Bobby Car a i plac zabaw z trampoliną też u nas jest, trochę dalej od domu ale znajdę czas z nia sie tam wybrać:)

  • RSS