Robi się coraz bardziej zimowo i świątecznie – sezon na wszelkiego rodzaju Weihnachtsfeier został właśnie wczoraj otwarty i to od razu podwójnie bo o 18:00 pojechałam z dziećmi do szkoły a zaraz po ich występach – do pracy Męża. W tym roku Córeczka miała swój debiut bo od września jest pierwszakiem. Bardzo przeżywała i chodziła dumna i blada, że będzie tańczyć:) Cały program występów trwał dobre półtora godziny, Córka występowała prawie na początku – taniec wyszedł jej idealnie, bardzo dobrze opanowała cały układ taneczny :) Dla mnie jako mamy jest to zawsze wzruszająca chwila jak mogę uczestniczyć w takich ważnych dla nich momentach. Synuś w tym roku prowadził ze swoją klasą quiz świąteczny :) Szybciutko po występach manewrując wśród dużej ilości rodziców czy dziadków uczniów, dotarliśmy do szatni po kurtki i rach ciach szybko pojechaliśmy autem do pracy Męża. Tam przyjęcie zaczęło się już o 17 więc koło 20 jak zajechaliśmy to trafiliśmy akurat na najważniejszą część – rozdawanie prezentów. W tym roku pracownicy zorganizowali tombolę – każdy miał przynieść z domu coś niepotrzebnego i zapakować to jako prezent. Na dany sygnał każdy miał podejść i wybrać jakikolwiek prezent. Kiedy skończyła grać muzyka, każdy na trzy cztery miał otworzyć prezent a później …. wymienić się z kimś na inny prezent :) Najlepszą zabawę miała moja córka, która biegała co całej sali i co chwila przynosiła jakieś coraz to nowe prezenty:P Suma sumarum na koniec przyszliśmy chyba z 10 prezentami :P Wynieśliśmy też co nieco a więc bilans wyszedł na zero:)